O NATURZE PRĄDU ORAZ KOGO BYM CHCIAŁA ZAPROSIĆ

 

Dochodzę do wniosku, że natura prądu jest taka sama, jak witamin: albo są, albo ich nie ma.

 

(W ogóle natura bycia i nie jest dośc złożona. Kiedy jeszcze pracowałam w czasach, gdy dzieliłam z kimś pokój, częste były akcje jak ktos wpadał do pokoju i pytał „A F. to dziś jest?” i  jego wzrok zawisał wówczas na pustym biurku rzeczonego F. No więc wtedy mówiło się „Jest, z tym, ze go nie ma”. Tak to jest, jak się człowiek nieprecyzyjnie wyraża. Np. ja – z tym gotowaniem przepisów – chodziło oczywiście o gotowanie potraw według przepisów, pfff. Ale pozdrawiam, Andy, miło wiedzieć, że czasem wpadasz J )

 

Uff.

Ale o czym to ja.

O prądzie.

 

No więc prąd ma to do siebie u nas na wsi, że często gęsto go nie ma (jak witamin).

W dodatku nie ma go tak fikuśnie – jest np. w gniazdkach, a nie ma w pstryczkach. Kiedy dziwiłam się temu z rozdziawiona gębą, zostałam wyśmiana przez małżonka, a także ojca, że jako kobieta nic nie wiem o prądzie elektrycznym i po prostu nie ma jednej fazy.

 

(A ja i tak wiem o prądzie elektrycznym znacznie więcej, niż bym chciała).

 

No więc dziś rano, a jakże, fazy nie było i świeciła się lampka przy łóżku, ale już nie światło w łazience.

 

Natomiast podziwiam strategię naszego zakładu energetycznego, który ewidentnie współpracuje z agencja ochrony mienia celem ujarzmienia klienta i skierowania jego emocji z powodu braku prądu w inna stronę.

 

Bo wyglada to tak: O godzinie mniej więcej za piętnaście minut pobudka dzwoni telefon.

 

– Proszę pana – mówi pan z agencji mienia – mam tu taki sygnał, iż u państwa zachodzi właśnie sytuacja włamania.

 

Lekki zawał.

 

– ALE PROSZĘ SIĘ NIE PRZEJMOWAĆ – ciągnie dalej pan agencja – prawdopodobnie to tylko zanik napięcia. Państwo są tam w środku, nie? To proszę sprawdzić czy jest prąd. To do widzenia. Miłego dnia.

 

No i co robi taki obywatel? Sprawdza, czy jest prąd, tak? I CIESZY SIĘ, jak się okaże, ze go NIE MA – zamiast łapac za telefon i dzwonić do energetyki z paszczą. Albowiem alternatywą jest wtargnięcie do sypialni ekipy dżentelmenów z rajstopami naciągniętymi na twarze, o dość swobodnym stosunku do własności majątkowej.

 

Spryciule z tych elektryków.

 

Natomiast. CZY MA KTOŚ TELEFON do Ala Gore?

Bardzo bym chciała go zaprosić do siebie do domu. Naprawdę. Kazałabym mu się przebrać w kąpielówki, wręczyła colę z rumem i duża ilością lodu, wyprowadziła na balkon i powiedziała: „Welcome to Poland, mister Gore! This is what we call Polish Gold Autumn. Due to global warming, it is actually warmer and warmer every year! Sit and enjoy!” – i zamknęła go na tym balkonie na całą noc, w samych gaciach i z drinkiem.

 

W Trójce puścili mi dziś w drodze do pracy „Let It Snow”, a Hanka mówi, że jak jechała rano taksówką, to w innej stacji leciało „Last Christmas”.

 

Odnotowuję białe gówno w dniu 14 października roku pańskiego 2009. I idę po flaszkę. No musze się jakoś uspokoić.

 

0 Replies to “O NATURZE PRĄDU ORAZ KOGO BYM CHCIAŁA ZAPROSIĆ”

  1. Bo też i nie będzie żadnego globalnego ocieplenia, będą globalne zmiany klimatu (pod względem samej temperatury niespecjalnie odczuwalne dla człowieka). Poza tym ten rok może i jest zimny, ale za to 2008, według danych meteorologicznych, był jednym z najcieplejszych od ponad stu pięćdziesięciu lat.

  2. U mnie tez chwilowo bez sniegu (aczkolwiek chwilowo jestem w nizinnej czesci Szwajcarii), ale za to mroznie. Skad ja mialam wiedziec, ze w polowie pazdziernika trzeba juz miec skompletowany zestaw zimowy i to w zasiegu reki?…

    Ale moze jeszcze jesien wroci… Jeszcze nie bylam na grzybach w tym roku!

  3. Tak sie sklada, ze niedawno ogladalam dokument Ala Gore’a, a ponadto interesuje sie zmianami klimatycznymi i, skarbie, TO JEST EFEKT globalnego ocieplenia. Tak samo jak cholerne burze na Majorce zalewajace wszystko i wszystkich. Tak samo jak wiarygodnosc ‚Pojutrze’, mimo ze z przyspieszonymi wydarzeniami.

    To sie dzieje dlatego, nie z innego powowdu. Film widzialas, nie bede tlumaczyc procesow.

    Tak wiec mam nadzieje ze nie wbije zebow w sciane Schonfelda w Berlinie i nie powiem, ze spierdalam ponownie do Hiszpanii, mimo iz tu TEZ pizdzi. Tymczasowo bez sniegu.

  4. Raport z gór:
    jesień wzięła i poszła w cholerę, śnieg po kostki i pada dalej, akumulatory w samochodach też padają, a te, które nie padły stoją w korkach, a w środku siedzą ludzie o opadłych szczękach w pozycji „Hęęę?” – przypuszczam, że to ci, którzy słuchają właśnie jakiegoś „last christmas”…
    Hoł, hoł hoł!

  5. Właśnie wróciłam ze spaceru z psami.No ja nie wiem doprawdy z czego ta para głupków się tak cieszyła.Pady na plecy,tarzanie,wkładanie twarzy w co większe kupy śniegu,slajdy boczne na zadku….
    Jakoś nie byłam zainteresowana braniem udziału w zabawie.

  6. a propos precyzyjnego wyrażania się..ponieważ ostatnimi czasy spedzam dużo minut/godzin(cholerne opóźnienia) w pociągach podmiejskich, na pytanie kolezanki, czy dotrę do pracy, odpowiedziałam, że tak, chyba że „wpadnę pod tory”…w sensie pociąg jakby ktoś nie zrozumial;D

  7. Pozostało nam tylko czekać na reklamę coca-coli „Coraz bliżej święta, coooraz blizej swięta”…Co ja mam powiedzieć? Mieszkam w Białymstoku, rozumiecie?…W BIAŁYMSTOKU…My tu mamy tylko 2 pory roku- lato, ktore trwa 3 miesiace i zimę, ktora trwa 9 miesiecy(moze ona jest w ciązy i musi urodzić lato, hę??)

  8. Dziś brnac przez sniezyce i manewrujac wozkiem pelnym Michasia w odziezy zimowej zastanawialam sie rowniez nad fenomenem globalnego ocieplenia. Kogo ociepla i dlaczego nie mnie?????

  9. Prąd prądem, ale jakie masz dziś linki urokliwe w prawym górnym rogu! „ZOBACZ PUPĘ ANI MUCHY” :)))
    A ja naiwna myślałam, że duże dziewczynki mają zwyczajnie dupy, ale najwyraźniej zależy to od wymiarów – schudnie taka parę kilo i już ma PUPĘ.

  10. Prąd prądem, ale jakie masz dziś linki urokliwe w prawym górnym rogu! „ZOBACZ PUPĘ ANI MUCHY” :)))
    A ja naiwna myślałam, że duże dziewczynki mają zwyczajnie dupy, ale najwyraźniej zależy to od wymiarów – schudnie taka parę kilo i już ma PUPĘ.

  11. na wystawie sklepu który mijam codziennie znajdują się pluszowe bałwanki i renifery z bombkami..po naciśnięciu w oznaczone miejsce bałwanek/reniferek poleci z „jingle bells” w wersji bardzo przyspieszonej,świecąc przy tym bombką:)
    są tam od początku października.

  12. Z całym szacunkiem, przeprowadź się w końcu do Zielonej Góry lub Egiptu, zamiast rok w rok mój snieg obrażac i zniechęcac. A białe kupy to dzieki śniegu, i za sprawa śniega nie są w zimie WIDOCZNE.O. Olejaka grzejnego bym Tobie z poleciła, co były u nas w Leclercu po 19,90zł omyłkowo. Ale po 12 sztuk brali i wykupili i to chyba faze wywala, zwłaszcza 12?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*