WITH A HINT OF GINGER

 

Naukowcy mówią, że pandemia grypy jest zasadniczo przesądzona. I że kwestia sporną nie jest „czy”, tylko „kiedy”.

 

Niezwykle mnie to pozytywnie nastraja, albowiem lista moich prywatnych koszmarów kształtuje się następująco:
1)     
zimna woda, w której tonę;
2)     
gigantyczna fala, która wszystko zalewa;
3)     
tłum, w którym się gubię, oraz
4)      epidemia, w której wszyscy umierają, a ja zostaje sama, otoczona zwłokami.

 

Tak się przypadkiem miło składa, że mamy pierwsza jesienna infekcję na pokładzie. Po każdym kichnięciu N. poucza mnie, z jaką prędkością wydostaje się powietrze z płuc oraz że wykichane zarazki mają zasięg do 90 metrów.

 

Spryciule.

 

Będąc bombą biologiczną zrobiłam sobie herbaty z imbirem, no bo co.

 

Dobrze, że przynajmniej trzeci sezon Chirurgów jedzie z Merlina. Będę się mogła bezkarnie powkurwiać na Meredith. Kogo jeszcze wpienia Meredith?…

 

0 Replies to “WITH A HINT OF GINGER”

  1. wpienia mnie tez ta M. cala.
    i ogladam P.B. pfffff, chyba juz nikt tego nie oglada tylko ja;) no i co?nic,u w i e l b i a m Lincolna B., ale zaklad , ze i tak malo kto wie o kogo chodzi:)wiec spoks, Linc nur für mich.

  2. Spokojnie, pandemia wybije tylko do 30% populacji. Zatem, statystycznie, poza Tobą i ciałami ktoś jeszcze będzie. Gorzej, gdy będzie to Gracjan Roztocki

  3. Tak, uczcie rodzice o czym wypada i miło sie rozmawia przy stole. Szukanie odpowiednich tematów wręcz rozwija ( o kurczę – „rozwija” kojarzy mi się z papierem). Mam czasem spotkania z ludxmi, którzy nie mają pojęcia jakich tematów należy przy stole unikac. Ten czas nie cieszy, uwierzcie. Temat o papierze byłby wprost doskonały. Każdy by się znał. :-)))))))
    Z tego wszystkiego kusi mnie, by zacząc gdzies rozwijac ten temat. Wszystko mi sie dziś będzie kojarzyło. :-)))))) Ten temat nie jest taki do dupy, jak myślałam.

  4. kod: udymu :)))

    Ja już 5 serię śledzę…mówię Wam…się będzie działo. Ale nie popsuję nikomu przyjemności odrywania każdego nowego odcinka Chirurgów plasterek po plasterku…

  5. (Mam wizję rodziny zgromadzonej wokół ogromnego stołu, oświetlonego ciepłym światłem lamp, wszyscy pija herbate z konfiturami i dyskutuja O PAPIERZE)

  6. „ja i moja rodzinka przywiązujemy wage do papieru i wypróbowaliśmy
    wiele rodzajów papierów”

    I slusznie, bo to powazna sprawa jest. Jak by nie patrzeć, dotyczy 100% społeczeństwa. Nie ma co robic smichy chichy.

    (Acz zmowa kartelowa wytwórców mnie lekko rzucila o ścianę)

  7. A propos początku Twojej notki – naukowcy, to nas chyba specjalnie straszą, zeby znalazły sie pieniądze na ich badania, które mogłyby uchoronić nas przed katastrofą, jaką…. bywa życie. Straszą dla kasy. Nie uogólniam, ale..

    Jak ja sie bałam tych wszytskich zarazków, gdy dzieci były malutkie i b. czesto chorowały. Tych wszystkich artykułów w prasie. Teraz pora na to, by jakiś naukowiec zbadał, jaki wpływ na zycie matki mają te uswiadamianki.
    P.S. Mam miarkę, ide zmierzyć, jak długa jest rolka, a potem zrobie analize porónawczą. jeszcze nie wiem, co porównam szczym.

  8. mnie tez. ale to chyba nic dziwnego, nie ma zadatkow na ulubienice polek. nie mamy w zwyczaju zwieszac sobie wargi górnej i rwac słodko rownie słodkich ziomów. prawda?

  9. A ja boję, że się uduszę.
    I to, nie jak u Ciebie na blogu,nie raz, nie dwa, ze śmiechu.
    I, ze nie zdążę. wszystko jedno gdzie, ale ciągle gdzieś nie zdążam i to mnie napawa lękiem, ze wszedzie, ze wszystkim należałoby się spieszyć, pędzić, nie trwonić czasu, zycia na niespieszenie się.
    No i dalsza lista, ale nie będe konkurowała, szczególnie z epidemią kataru. 🙂

  10. Bomba bombą, ale powinno sie nadać jakąś nazwę lękowi zagubienia w tłumie. Do czasu upowszechnienia telefonów komórkowych do miejsc tłumnych udawałam sie wyłacznie samotnie – odkąd wyszłam zaryczna z Caryfoura w Brukseli z powodu zagubienia siostry. Incydentu tego nie da sie logicznie wytłumaczyc u dorosłej osoby. Więc? Choroba!

  11. Jaaa, mnie tez ona drazni, jest taka mezogleą straszną.

    Ale nie martw się! Jest Christina jeszcze i Bailey, które ratują ten szpital:)
    3 sezon bardzo bardzo:) Polecam!

  12. a ja już w Season 5, ha! i wszyscy mnie tam wnerwiają i wszystkich ich tam lubię – z wyjątkiem Dereka McDreamy – no tego to nijak polubić się nie da…ni du du..
    (Meredith się polepsza po trzecim sezonie)

  13. i mnie i mnie!!!:)
    a jeszcze bardziej mnie wpienia, ze do mnie nie jedzie trzecia seria Chirurgów i póki co widoków na nią nie mam;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*