ODA DO TENISÓWEK

Chciałabym wiecie sobie troche pospleenować.
Siąść niezobowiązująco, malowniczo przegięta w moim super wygodnym fotelu (tym, co Hanka chce być w nim pochowana), zarzucic noge na nogę, troche pomyslec, troche poczytać, troche podramatyzować, generalnie zadumać się nad lampką czerwonego wina, i żeby żadna franca drosofila mi się tam nie utopiła.

TYMCZASEM.
W robocie mam STRASZNY, POTWORNY ZAPIERNICZ. Ale to TAKI, ze najstarsi Górale nie pamiętają, kiedy tak ostatnio się zapierdzielało. Chyba przed wojną (i to rosyjsko – japońską). Normalnie wczoraj przez cały dzień latałam jak ten deszcz meteorytów w te i nazad, a po robocie tak mną trzęsło, że normalnie musiałam sobie kupic złote tenisówki. Do połowy. Od połowy sa takie jakby z żaglowego płótna i obszarpane. Bardzo piekne. Nie wiem, czy bez nich bym przeżyła. Najprawdopodobniej nie.

Wieczorem znowu mieliśmy Bonda… Niestety, Dexter się skończył, a ja już na Bonda nie mogę patrzeć. Może on i w małych dawkach i odpowiednim rozrzucie czasowym jest fajny – ale tak WSZYSTKIE BONDY NARAZ DZIEN PO DNIU to ajmsory, nie mogę. Nie mogęęęęęęęęęęę! (w dodatku – CZY KTOS zwrócił uwage na fakt, że Bond jest zwyczajna świnią? Bije kobiety i zachowuje się jak cham!)

A dziś rano N. mi robi drakę „Jak ty się ubierasz! Jak ty wyglądasz! Co to za dekolt, co to za bluzka – NA PEWNO MASZ W PRACY KOCHANKA!”. A ja się pytam KIEDY ja mam mieć tego kochanka w pracy, kurka wodna! Że już nie wspomnę, że niby SKĄD mam go wytrzasnąć. No ja nie wiem… Znowu go kosmici porwali! I weź z nim człowieku dyskutuj.

Normalnie żeby nie te moje złote tenisówki, to nie wiem. No nie wiem.

PS. A u Ruskich zezarli kosmitę, wyłowionego z morza! Boga się nie boją i „Odwetu oceanu” nie czytali, patałachy!…

0 Replies to “ODA DO TENISÓWEK”

  1. Jak sie chce to czas sie zawsze znajadzie. N ma racje. Pewnie podejrzewa bo sam znalazl w swoim wypelnionym po brzegi kalendarzu luke na potencjalna kochanke wiec pomyslal ze Ty tez moglabys.

  2. łoj tam łoj tam – tacy są faceci, nawet gdybyś tylko siedziała w domu z czwórką dzieci, przy garach, ze ścierą to i tak perzecież przydałby się hydraulik czasem – czyli potencjalny kochanek. Oj, albo listonosz – już nie wspomnę o gacecie co łazi i prąd sprawdza…
    pozdrawiam

  3. ooo, widzisz!
    też chyba gdzieś koło mnie krążą podejrzenia o kochankę.
    tylko jakbym sobie już taką znalazł, postawił w biurze i powiedział „poczekaj na mnie chwilę”, to następną rzeczą, jaką powinienem zrobić, to prośba do sprzątaczek, żeby ją co jakiś czas odkurzały…

  4. Archipelag Gułag zaczyna się informacją, o epokowym znalezisku. W wiecznej zmarźlinie wykopano nieznane dotąd okazy prehistorycznych ryb. Niestety, nauce nie dane było długo cieszyć się tym odkryciem, albowiem znalazcy natychmiast spożyli fanty.
    Czy ryba, czy kosmita, ocean swoją zemstę powinien zacząć od Ruskich 😉

  5. bohgk – taki kod wylosowałam. Bardzo apropos.

    Ja wiedziałąm, że idzie koniec świata. Zaczyna się od butów. Złote pepegi, klapki pod prysznic na szpilce z tytanu, różowe, ażurowe kowbojki z pluszu i gumowce od Srarmaniego.
    Boję się sklepów obuwniczych. Gdzie są normalne buty, zapytuję retorycznie. Czyżby je kosmici porwali za tego zjedzonego ziomka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*