MUSIMY SIĘ SPOTKAĆ

– Czas się spotkać! – oznajmiła mi pewnego dnia od rana Haniuta. – Musimy się spotkac, mam nowe filmy, to obejrzymy!
– Obejrzyjmy – zgodziłam się. – A jakie?…
– A mam tu taki jeden. Czekaj, gdzie ja mam ten opis… O jest: „Pewnego dnia, człowiek specjalizujący się w demaskowaniu zjawisk paranormalnych, zatrzymuje się w Hotelu Dolphin. Wszystko co do tej pory go spotkało, to nic w porównaniu z tym, co czeka na niego w pokoju 1408”…
– Bardzo piękny! A długi?
– Półtorej godzinki.
– A to znajdź cos jeszcze, nie będę się do Gdyni wlokła na jeden film.
– A dobrze. Pa to: „Zawodnicy odkryją, że naprawdę muszą walczyć o przeżycie – przeciwko rodzinie paskudnie zdeformowanych endogamicznie kanibali, którzy planują bezwzględnie ich zmasakrować”
– Przepiękny! Zachęciłaś mnie. Ale przydałoby się cos na deser!
– No na deser od dawna mam „ATAK GIGANTYCZNYCH PIJAWEK” przecież – o proszę: „Znikąd, w wodzie pojawiają się wielkie pijawki i atakują. Mimo braku kończyn i dziwnie podejrzanie ludzkiego wyglądu udaje im się zaciągnąć w odmęty bagna swe ofiary”.

No jak tak, to tak.

Faktycznie, musimy się spotkać.

14 Replies to “MUSIMY SIĘ SPOTKAĆ”

  1. te! to jak już wjedziesz do gdańska i będziesz skręcać kole abwery (przed huciskiem), to mię pomachaj kole tej abwery, bo do mię to prosto

    jak będziesz jechać obwodnicą, to nie machaj, bo za daleko one ode mię

  2. No pewnie, ze trash 🙂 Przeciez nie dałybysmy rady oglądać cały czas INNYCH albo EGZORCYZMÓW EMILY ROSE, bo by nam pikawy wysiadły!

    Zresztą i tak Hanka ma niezły patent na horrory: włącza film i WYCHODZI DO POKOJU OBOK. Mówi, że nasze wrzaski są czasem lepsze niż sam film.

  3. A ja do liczby 1408 mam sentyment. ;-))) Jako dziecko mój numer mieszkania to byl własnie 1408. dzieci mieszkające daleko, daleko o Warszawy wyobrażały sobie, że ja mieszkam chyba na jakims 140 pietrze. :-))))Cudownie bylo wchodzic na moje XIV pietro, gdy wszytskie cztery windy byly zepsute, co było dosyć czeste. wspaniałe byly drzwi prowadzące na balkon, którego nie było, taka dekoracja w kazdym mieszkaniu. Na XVI piętrze, tam gdzie znajdowały się suszarnie ukrywali się złodzieje i zboiczeńcy, a milicja (to było dawnbo temu)nie dochodzila tak wysoko, bo w windzie było tylko piętnescie pięterek uwidocznionych i władza nie chciała wierzyć, ze jest jeszcze jedno, do którego wchodzi się wyłącznie po schodach. Ściany były cienkie, jak papaier, ale rakotwórcze. Słychac było życie rodzinne wszystkich rodzin z najbliższych kilku pięter. Kto kicha,ba! kto czyta gazetę i szelesci kartkami. Horror, horror.

  4. mam jeszcze na deser:

    „Złowieszcza ciemność najeżdża pozornie pogodne gospodarstwo. W domu rodziny zaczynają dziać się dziwne a za razem straszne rzeczy. Istnieją dowody, które sugerują, że dzieci są wysoce podatne na paranormalne zjawiska. Widzą to czego dorośli nie mogą, czemu dorośli zaprzeczają. Próbują ostrzegać , ale dorośli nie chcą słuchać.”

    to jakis lajt do śniadania nie? ROMANTIC HORROR

  5. MORDERCZE MRÓWKI?…
    Hanka! Mamy powazne braki w filmotece – NIE MAMY MORDERCZYCH MRÓWEK!

    PS. Za tydzien zapraszam PT Telewidzów na „KRWIOŻERCZE POMIDORY”!

  6. Czy to Ty jesteś inicjatorką akcji TVP pt. Tuesday for Morons? W zeszłym tygodniu „Krwiożercza małpa”, przedwczoraj „Mordercze mrówki”, które sie okazały desantem z kosmosu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*