OBIECANY MINÓG

„Jak masz ustroić minoga morskiego: Weź małmazji czy wybornego wina pintę lub półtorej. Wlej do niecki i włóż minoga, a kiedy się bardzo opije, przebij mu każdą dziurkę, którą ma pod gardłem, ażeby z niego wyszło wszystko, co wypił. A kiedy umrze, podziel go na dwa kawałki albo trzy, posól na misie. A kiedy przejdzie solą, opiecz go czystego na ruszcie, aż się będzie na nim marszczyć skóra, i zdejmij tę skórę do czysta. Potem pokrój na kawałki, jak ci się zda, i weź grzankę z białego chleba lub dwie i greckiego wina. Rozetrzyj to na patelni, rozpuść w tym winie, w którym był ten minog, i przetrzyj przez sitko, a dopraw wszystkimi korzeniami i dodaj cukru albo miodu. Włóż tam tego minoga, aby gotował się w tej jusze [czyli sosie], tak doprawionej, godzinę albo pół. Chcesz ciepłego – możesz jeść. Jeśli wszak chcesz na zimno, tedy schowaj w glazurowanym garnku, przykryj dokładnie, Gdybyś chciał co do tego dodać, daj tam greckiego wina i migdałów, goździków i imbiru zielonego.”

Jakby kto chciał więcej, to jest w „Mówią Wieki”. Chyba zaprenumeruję.

PS. NAPRAWDĘ cenzurują u nas w telewizji „Little Britain”, szmaciarze?…

0 Replies to “OBIECANY MINÓG”

  1. pod warunkiem, że pod tym, co się go sięgnęło, nie ma następnego
    a jest to w tym wypadku – znaczy cenzury w intencji „nie obrażania uczuć widzów” – bardzo prawdopodobne

    ciekaw jestem, co jest następne w kolejce – może Bondy?

  2. Naprawde cenzurują. Sięgamy dna.
    Ale dostanę w poniedziałek wszystkie odcinki na płycie bez cenzury… Będą znów wersje podziemne i naziemne wszystkiego .Dlaczefo historia musi zataczac koło za mojego zycia, przeciez nie jest jeszcze takie dlugie…A może?:)

  3. no niby trauma, ale minóg – jako gatunek ginący – ma zapewne skłonności do autodestrukcji, znaczy samobójcze – więc takie uwalenie go na śmierć to dobry uczynek, co nie?

    a cenzurują! „żeby nie urażać wrażliwości widzów” kurwa mać!

  4. ale jaka trauma, znieczulić się śpiewająco i obudzić się w zaświatach a nie w potoku z mega kacem… 😉

  5. dzięki, mam dziś z głowy jedzenie do końca dnia. szczególnie po tym: jak umrze…. znaczy te dziurki mu się w gardle na żywca robi?

  6. aaaaa tak w ogóle zastanawiające jest jak brzmi pierwsza część tego przepisu… np. ‚jak złapać żywego minoga, coby go podać wikwintnie na stół’, może go się soli np. po ogonie czy jak? zanim do tej niecki z winem żeby się nachlał… 🙂

  7. ja bym się tu doszukiwała czegoś bardziej w stylu ‚posolić na misie’ w sensie misiu, misiach, niz soliczkę w misie… ale może być tak że skołowaciałam po tych dziurkach…

  8. a ja to sie zastanawiam jak to jest ‚posolic na misie’. Mozna pokroic na kawalki, ale posolic na misie?

    Czy ktos ma solniczke z dziurkami w misie?????

  9. ło matko z córkom… każdą dziurkę, to jest chyba przepis dla sadystów hobbystów…
    ale i tak najbardziej mi się podoba, dodaj albo nie dodaj, godzinę albo pół… baaardzo kontrowersyjny przepis na minoga… 🙂

  10. Hm, mozna kogos zrobic Konia, wystrychnąc na Dudka, przerobic na Cacy, albo posolić na Misie…
    Dzieki Ci Panie, że urodziłam się bez płetw. Umrę sobie spokojnie w powolnych mękach na raka, może łysa, może sina, ale bez dziur w gardle i nie posolona na Misie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*