LA LA LA, THE WTOREK

Wycieli nam Gada w pracy, przeto czuję się nieco jak jaszczurka z odciętym ogonem.
Cholera jasna by to wziela, AKURAT, jak mam do przedyskutowania żywotne dylematy (moja matka: „Widziałam takie ZAKIECIKI Z KORONKI, może bys sobie kupila” – tak, mamo. I ZJADŁA. Cale zycie marzyłam, żeby brac slub przebrana za wczesną Madonnę).

Pan Młody wymyslił mi terapie całkowicie odstresowywującą.
Odciągająca moje mysli od najbliższej soboty.
Poinformowal mnie mianowicie, ze jakies 10 dni po naszym slubie WYJEZDZA ZA KOŁO PODBIEGUNOWE, łowic ryby.
Ze swoimi kumplami – Hiszpanami.
Prowadzi już z nimi rozmowy na ten temat:
– Czy ten gosc, co nas tam zabierze, będzie miał husky?
– Po co? Żeby je ZJESC, jak się nam skonczy żywność?… (brawo, kochanie)
– Nie nienie nie… Żeby SZCZEKAŁY i ODCIĄGAŁY NIEDZWIEDZIE!…

Wobec takich perspektyw, całkowicie rozumiem jego WYLUZOWANIE, jeśli chodzi o slub. Bo przeciez urzędnik USC nie odgryzie człowiekowi ręki, nes pa? (no chyba, ze się NAPRAWDE wkurzy).

W najgorszym wypadku, znajda się za jakies 4000 lat, znakomicie zakonserwowani przez syberyjskie torfowiska.

Wobec powyższego… W odpowiedzi na zadane przez Pierwszą zapytanie „Jak jest”, muszę przyznac, ze jest interesująco. Nieszablonowo. Zresztą, chyba kazda z nas skrycie marzy, aby od nowo poślubionego malzonka dostac w dowod miłości bieługę i amura na brylantowej smyczy.

Najgorzej, ze nie mogłam mu nawet porządnie głowy urwać, bo miał akurat imieniny. WYCZEKAŁ, skubany.

Jak wyjedzie, kupię sobie psa. HA! Znaczy, sukę.

0 Replies to “LA LA LA, THE WTOREK”

  1. Baska – pomysl ze jednak nie jestes JLo i Benem Affleckiem, oni to dopiero mieli problemy przed TYM, no i TO w koncu nie wyszlo, pozdrowienia dla N. 🙂

  2. Och, nie napisałaś nic dziś, a za oknem rozmazana pogoda, a ja tu chciałam, jak zwykle usmiechnąc się od ucha do ucha. Pozdrawiam 🙂
    A ślub, w kaloszach?

  3. no ale troche mu naderwals? (glowe w sensie)
    ps. niech Ci pan mlody przywiezie pingłina z podrozy, bedzie fajnie sie bujał po ogrodku i straszyl sroki

  4. WŁASNIE!
    On liczy, ze ja mu spakuje onuce, skumbrie w tomacie i cieple gacie, a nastepnie zasiąde, cała we łzach, do haftowania gobelinu wieczorami!
    OOOOOO!
    Chyba musze mu dac jakas literature z czasow wojny secesyjnej – Czym Sie Zazwyczaj Konczylo Pozostawienie W Domu Swiezo Poslubionej Zony Calkiem Samej!!!
    Niech ma tam o czym myslec miedzy jedna zorzą a drugą!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*