DOSC DWIE SŁOWIE

 

Powiem dwa słowa:

1)      ogrzewanie

2)      podłogowe

 

Cudo po prostu. Za oknem Przystanek Alaska i polarne niedźwiedzie, a u nas można było chodzić w bikini, popijać pinacoladę, wachlować się liściem palmy – normalnie rozpusta, igristoje i frukta, bimber i ogórcy. Tzn. można BY było, gdyby nie to, że jedni z nas leżeli na sofie w polarowym dresie, w oparach aspiryny, majaczyli i jęczeli „kochanie, ZMNIEJSZ TEMPERATURĘ, bo ja się zaraz uduszę”, a drudzy z nas strzelali do Niemców oraz oglądali rodzimą produkcję pt. „Z pamiętników trociarza”.

 

Wyjaśniam: trociarz to jest facet, który łowi trocie. Troć to jest ryba.

 

Film opiewał sukcesy i porażki wędkarza, łowiącego trocie.

 

Podczas projekcji komentarze cisnęły mi się na usta przeróżne. Głownie mamrotałam pod nosem na temat zwyrodnialców, którzy uwielbiają się przebierać w gumowe buty do pasa i ortalionowe płaszczyki i chować po krzakach, a wędka to tylko wymówka. Następnie jeden z wędkarzy pochwalił się, że aby urwać się na ryby, musiał się pokłócić z żoną. Ha! Od razu go polubiłam. A później już tylko złorzeczyłam mordercom draniom dręczycielom podlecom, kaleczącym biedne ryby dla zabawy, nadziewającym ŻYWCEM niewinne dżdżownice na ostre haczyki, w dodatku ich to BAWI, wiecie. To dla nich ROZRYWKA. DISNEYLAND.

 

A na koniec przypomniał mi się dialog z House’a:

– Mężczyźni powinni wydorośleć.

– Taaaak, a psy powinny przestać lizać się po jajkach.

 

Nic dodać, nic ująć. Jedno i drugie tak samo prawdopodobne.

 

Ale ogrzewanie podłogowe – czadzik. Naprawdę, po tylu latach owijania się zimą w warstwy odzieży, jak żołnierze Napoleona pod Moskwą, to dość radykalna odmiana, acz naprawdę, naprawdę in plus.

 

Przez te kilka dni wypiłam tyle herbat Dilmah, że powinno mi się wybarwić na czole ich logo. Czekam na jakąś nagrodę przodownika Dilmah. Efektem ubocznym niejedzenia i picia potwornej ilości herbaty było pewne niespodziewane spotkanie:

– Halooooooo? Czy my się znamy?

– Nie wygłupiaj się! TO MY! TWOJE KOSCI BIODROWE!

 

No ludzie! Zapomniałam już, że mam kości biodrowe oraz jak one wyglądają!… Ale spoko, mój organizm już się ocknął i nadrabia. Wczoraj opierniczyłam, w ramach uzupełniania niedoborów węglowodanowych, pól paczki grissini i precla piwnego.

 

Natomiast co do Tudorów… Heniek za przystojny, Ance owszem źle z oczu patrzy, Kaśka niezła, chociaż swoje za uszami ma, natomiast błagam. Przepracowałam kilka lat w Agencji Restrukturyzacji i myśmy takich Tudorów mieli na co dzień. Co chwilę pojawiali się i znikali Tudorowie i Tudorowe, a cały dwór próbował nadążyć, która z nałożnic aktualnie jest na topie. Każdy nowy Tudor zaczynał od czystek po poprzednim Tudorze, oraz każdemu jednemu wydawało się, że on to już jest NA WIECZNOŚC, a nie na kolejne dwa miesiące. Każdy miał misję powierzoną przez samego Pana Boga i jedyne czego żałuję, to że tym naszym współczesnym Tudorom nie obcina się łbów. Naprawdę wielka szkoda, bo zasłużyli sobie, jak mało kto.

 

Ale ogrzewanie podłogowe rządzi.

  

PS. Nie mam pojęcia, co sobie postanowić na Nowy Rok i nie wyjść na obłudnicę, hipokrytkę lub osobę bez kośćca moralnego i zadeklarowanego lenia, naprawdę.

 

0 Replies to “DOSC DWIE SŁOWIE”

  1. McDalenko 🙂 – jeśli Barbarella pozwoli, to poślę Ci tutaj wielkiego całusa i pozdrowienia 🙂
    Nie było mnie dłuuuugo, ale znalazłam, i odpiszę 🙂

  2. Barbarelko – dzięki uniżone, bardzo, bardzo serdeczne.
    Czyli jednak na czuja wzięłam tę, o którą chodziło wcześniej – czyli ‚Rękę mistrza’. Smakowicie tłusta 🙂

    A skoro „Komórka”, mówisz, też zła nie jest – to w następnym rzucie biorę ją.
    Nieco się wcześniej zraziłam do Kinga po ‚Buicku *’ i ‚Bezsenności’.

    A Ty makabrę lubisz?… 😉

  3. Reka mistrza – bdb! Polecam – stary, dobry King.

    Acz Komorka – też nie powiem, żeby była słaba. Bardziej makabryczna za to.

  4. Kiedyś, podczas zimowego dnia, zachodząc do mego domu rodzinnego zastałam moją mamę siedzącą przed telewizorem z pilotem w ręce w różowym narciarskim kombinezonie ortalionowym:
    – Co sie tak patrzysz? Powiedziałam ojcu, że jak nie podkręci ogrzewania tak będę przyjmować gości.

  5. faaajnie masz z tym ogrzewaniem! ja niestety zmuszona jestem kultywowac tradycje pt. 3 pary rajstop i 3 swetry. ale za to reszta rodziny w tiszirtach po domu pomyka, zimna nie czujac nijak… podejrzewam ze oni sa z innej planety.

  6. Barbarellllo – wybacz, że tak się wcinam nietematowo – ale mój dylemat odnośnie Kinga, Stephena, przybrał rozmiary domagające się już rozstrzygnięcia – czy ta książka, która Cię postraszyła i zasłużyła na Twoją pochwałę – to może „Ręka mistrza” albo „Komórka”?

    Mam „Rękę mistrza”, jeszcze w paseczku na okładce. Ale powiedziałam pani w księgarni, że jak Baśka powie, że to nie ta – to ja ją wymienię na „Komórkę” 😀
    No i ja teraz muszę już wiedzieć. Czytać nie zacznę, choć pewnie bym przebrusiła przed ewentualną wymianą… 😉

  7. wiesz jak to jest z tym dorastaniem.
    bash-owa madrosc zyciowa powiada, ze mezczyzni dojrzewaja do 7 roku zycia, a potem tylko rosna.

    zas kobiety ponoc dojrzewaja az do 18 roku.
    potem tyja.
    😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*