O PLESZCE (TAKI PTASZEK)

(No – nie jest jeszcze tak źle, robotnicy za mną gwizdali).

Ptaszek na mnie drze mordę.

Nie mogę usiąść na tarasie ani w altanie, bo siada na płocie i się na mnie drze. W sensie, że mu przeszkadzam, bo on musi do budki włatać i wylatać, więc ja mam się wynieść. Potrafi tak się piłowac godzinami.

Najpierw rozsądnie próbowałam mu przetłumaczyć, ze JA TU MIESZKAM, ale on twierdzi, ze on tez i był tu pierwszy.

Przez pierwsza godzinę macham ręka (a to się drzyj, jak ci się chce w taki upał), ale pozniej już mnie to denerwuje. Wczoraj to już zaczęłam szukać jakiegos kamienia normalnie, ale N. mnie powstrzymał:

– Zostaw – to jedyne stworzenie na świecie, które osmiela się drzeć na ciebie mordę.

Nie mam jakos pomysłu na te upały w pracy. W domu to co innego – leżaczek, hamaczek, ale w pracy?… Nawet błyszczyki mnie nie podtrzymują na duchu.

16 Replies to “O PLESZCE (TAKI PTASZEK)”

  1. PTASZYNA Ci przeszkadza?… Hm. Może przyjdzie pod wasze ogrodzenie ekipa drogowa z młotem pneumatycznym na dwie zmiany – wtedy Ty docenisz urok ćwierkania, a ptak spiżdży sam jak najdalej. :-)))))

    A w upale błyszczyki maja tendencje raczej nie do podtrzymywania, co do zjeżdżania… Po delikwentkach, które go użyły, rzecz jasna. Tak, że ostrożnie 🙂

  2. Te, artystka, mialas isc po zakupy, a nie po kawiarĘkach Ęternetowych latać! A poza tem, kto nie dał zjeść wróbelka kotom?!

  3. Te, artystka, mialas isc po zakupy, a nie po kawiarĘkach Ęternetowych latać! A poza tem, kto nie dał zjeść wróbelka kotom?!

  4. Baśka, dotarł do Cię może mój mail?
    tak tylko pytam, niepewny, czy gołąb gdzieś nie zdechł po drodze od tego upału 😉

  5. możesz przyjść w odwiedziny i „zapomnieć” wziąć kota ze sobą.
    ewentualnie pożyczyć za drobną opłatą… tyle możliwosci… 🙂

  6. pozostają Ci negocjacje w temacie wielkości posiadanego przez Ciebie terenu – tzn. np. taras do 3ciego kafelka jest Twój, ale dalej to już…
    albo też zawarcie paktu o nieagresji i podpisanie stosownych umów, albo też wojna podjazdowa

    wiesz już, kto Ci na fioletowo zasrał taras?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

*