OJCIEC, MATKA, DZIECI GARSTKA SZUKAJĄ POD STOŁEM NAPARSTKA


Żaba zostaje i nie ma na ten temat dyskusji. W pojedynkę stanowi bardzo miłą anomalię, w dodatku mogę jej powierzyć różne misje. Teraz np. pilnuje donic z lawendą. Ta żaba jest wyrazem mojej indywidualności i wiary w wolność jednostki. Moim krasnalem Amelii. Żaba stała się faktem (przeczytałam ostatnio, że fakty stają się faktami post factum; niesamowite. To znaczy, całkiem oczywiste, ale trzeba na to wpaść).
 

Co mnie natomiast wkurwia w ogrodzie, to roszczeniowa postawa niektórych roślin. Tych owocujących zwłaszcza. Maliny w zeszłym roku tak mnie zdenerwowały, że je wycięłam równo z ziemią. Odrosły zresztą. W tym roku pogrywa ze mną borowka amerykańska. Wychodzę sobie na taras z filiżanką herbaty, a ta szyderczo wytrzeszcza na mnie milion borówek i drwi: „Co, nie pozbierasz?… Mają zgnić, tak? To ja się namęczyłam, obrodziłam, a tobie się nie chce dupy ruszyć?… Czekaj, niech mąż zobaczy“. Więc zbieram jak ta idiotka, obłazi mnie robactwo, wsadzam ręce w pajęczyny, szlag mnie trafia, bo ja nawet nie lubię owoców, a można wszak było posadzić paprocie i nie schodzić z tarasu. Po prostu, same ręce się człowiekowi wyciągają po sekator.
 

Apropos przyroda – mrówki się znalazły! Wewnątrz ramy okna. Otworzyłam okno i znalazłam miliard mrówek wraz z jajami. Żłobek sobie urządziły, przyjemniaczki. Trochę mnie to gryzło, bo przecież nie zafunduję im holocaustu, a z drugiej strony… To moje okno, do jasnej cholery, i mogę na przykład sobie nie życzyć, żeby każdy z ulicy, komu przyjdzie fantazja, melinował się w okiennej ramie i znosił jaja. I tak się biedziłam, jak by tu zorganizować jakiś Korpus Pokoju i wyprowadzić mrówki, aż tu któregoś dnia w Trójce jakiś facet mowi, że mrówki się odpędza cynamonem. Zwykłym mielonym cynamonem. Nie zdychają od tego, tylko po prostu nie lubią i idą precz. Nasypałam cynamonu i następnego dnia nie było ani jednej mrowki. 
 

Nie rozumiem, dlaczego takich rzeczy nie uczą w podstawówce na biologii zamiast układu moczowego wypławka. Istnieje bowiem niewielka szansa, że kiedykolwiek w życiu będę musiała pomóc wypławkowi się wysikać, a taka mrówka to przecież chleb codzienny. 
 

Odkryłam natomiast, że mam zdrowy dystans do treści emitowanych przez telewizję, z dwoma wyjątkami. Pierwszym jest House, a ponieważ robię sobie ostatnio powtórkę, to odkrywam u siebie wszystkie objawy sarkoidozy, amyloidozy, tularemii i tocznia. Naraz.
 

Drugim wyjątkiem są reklamy szamponów. Za kilka miesięcy zabraknie mi miejsca na półce dookoła wanny. I niewykluczone, że włosów do eksperymentowania.
 

Co mówi na ten temat literatura fachowa?…

0 Replies to “OJCIEC, MATKA, DZIECI GARSTKA SZUKAJĄ POD STOŁEM NAPARSTKA”

  1. Ja nie wiem, czy nie bałabym się mieszkać w pobliżu żaby, która jest w stanie zjeść takiego ślimaka, jak ten, którego widziałam wczoraj w gąszczu cukinii. Jeśli taka żaba da radę temu potworow, to zupełnie spokonie może zjeść kota albo porządnie pocharatać człowieka.

  2. No popatrz a moje mrówki też się usadowiły nad ramą okienną, co się okazało, podczas wymiany okna, kiedy całe gniazdo spadło na pana.
    Od kilku dni nie mogę się przyzwyczaić, że żadna się nie pojawi znienacka. I że mogę zostawić rozsypany cukier na blacie,
    dziwne uczucie

  3. Ja też o tych kleszczach w paprociach, chyba już lepsza borówka amerykańska. Moja też obrodziła, tyle że jak się z rana do niej dorwałam to wyżarłam całe plono i nie zostało nic dla innych – efekt – sraczka! Nie jedzcie borówek na czczo popijając kawą.

  4. z paprociami to mam takie doświadczenie – mianowicie kochają je kleszcze. Uwielbiają wisieć sobie na nich i czekać na żywiciela. Oczywiście zawsze wolą porządnego psa, niż bele jakiegoś tam człowieka, ale jak się trafi, a w dodatku taki młody i kruchy jeszcze, to nie pogardzą. Moje, jak było jeszcze takie młode i kruche, to pewnego urodzajnego roku, po wlezieniu w paprocie miało naraz 9 takich kleszczy, na tych swoich tłustych wałeczkach. Nie powiem, co przezyłam po stwierdzeniu, że dziecię stało się żywicielem…
    To może zostań przy tych wrednych borówkach.

  5. To te ślimaki z malw traktujesz masełkiem czosnkowym? fajnie, fajnie. A cynamon wypróbuję, bo moje mrówki na środki chemiczne reagują przeprowadzką tylko.

  6. „Chińska żaba przyciągająca pieniądze. Żabę najlepiej ustawić niedaleko drzwi wejściowych do domu (tyłem do nich), lub w rejonie dobrobytu (południowy-wschód) tyłem do okien (w kierunku środka pomieszczenia).
    Tradycyjnie żaby należy ustawiać jak najbliżej ziemi.” Może niebieska zadziała tak samo. Powodzenia!

  7. fajna zaba nie jest zła,moze byc i niebieska a co.
    Borowki powiadasz! mogłabym tonami jesć,one są PRZEPYSZNE ,ale cholery drogie,wlasnie mam zamiar zakupić krzak i zasadzic w zaprzyjaznionym ogródku.

  8. jedna połowę głowy pani Kasi umyliśmy zwykłym szamponem, a drugą….

    A Ty, Obywatelko? Na ile części dzielisz swoją głowę?
    😉

  9. a coś o slimakach wspominali w trojce bo ja mam ich dużo, okropne wielkie obslizgłe jakies giganty w tym roku, grrr, a borówke jedz! 🙂

  10. Uprzejmie donoszę, że w Borach Tucholskich borówki amerykańskie mają takie same maniery 😉 A faceta od cynamonu również słyszałam w Trójce, cynamon zastosowałam i teraz przynajmniej można posiedzieć na ławce w ogrodzie nie rapując bez przerwy 😉 Pozdrawiam!

  11. gupia jestes borówke amerykanska trzeba jesc, wyczytalysmy z hanka w wysokich obcasach ze ma najwiecej ze wszystkiego antyoksydantow i odmladza!

    ale rozumiem 🙂

    bruschette se posadz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*