O KLESZCZU, ZNOWU, NIESTETY

 
Dziękuję wszystkim za konstruktywny udział w dyskusji i proponuję niniejszym ją zakończyć, zanim dojdzie do wyznań, których pożałujemy i / lub zaprowadzą nas za kratki. A zadręczone chomiki powinny mieć swój pomnik. Małe, ciche ofiary całych pokoleń dziecięcych rączek…

Rok na kleszcze jest jakiś niebywały, wczoraj odkryłam na Szczypawce (w obróżce przeciwkleszczowej!) świeżutkiego drania, jeszcze nie zdążył zacząć żreć. Weterynarza praktycznie zawróciliśmy w drzwiach, bo już wychodził, w dodatku powiedział na widok naszej zziajanej delegacji „Cześć, grubasku!”. Trwa spór, które z naszej trójki miał na mysli – mnie, N. czy Szczypę. Bo kwalifikujemy się wszyscy.

Czytam „Niewidocznych Akademików”, bo nigdzie nie mogłam dostać w oryginale, i może i jest to niezłe tłumaczenie, ale przy oryginalnym Pratchecie to tak, jakby się jechało gładką drogą w pojeździe którego koła są w przekroju szesnastoboczne. Niechby nawet trzydziestodwuboczne. Poza tym, może się mylę, ale czuć pośpiech, bo np. Wiedźmy się lepiej czytało.

A z Merlina idzie paczka z… uwaga… Sosko az zapiszczała, jak jej powiedziałam… „Dempsey i Makepeace”! Ha! W nim się kochałam, oczywiście, ale tak zwyczajnie, bo naprawdę opętańczo to się kochałam W NIEJ.

24 Replies to “O KLESZCZU, ZNOWU, NIESTETY”

  1. kłamco, dowcip ten (w wersji z krową) krąży wśród studentów SGH przed egzaminem ze statystyki, więc zależy kogo się podstawi jako główne postaci 😉

  2. E tam, wcale nie obrzydliwe, tylko wyrafinowane (tu staram się uspokoic swoje podłe sumienie mięsożercy). Otóż zainspirowana smakami kłamcy i przepisem Pana Leona, zrobiłam dziś tatara z oliwą ekstradziewiczą, tuzinem jajek, czarnym pieprzem z pierwszego mielenia na zimno itd. I co? Otóż niejaki J. nie tylko nie chce rozwodu (taka przedświąteczna propozycja była), ale wręcz twierdzi, że oświadczy mi się za kazdym takim tatarem. (Łaski nie robi, phi!ciekawe czy z brylantami czy bez?). Za pośrednictwem tego bloga podziękowania dla Pana Leona przesyłam, za doskonały przepis na harmonię rodzinną, jeśli mozna prośba do Ciebie Barbarello o następne.
    A poza tym wciągnął mnie po Volverze Almodovar i na swoje nieszczęście odświeżyłam sobie po latach „Wszystko o mojej Matce”. To prawda, że po takim obrazie, moje własne życie, nawet to obecne z zapaleniem płuc, wydaje się szczęśliwe, ale sny miałam takie, że nawet psychoanalityk byłby w niezłych opałach! NIE, nie, dziękuję. bardzo.

  3. Edyto – dla ludzi, z tego co wiem, a bardzo starałam sie dowiedziec, bo już synek nasz miał 2miesięczna antybiotykoterapię po ugryzieniu przez kleszcza – Mugga. Zabezpiecza na długo, na zasadzie ukrywania przez kleszczami naszego zapachu, no bo innej obrony nie wymyslono. oczywiscie jeszcze szczepionki, które jednak nie chronią przed borelioza i mykoplazmozą (to drugie gówno miał mój syn). warto też pamietać, że można przebadać samgo kleszcza, wyslac go w słoiku do badania. lekarzy w Polsce znajacych sie na chorobach odkleszczowych jest zaledwie kilku. Większość lekarzy ignoruje zagrożenie, dopóki nie pojawią sie objawy, a one mogą pojawić się i po kilku latach po ugryzieniu i niestety mogą być poważne. po roku od ugryzienia chorobę można zaleczyć, a nie wyleczyć. Niestety obecnie większość kleszczy roznosi choroby. O mykoplamozie lekarze prawie nic nie wiedzą. szybciej się można dogadać z weterynarzami. Oni wiedzą, ze mykoplazmoza też moze byc chorobą zafundowaną przez kleszcza. Warszawscy lekarze pediatrzy nie wierzyli mi, a ponieważ nie wierzyli też moim znajomym, których córka traz bardzo choruje, bo dopiero po roku od ugryzienia zaczęła miec problemy ze zdrowiem, to z dzieckiem jeździłąm do Krakowa.
    Nie jest niestety prawdą, ze zarażony kleszcz zaczybna byc dla nas groźny, jak ileś tam godzin tkwił w naszej skórze. Niestety moze nas zarazić zaraz po ugryzieniu, a nawet zostawiając na skórze odchody.
    Nie daism się zwariowac, ale ubiaramy się na wędrówki na ile się da bezpiecznie i korzystamy z Muggi.

  4. Ponieważ robię tu za męskiego szowinistę, to mi się przypomniał taki kawał o rachunku prawdopodobieństwa. To apropos tej statystyki czytelniczej. Pytają faceta: jakie jest prawdopodobieństwo, że wychodząc rano z domu spotkasz żywego dinozaura ? Facet mówi: jedna tryliardowa. Pytają kobietę o to samo. Jedna druga. Jak to ? No albo spotkam albo nie spotkam.

  5. Kłamca bo kobiety czytają więcej po prostu,
    w związku z tym statystycznie masz większe prawdopodobieństwo, że spotkasz kobietę lubiąca Prachetta niż faceta

  6. O nie, Krajewskiego też nie cierpię za te jego golonki i męski szowinizm. Jak czytałam jego krymnal, to czulam sie, jakbym własnie żarła golonkę albo owłosiony salceson.

  7. czy to z tego serialu jest ten cytat (no, moze mniej wiecej cytat): „zycie jest nudne, a potem się umiera, przychodzą kraby i zjadają facetowi nogi”?

  8. Dzięki. Co prawda jestem zdania, że jeden opis golonki z piwem u Krajewskiego zawiera w sobie więcej prawdy życia niż wszystkie traktaty filozoficzne – ale skoro gościo (Pratchett) odkrył tajemnicę istnienia to grzech byłoby się nie zapoznać.

  9. Dzięki. Co prawda jestem zdania, że jeden opis golonki z piwem u Krajewskiego zawiera w sobie więcej prawdy życia niż wszystkie traktaty filozoficzne – ale skoro gościo (Pratchett) odkrył tajemnicę istnienia to grzech byłoby się nie zapoznać.

  10. Mnie Pratchett też nie wciągnął. Nic w nim nie odkryłam. Moze przegapiłam jakąś wyjątkową pozycję. Ale mi się i dr House nie podoba i Lost więc pewnie jestem do bani. Podoba mi się Life on Mars, a z ksiązek ostatnio Josef Skvorecky „Dwa morderstwa w moim dwoistym zyciu”.

  11. Ja Pratchetta uwielbiam. Żony (Idyjotki) nie udało mi się do niego przekonać.

    Uważam, że z książki na książkę Pratchett jest coraz lepszy, coraz więcej poważnych spraw porusza i pod rozrywkową przykrywką aluzji do popkultury, kryje się coraz większa głębia.

    A dwie książki miały naprawdę wpływ na moje życie – „Pomniejsze bóstwa”, o mechanizmach religii i wiary, i „Nauka Świata Dysku”, która może pobieżnie, ale w niesamowity sposób przedstawia stan obecny wiedzy naukowej.

  12. Szczypawce zafunduj Frontline – mega skuteczny i sprawdzony. Popsikasz ją i masz kilka tygodni spokoju, a ona szaleć może po łąkach i lasach 🙂

  13. Próbowałem czytać Pratchetta. I mam swoją teorię że on raczej dla kobiet pisze. W sensie że kobiety pieja nad nim z zachwytu. I byłbym wdzięczny jakby jakiś facet tutaj mnie z błędu wyprowadził i napisał że też Pratchetta uwielbia.

  14. Niestety, mam ten sam problem z Akademikami. Za dużo słów, za mało treści.

    A D&M się postarzało 🙁 Oglądałam z takich szmatławych płytek z jakiegoś czasopisma, bardzo smutne to było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*