WCZORAJSZE POPOLUDNIE SPONSORUJE WUJEK MOTYL KRZYŚKU

Albowiem Wujek Krzysku Motyl wręczył mi wczoraj kesz, który natychmiast wydalam na (bo co miał tak lezec, jeszcze by się SKWASIŁ w taki upał albo zaśmiardł):
– cztery książki
– jedne klaputki z cekinkami
– jedne baletki czerwone (cos mnie ostatnio WZIELO na kolor czerwony, ciekawe dlaczego).

Czytam sobie zatem od wczoraj utwór pana Kyle Smitha „Pies na miłość” i bardzo sobie chwalę. Hornby to on nie jest, ale można się pośmiac (z facetów).

Hanka mi wczoraj po poludnu zaszczepiła PSYCHOZĘ JAJECZNICOWĄ – gnalam do domu z wywieszonym jęzorem i spuchniętymi śliniankami, nawet nie zdjęłam bialej bluzki, tylko zrobiłam sobie WIELKA TLUSTA ZOLTA jajecznicę i zeżarlam ją na stojąco, prosto z patelni. Very Lejdis, nes pa?… Guerlain, Chanel, Dior i jajecznica na stojąco.

I troche przeraził mnie aromat, dobiegający z lodówki. W pierwszym odruchu w popłochu ją zatrzasnęłam, ale następnie przemówiłam do siebie, łagodnie acz stanowczo, po czym pomodliłam się, przeżegnałam, otworzyłam ją ponownie i wszczęłam śledztwo. Winowajcą NA SZCZĘŚCIE nie okazała się głowa czy kot sąsiadki, tylko WIELKI ŚMIERDZĄCY KAWAŁ PIĘKNEGO ROQUEFORA, zakupiony na przyjazd Panero.

Bo ja się kiedys pokłóciłam z Panero o roquefora. Po obiedzie u Panerów zwykle serwowane są sery, no i będąc ich wielką wielbicielką, złapałam za nóż o odrąbałam sobie słuszny kawał roquefora. I zjadłam. Mój czyn wywołał niezwykle ozywiona rozmowe (ale tam wszystko wywoluje ozywiona rozmowe, włącznie ze scierka do naczyn, wiec się nie przejęłam specjalnie). Okazalo się potem, ze no naprawde DUZY kawalek sobie ukroiłam. Kontekst miał być NIBY taki, ze nieduzo jadlam, dokładki nie chciałam, a tu proszę – pol kilo sera na jeden zamach, no no! Ale ja się oczywiście SMIERTELNIE na Panero obraziłam, ZE MI SERA ZALUJE, i obiecałam, ze JAK PRZYJEDZIE DO NAS, to ja mu kupie POLTORA KILOGRAMA roquefora, dostanie talerz, łyżkę, i nigdzie nie pojdzie, dopóki go nie zje.

I proszę, nie zjadł. Aż z tego wszystkiego odłupałam i pożarłam wielki kawał, w ramach tęsknoty.

( o proszę – młodzież szkolna spiewa mi pod oknem piesni patriotyczne, nieźle zaprawiona o godzinie 11.00 – bardzo ambitni są w dzisiejszych czasach mlodzi ludzie, to trzeba powiedziec; ja w ich wieku zaczynałam spozycie raczej w okolicach popołudnia, dopiero w okolicach 25-tki uznałam to za przesąd i zabobon).

Podsumowując:
– przetraciłam wczoraj forsę;
– zjadłam około 70 tysięcy kalorii, większość w postaci tłuszczów nasyconych i węglowodanów;
– oraz nie pozmywałam po sobie;

Życie NAPRAWDE potrafi być taki piękne i bogate!…

0 Replies to “WCZORAJSZE POPOLUDNIE SPONSORUJE WUJEK MOTYL KRZYŚKU”

  1. Ja nie wiem, bo dopiero przy maju 2004 jestem, ale jeśli nie czytalas Siewcy wiatru to polecam ze wszech miar! Kosakowskiej…

    koment nie na temat ale starych komentow nie czytasz wiec sama rozumiesz 🙂
    czytasz ?:>

  2. nienawidze Was za tego Losta normalnie, moje zycie nabralo nowego wymiaru i nie jest mi z tym wygodnie! oraz tak, boje sie ogladac sama!

  3. No ja ludzi nie rozuiem. Ja pojmuję, że ktoś na blogu Hanki sobie znaleźć nie potrafi. No ALE. Tu na tym blogu wprost jest podany adres. Wieć SZUKAJ i MYŚL.
    Ostatecznie google.
    Uwaga: podaję adres
    http://www.google.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*