O BLONDYNCE I HAMBURGERACH

 

Matko, ale mi dziś idzie robota, jak tej blondynce, co faks wysyłała… i wysyłała… i wysyłała… Bo co próbowała wysłać, to jej ta kartka dołem wracała!

 

Mi tez dziś normalnie wszystko dołem wraca, a ręce się odwracają dłońmi na zewnątrz.

 

Mam takie pytanie, kto się z nami zrzuci na buty dla Joanny Liszowskiej? Bo te wstrętne zazdrosne małpy z telewizji cały czas ja pakują w dwa numery za małe szpilki. A my na przykład lubimy Liszowską i nie chcemy, żeby się wykopyrtnęła w za małych pantofelkach. I wiemy, gdzie można zakupić fantazyjny obuw za całkiem niedrogo. I chętnie byśmy się tym zajęły, ZAMIAST PRACOWAĆ, tak?

 

Bo artykułu o zakupie butów przez Katarzynę Niezgodę nie będę komentować, bo nie wypada.

 

(To znaczy, jak pierwszy raz przeczytałam, to owszem, wypadło. Ale podniosłam i włożyłam z powrotem).

 

Tymczasem w McDonaldzie sezon na ostro, a ja?… Oczywiście, w przysłowiowej dupie. Powiem więcej – wołowina w bułce już mnie nie jara tak, jak kiedyś. I CO TERAZ?…

 

0 Replies to “O BLONDYNCE I HAMBURGERACH”

  1. Jak to co teraz. SUSHI!!!! SUSHI FOREVER!!!!

    Kurde. Szkoda tylko, ze nieco drogie. Zdrowe za to…eh….uni.. i mirugai… sie rozmarzylam 🙂

  2. Jeśli ręce odwracają Ci się „dłońmi do góry”, to po prostu należy zmienić profesję i zostać kelnerką, albo egzotyczną tancerką (ale historyczną,NIE WSPÓŁCZESNĄ, tylko np taką arabską czy inną egipską, bo one też miały ręce dłońmi do góry gdy pracowały – współczesne to raczej chyba nie mają…)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*