W OGÓLE LISTOPAD JEST BEZ SENSU, A TERAZ SZCZEGÓLNIE

W robocie nadal nie dziala mi komp.

Boze, jaka jestem nieszczesliwa. Człowiek ewoluował i zawarł symbioze z komputerem biurowym. No – ja na pewno. Brutalnie odcięta cierpię straszliwe męki.

Mam co prawda laptopa, ale on jest slepy i głuchy. Nieprawdą jest jakoby odcięcie człowieka od Internetu i konta pocztowego podwyższalo wydajnośc. Jestem tego widomym dowodem.

Nie mogę sobie znaleźć miejsca, co chwila zapodziewam jakis dokument, rozmowy telefoniczne rozpoczynam opierdalaniem zamiast „dzień dobry” oraz zamyślam się.

Właśnie wyrwałam się z zamyslenia na motywach książki, jaka aktualnie czytam. Jest o kobiecie, która urodziła dziecko i troche jej ta sytuacja dokopała. Oczywiście jest bardzo podłą kobietą, która zamiast myśleć o tym, co jej wynagradza jeden uśmiech dziecka, to ubolewa, że nie ma się w co ubrać żeby wyjść na miasto i wyglądać jak przed urodzeniem dziecka, bo wszystko jest na nia a) za ciasne, b) obrzygane. Oraz jej chłopak – tak, chłopak, bo rzecz dzieje się w Londynie, a prawdziwy Londyńczyk nie będzie się żenił z powodu takiej drobnostki, jak dziecko, to by przecież oznaczało kajdany dla jego indywidualizmu i znaczące ograniczenie wolności osobistej, do której przecież każdy człowiek ma prawo, no tak czy nie? – właśnie ją opierdala za to, że chce przestać karmic piersią, kiedy ich Evie ma zaledwie 8 miesięcy. Oraz jest widywany na mieście z inną kobietą.

AAAAAAAAAAAAA.

Pewnie to początki klimakterium, ale chętnie bym skunksa rozdarła.

Nastroju nie poprawia mi pogoda, nie nie nie.
(Dlaczego Słowianom nie przyszło do pustego łba zbudować kilka tratw z drzewa – a drzewa mielismy chyba pod dostatkiem? – wypuścic się na morze, następnie na ocean i osiedlic na jakims malutkim archipelażku wysepek nieopodal równika?… Pewnie z obżarstwa i z przepicia, warchołom jednym).

Normalnie zaglądam w głąb siebie, a tam NIC (znaczy sam głąb, pusty).

LUDZIE LITOŚCI.
NIECH MI JUŻ NAPRAWIĄ TEN KOMPUTER, zanim zrobię cos naprawdę NA MAKSA dziwnego.

0 Replies to “W OGÓLE LISTOPAD JEST BEZ SENSU, A TERAZ SZCZEGÓLNIE”

  1. A ja Ci zazdroszczę tego listopada i szeleszczących liści. I tego że jest tak fajnie zimno, nawet jak piździ to tez jest fajnie. Mieszkam w obrzydliwie słonecznym miejscu świata i wierz mi ,że można mieć słoneczną depresję.

  2. A ja Ci zazdroszczę tego listopada i szeleszczących liści. I tego że jest tak fajnie zimno, nawet jak piździ to tez jest fajnie. Mieszkam w obrzydliwie słonecznym miejscu świata i wierz mi ,że można mieć słoneczną depresję.

  3. Dlaczego jak mam wejść na twojego bloga to siegam po jedzenie? rotfl 😀

    Co do karmiacych to myślałam, że karmienie dwulatka to już przegięcie, ale ośmiolatka!?? Aaaaaaa……..!!!!!!!

  4. Ja tez bym nie uwierzyla, ze mozna karmic osmiolatke, ale u nas byla awantura na cale miasto, bo chlopiec poszedl do szkoly i w porze lunchu zapytal czy moglby pojsc do domu, zeby go mama piersia pokarmila.

  5. wczoraj obejrzalam program jakie cudowne jest dlugie karmienie piersia…jakby mi ktos powiedzial, ze mozna karmic osmiolatke nie uwierzylabym, ale zobaczylam i coz…
    bleeee
    „matki polki” sa wszedzie!

  6. śmiem optymistycznie zauważyć, że listopad zwykle mija po jakimś czasie a kompa ci w końcu naprawią bo przecież nie możesz się cały czas obijać. A ile cierpliowści nabyłaś przy okazji!

  7. „the rise and fall of a yummy mummy” Polly Williams. W american bookstore to maja. Czytam i sie wkurwiam (jestem przy mamusiach modelkach miliarderkach z dwiema nianiami per one bahor) 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*