NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAC

Mówiłam, mówiłam! Mówiłam ze rypnie śniegiem. I co?
Czy ja zawsze musze być taką Kasandrą (czy tam Sybillą)?
Chociaż widać, ze ten śnieg to tylko na chwilę i że zaraz coś.

Świat oszalał i mam na to DOWÓD.

Wczoraj stoję sobie niewinnie na przystanku tramwajowym i podchodzi do mnie Murzyn.
WIELKI.
OGROMNY.

I mówi, że szalenie podoba mu się to jak jestem ubrana i czy jestem projektantka.

Ja.
Projektantka.
Nie wiem co by do mnie pasowało JESZCZE MNIEJ niż projektantka… hm… Kulturystka? Chyba tylko.

Az się obejrzałam od góry do dołu, bo mysle sobie, a może cos niechcący założyłam dzis rano, bo byłam spiąca do cholery, bo wstaje przed szóstą. Ale nie. Spodnie w kratkę z Zary, kozaczki moje, sliczne Mustangi, ale przeciez zwykle, i kurtka snowboardowa czarno biała. Plus potargane kudły nie podcinane od ponad pół roku.

Matko święta.
(Jak to opowiedziałam mojemu mężowi, to oczywiście opierdolił mnie, że podrywam Murzynów, tak?)

Następnie obejrzałam „Stalowe magnolie” i poryczałam się strasznie, potwornie i okropnie. Kocham ten film.

A dziś N. wyjechał, będzie balangaaaaa!!! Mam na wieczór diabła u Prady i kurczaka z KFC. Uuuuuuhuhuhu. Szykuje się mega ostra jazda bez trzymanki.

PS. Choc oczywiście mam jeszcze taka teorię, ze ten na przystanku to był DEMON. Przyszedł mnie obwąchać.

0 Replies to “NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAC”

  1. uściślijmy: w temacie śniegu – nie mówiłaś a KRAKAŁAŚ (i się doczekałaś!), tylko u Ciebie pewno dawno już PO śniegu a ja go CAŁY CZAS MAM! a po drugie – gimnastyczka artystyczna 🙂

  2. a ten murzyn nie miał czasami czerwonego kapelusza?
    bo wiesz..czerwony kapelusz jest zawsze podejrzany …
    😀

  3. Tjaaa,a pamietam z ktorejs Twojej notki, ze ten DEMON to byl kiedys w ciele dziewczyny, ktora sie zachwycala Twoja piekna uroda. Rzecz dziala sie rowniez na przystanku, dobrze pamietam? 🙂

  4. Ta, projektatnką też bywałam. Ale najgorsze, najgorsze było wtedy, gdy mi jakiś pan strzelił komplement, że wyglądam, jak fryzjerka. jak fryzjerka, straszne. Zastrzelił mnie. Cud, że ja jego nie zastrzeliłam!!!!
    P.S. Murzynom podobają się rózne rzeczy. jeden zwariował na moim punkcie bo w restauracji, tak gestykulowałam, że rozlałam drinka. Zachwycił go mój temperament. Temperament potrącającej szklanki i rozlewającej drinki…Mój osobisty przyjaciel uwazał zas to rozlewanie za nieokrzesanie, według niego powinnam siedziec drętwo i klepać same mądre rzeczy. Przez chwilę wolałam Murzyna…Ale konsumpcję ograniczyłam do drinków (tych, które udało mi się nie rozlac), żeby nie było, że ten.

  5. Taaaaak, reakcja Twego męzczyzny typowa jest. Taka przeciez zwykła swoja baba…, eee demona musiała na pewno niezle poszczuc, żeby raczył zawachnąć…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*