DZUMA BUTNA

Zapadłyśmy z moja przyjaciółką Hanna na dośc tajemnicza chorobę, chyba bardzo ciężką.

Pierwsze objawy są takie, że człowiek kupuje sobie buty. DUZO BUTÓW.
Kupuje je sobie w sumie prawie codziennie i wysyła i dostaje maile z linkami „TY PATRZ JAKIE PIEKNE DO TEJ TWOJEJ SUKIENKI” i nawet stara się ignorowac te maile („HANKA! Jak przyślesz mi linka do JESZCZE JEDNYCH BUTÓW to cie zabiję – z poważaniem, Anna Barbara”), ale nic z tego ignorowania nie wychodzi. Dzień kończy się sandałami z tygrysa albo parą balerinek w złote czaszki.

Następnie mamy awantury w domu. Nasi mężczyzni jak posokowce bawarskie tropią i wywlekają z najskrytszych skrytek ukryte tam butki z okrzykiem „CHOLERA JASNA ZNOWU JAKIES SCIERWO w tym Internecie kupiłaś CHYBA OSZALAŁAS!” (mniej wiecej, czasem z drobnymi modyfikacjami, ale sens jest zawsze taki sam).

A pozniej sa SNY.

– SŁUCHAJ! Sniło mi się ze dzis ze PALIL SIE MOJ DOM i kazali mi znalezc jedna rzecz i uratowac sobie na pamiatke bo NIC NIE NIE MOGE WIECEJ URATOWAC, wiec latałam i szukałam japonek emu! GDZIE SA MOJE JAPONKI EMU!!! I mialam dramat CZY JEDNAK NIE TRAMPKI CEKINOWE powinnam ratować… Czujesz? Nie dziecko. Nie dokumenty. Nie rodzine. Japonki emu!

– Weź! Serio? Bo ja się obudziłam dzis w nocy ZLANA ZIMNYM POTEM – bo przyśniły mi się moje złote tenisówki i NIE PAMIĘTAŁAM GDZIE JE POŁOŻYŁAM jak wróciłam od Ewy! I biegałam po domu i sprawdzałam gdzie sa, bo może je włożyłam do pudełka! Nie było ich w pudełku i sprawdzałam w roznych miejscach i o mało się nie popłakałam, na szczescie były! Były w OSTATNIM MIEJSCU jakie miałam u siebie na liście! Jakby ich tam nie było, too… To nie wiem!…

I kropnęłyśmy się natenczas, że COS NAM JEST.
Albo menopauza, albo musimy isc do psychiatry.

Chociaż…

Czy my musimy mieć chorobe JAK WSZYSCY? Jak już zapadac – to z fasonem! Miejmy cos oryginalnego! MIEJMY DZUMĘ!

Wobec powyższego niniejszym ogłaszam, że:
– jesteśmy dośc poważnie chore
– na dżumę butną
– nie wolno na nas krzyczeć, bo to nie nasza wina
– ide poszukać balerinek w zebrę.

(A w pracy mam dzis jajeczko! Jejkuuuuuu! A ja taka nieuczesana!)

19 Replies to “DZUMA BUTNA”

  1. ee ja tez to mam.. ostatnio zaczełam odwyk – nie siedze co wieczór na allegro wyszukując co ciekawsze okazy obownicze.. brak mi tego, oj brak..

  2. a to akurat wiem
    i, że od urodzenia na dodatek też wiem
    a to są takie objawy? bo przedtem tego nie było – czasem zdarzało się mię buty kupować, nawet i w rozsądnym nadmiarze 😉

  3. skoro już takie diagnosty się zabrali, to ja poproszę o określenie, na co ja choruję – noszę mianowicie cięgiem jedną i tę samą parę converów od jesieni 2000, z krótkimi tylko przerwami na pepegi i sandały (bez skarpetek!) w okresie letnim

  4. z tą oryginalnością to muszę Cię rozczarować TEZ MAM DŻUMĘ BUTNĄ i znam osobiscie przynajmniej dwie osoby, które RÓWNIEŻ TO MAJĄ

  5. pocieszajac, ze jest jakas nazwe na to SCHORZENIE, podobno to co znane i opisane nie jest juz takie straszne 😉
    mniej pocieszajace, ze mam 2 pary butow, do ktorych musze przyznac sie mezowi 😉

  6. to bardzo powazna w dodatku zakazna choroba…
    a! jeszcze zapomnialam dodac ze wlasciwie jest nieuleczalna niestety albo stety;
    jest jeszcze taka jej pochodna “dzuma torebkowa”, rowniez cholernie niebezpieczna, a z dalszej aczkolwiek tej samej rodziny jest “dzuma kamienna” (no takie kamyczki – turkusy, agaty, opale, korale, ametysty itp)

    osobiscie jestem obloznie chora na wszysktie powyzsze i jeszcze kilka innych mniej ciekawych – malzonek juz nawet rozwodem przestal grozic, chyba po prostu chlopina planuje morderstwo…

    nosicielki wszystkich dzum laczcie sie!!!

  7. Też mam tę dzumę, a już w szczególności po zimie, gdy chodziłam do znudzenia w jednej parze butów. Coż, wpadam z jednej przesady w drugą. Nic nowego.
    A, i nic mi się nie chce. To też objawy tej choroby? Chce mi się spać i to wszystko.

    Daj jakies linki.
    Byłam już w butyku, fajne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*