ROMANI ITE DOMUM

W sobotę o osiemnastej N. wystroił się w garnitur, pocałował mnie w czolo i udal się na galę boksu zawodowego. I tylem go widziała.

Niespecjalnie rwałam się by iść z nim, po pierwsze, co to za przyjemność patrzeć, jak jeden homo sapiens drugiego okłada po gębie. A po drugie, N. ostatnio dokonuje prezentacji „Panstwo pozwolą ze przedstawię – moja zona – Ryszarda Trzecia Waza”. Tak, ze spokojnie sobie zostałam w domku i oddałam się rozpuście (KFC + „Przyjaciele”). Wrocił o północy, oznajmił, że sędziowie oszukali Jorge i poszedł spac.

Następnego dnia wszakże zadzwonił telefon.
– KRYSIA?…
Męski głos po drugiej stronie słuchawki zapragnął kontaktu z niejaką Krysią z baru „Rybka”.

Powiedziało mu się, ze pomyłka, ale…

A GDYBY TAK… Przypuśćmy, ze ta GALA BOKSU to była tylko sciema? N. wymknął się w garniturze, ale już w taksówce przebrał się w kabaretki, suknie z cekinów i skóry węża oraz kruczoczarna perukę i udał się na zjazd drag queen?… I przez caly sobotni wieczór figurował w menu baru „RYBKA” jako ponętna KRYSTYNA?…

Oj no dobra, dostaje świra przed świętami.

0 Replies to “ROMANI ITE DOMUM”

  1. piekna scena z tym N. przebierajacym sie w kabaretki, stanela mi jak zywo przed oczami i odebrala dech na jakas chwile. ale spoko, juz oddycham.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*