O PRZESZŁOŚCI (MROCZNEJ)

Ja zupełnie nie wiem, dlaczego, kiedy (przy trzeciej flaszce wina) opowiadam, jak w szkole podstawowej śpiewałam w zespole harcerskim "Zielone żabki" i wymiatałyśmy na konkursie w Sochaczewie (nie, nie byłam harcerką, należałam tylko do druzyny reprezentacyjnej), i spiewałyśmy na trzy głosy "Nie dla pingwina ciepła pierzyna",  to…

Wszyscy leża na stole i płaczą ze śmiechu.

To takie śmieszne jest?
Bez sensu.

0 Replies to “O PRZESZŁOŚCI (MROCZNEJ)”

  1. Czuwaj! Bylam w „Gawędzie”, śpiewało się rożne rzeczy, ale obecnie, po trzech flaszkach wina to raczej tak”
    (zaciągając)
    W parkie nad Wilejkoj
    w zielonej altankie
    siedzi ułan ze swajej kachankiej
    On jo za kaleni
    ona sie rumieni
    Bedzie, bedzie swawoleni!
    Po wypiciu piwa
    ptaszek mu sie kiwa
    w parkie nad Wilejkoj
    rosnie dzika sliwa
    Po wypiciu wina
    ptaszek jak sprężyna
    cieszy, cieszy sie dziewczyna
    Po wypiciu wódki
    ptaszek jest malutki
    w parkie nad Wilejkoj
    rosno niezabudki
    Może wziąc do buzi?
    Może sie wydłuży?
    Ułanowi czas sie dłuży
    Nic sie nie wydłuży
    nic sie nie wydoli
    Ciężko, cięźko sie swawoli
    Może silo woli
    może sie wydoli
    Ciężko, ciężko sie swawoli
    Jeszcze raz jeszcze raz, ptaszku mój…!

  2. A ja się ostatnio po sporej dawce wódeczki teleportowałam i nikt mi nie chce wierzyć.
    Może dlatego, że wódka litewska była. Bardzo dobra…

  3. „NIE DLA PINGWINA”

    WYSTARCZY TROCHĘ ŚNIEGU
    I MROZU ODROBINA,
    RODZINA SIEDZI W DOMU
    I CHWALI CIEPŁY KĄT!
    A CIEBIE JUŻ TAM NIE MA
    ZMIENIŁAŚ SIĘ W PINGWINA
    I ZWIEDZASZ Z PINGWINAMI BIAŁY LĄD

    REF.: NIE DLA PINGWINA CIEPŁA PIERZYNA,
    NIE DLA PINGWINA PIECYK.
    DLA NAS ZIMOWA, MROŹNA KRAINA
    I WIATR CI DMUCHA W PLECY.

    A MOŻE I RODZINA
    NAMÓWIĆ DA SIĘ NA TO –
    NIE WARTO SIEDZIEĆ W DOMU
    GDY ŚNIEG PUSZYSTY SPADŁ.
    WIATRÓWKĘ WŁOŻY MAMA
    WIATRÓWKĘ WŁOŻY TATO
    I RAZEM Z PINGWINAMI
    RUSZĘ W ŚWIAT

    REF.: NIE DLA PINGWINA…

  4. ..a mój mąż nie śpiewa, ale mówi wierszyk:

    Kto misiowi urwał ucho?
    No kto pytam?
    Cicho, głucho.

    Nikt się jakoś nie przyznaje,
    Może jechał miś tramwajem?
    Może upadł, biegnąc z górki?
    Może go dziobały kurki?

    Może Azor go tarmosił,
    Urwał ucho, nie przeprosił?

  5. Miałysmy w repertuarze mnóstwo przebojów, np. „Bo nie ma jak uśmiech zucha, od ucha do ucha” albo „Latarnia morska nocą czuwa, to dobra gwiazda marynarzy, czy noc pogodna, czy burzliwa, do portu drogę zawsze wskaże”.

  6. (Piotruś od jeżyka)

    A może i rodzina
    Namówić da się na to,
    Nie warto siedzieć domu,
    Gdy śnieg puszysty spadł.

    Co to jest „to” (i to na śniegu) nie mam odwagi pytać albowiem zapomniała mi się pierwsza zwrotka.

  7. Mój nie opowiada, a śpiewa. Piosenkę o jeżyku. I to całkiem na trzeźwo. Uroczym falsecikiem (nie licząc piosenki o jeżyku, jest basem).

    Tarrraam:

    ” A w ogrodzie jeżyk śpi.
    Zbudź się, jeżu, zbudź.
    Lecz nie podam ręki ci,
    bo mnie będziesz kłuć.

    Chociaż na grzbiecie
    jeżyk kolce ma,
    to każde z dzieci
    lubi go jak ja.

    Mój jeżyku, odwiedź nas,
    do przedszkola spiesz.
    Był już kotek gościem raz,
    może być i jeż.

    Chociaż na grzbiecie…”

  8. gdybym to ja opowiadał po trzeciej butelce, to wiedziałbym z czego się śmieją: zapewne z tego, że opowiadam to już siódmy raz jednego wieczora 😉

    no ale Ty…?

    (weź… zespół reprezentacyjny? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*