NO TO CZERWIEC MAMY

 

Skończył się maj.

SKOŃCZYŁ SKOŃCZYŁ!

Mój bieżnik w tulipany tez się skończył, a raczej JA go skończyłam. NARESZCIE.

Trochę już mi dokopał. NIE WYGLADAŁ NA TAKI WIELKI.

 

Czerwiec zaczęliśmy cudowną niedzielą. Zaraz po śniadaniu szwagrowi rozlało się trochę piwa na stolik na tarasie, więc rzucił się wycierać, ale mój mąż go powstrzymał:

– Zostaw! Popatrzymy, jak wysycha. Będzie co robić.

 

I rzeczywiście było.

 

W małżeństwie naszym, drogi pamiętniczku, nadal panuje harmonia: ja chowam przed nim paczki z książkami i butami, a on przede mną – z wędkami, sprzętem foto i częściami do rowerów.

 

(Tylko czemu ach czemu wieczorami nader chętnie, po kila razy pod rząd, z lubością wysłuchuje „Udusiłem zonę” na jutubie?…)

 

Natomiast bardzo bym chciała, żeby ktoś się za mną wstawił i wytłumaczył N., ze ja nie mogę robic prezentacji o wskaźnikach… nie mogę nie mogę… bola mnie palce od tego… powinnam siedzieć w domu i jak Wirginia Woolf pisać w cieniu winorośli:

 

„Radość i smutek. Radośc. I smutek. I radośc, i smutek. Bo radośc to smutek, a smutek to radość”.

 

Dobra, słabe to. Może zatem lepiej: „Wpił w nią swe męskie usta. Ona – drżała”.

 

Co poza tym?

Perełka ma szczeniaczki!

Notabene, z własnym synem.

 

Taki mały austriacki modelik rodziny mamy za płotem.

Zebra mówi, że czeka na szczeniaczki z ośmioma nogami i głową u dołu.

 

A imieniny dzis oczywiście: Efrem, Erazm, Eugeniusz, Marcelin, Maria, Marianna, Mikołaj, Nicefor, Piotr, Racisław.

 

0 Replies to “NO TO CZERWIEC MAMY”

  1. Oczywiscie, ze zaposiadam wszelkie Mniszkówny, czytam po wielokroć „jako tez Judith krantz i jej „księżniczki Daisy” i Córki Mistrala”) i zaprawde powiadam wam, jest taki kawałek chyba w „Gehennie”, jak Cyganka wrózy z lotu jastrzębia czy innego fiflaka, że płaczę ze śmiechu za każdym razem. Męskie dreszcze to piętka przy tym.

  2. zdecydowanie któren stał z męskim dreszczem, a gdzie tego dreszcza miał, to już prawie tajemnica pradziadków 😉

  3. Baśka, zabiłaś mnie austriackim modelikiem rodzinki!!
    A co do ust, to i tak nikt nie pobije Mniszkówny i ordynata Michorowskiego, który „stał z męskim dreszczem rozkoszy”, i któremu „zmysły wypełzły na usta, a nozdrza wachlowały prędkim tempem”. Dlatego Trędowata to jedna z moich ulubionych eeee… powieści.

  4. Uważam, że wersja „wpił w nią swoje kobiece usta” byłaby dużo głębsza. Ponadto wpijanie czegokolwiek w kogokolwiek wydaje mi się problematyczne z technicznego punktu widzenia, bo wpijać można wewsię wyłącznie i to tylko mokre płyny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*