TRZYNASTY, PONIEDZIALEK

A w ten weekend, zamiast bani u cygana – imieniny u teściowej (co nie).
Nie powiem, schabik, marynowane grzybki, ale żeby na osobe w MOIM WIEKU!!!!! wydzierac się za ogolnym przyzwoleniem, jakobym ZA MALO JADLA, to naprawde… Koszmar z przedszkola wiecznie zywy (w przedszkolu zwykle zostawałam ostatnia przy stole, zaryczana, nad talerzem ze zmiętolonym drugim daniem, którego jakos za cholere nie chcialo ubywac, mimo przemyślnego przesuwania, ubijania i uklepywania widelcem). Niech ten N. się w koncu ze mna ozeni, to wezme i cos odjazgocze adekwatnego, bo poki co, to siedze, uśmiecham się grzecznie i tylko zaciskam szczęki (i odbija mi się na zgryzie).

Za to dzieci mnie bardzo lubią i lgną do mnie jak male, ciepłe, usmarkane glonojady. Ponieważ nie mam BLADEGO pojecia, co się powinno z dziecmi robic ani jak z nimi rozmawiac i generalnie jestem troche dretwa, to traktuja mnie jak dużą lalkę – wczoraj np. mnie CZESAŁY. Jak konika pony. Pozbylam się około jednej trzeciej włosów.

W domu na deser – „GWIEZDNE WROTA”. Uwielbiam jasnowłosych amerykańskich naukowcow, którzy wpadaja do supertajnej siedziby NASA, w ciagu pieciu minut weryfikują lata pracy wojskowych specjalistów, odcyfrowuja hieroglify jednym okiem, a rozwiązanie zagadki znajduja na 4 stronie dziennika „FAKT”, bo przeciez nikt, ALE TO NIKT z wojskowych NIGDY W ZYCIU by nie wpadl na to, ze chodzi o GWIAZDOZBIORY, prawda.

MAM kupione DWA PREZENTY oraz pomysl na dwa kolejne.
Ludzie lacza się w pary glownie po to, żeby były problemy „U KOGO W TYM ROKU SPEDZAMY WIGILIE, KOCHANIE”, tyle powiem.

0 Replies to “TRZYNASTY, PONIEDZIALEK”

  1. powiec jemu, ze jak siem nie ozeni , znaczy sie passe jest, bez doswiadczenia i takie inne i kto pozniej takiego zoltodzioba wezmie, tak? a tak mozesz siem nim zajac i nawet porzucic ale przed tym krazek zloty krazek,moze byc platynowy , mam uczulenie na zloto, a ty?

  2. Jak ten Z. się nie ożenił, to nie masz teściowej, co się przejmujesz. A co do prezentów wigilijnych (no, świątecznych, ale chyba jednak wigolijnych), to cała się jednoczę z Tobą. No zgroza! Co, komu za ile – błe!

  3. Był keczup, tylko nazywal sie KECZAP i robil go producent RYBAK. Do dzis pamietam dwie słynne marki – „SŁODKA ANIA” i „KRZEPKI RADEK” 🙂 Bardzo byl smaczny, zwlaszcza z frytkami… ach 🙂
    A kanapki byly moja TRWOGA, bo akurat gubilam zęby, a PANIE nie mogly zrozumiec, ze nie jestem w stanie pogryzc skóry grubej na centymetr.
    Zreszta, urzadzalam sie inaczej: w domu wszyscy mysleli, ze jem sniadanie w przedszkolu, a ja w przedszkolu mowilam, ze jadlam W DOMU 🙂 Wilk syty i Manchester City 🙂

  4. a u mnie w przedszkolu najwieksza trauma bylo sniadanie zlozone z kanapek z… cebula i chyba przecierem pomidorowym bo w latach 70-tych to chyba ketchup w polsce nie byl znany nie?

  5. PRAWDA, jakiego mial pieknego BLOND JEZA?

    A wlasnie, a wsrod ZOLNIERZY NA RUBIEZACH GALAKTYKI chcialam zaznaczyc, iz byl NASZ RODAK, na ktorego wszyscy tradycyjnie wołali KAŁALSKI. Odznaczal sie mestwem i nieszablonowym mysleniem (rozwalał wszystko co sie rusza, a pozniej MYSLAŁ). Pod plaszczykiem brutalnosci i okrucienstwa krylo sie wrazliwe serce czlowieka, ktory wiele w zyciu przeszedl. Tak.

  6. dla mnie jedzenie w przedszkolu to do dziś bardzo traumatyczne przeżycie, zwłaszcza po tym, jak kiedyś natchniona apetytem wcinałam zupę z blaszanej zielonej miski i pani przedszkolanka głosno na całą swietlicę zwróciła mi uwagę, zebym tak nie waliła łyzka o miskę…

  7. znaczy sie cholewiaczek zostal a ja z nozka w rajtusce na bosaczka do odmciu …a co? nie dalam sie i jusz! poszedl ociec suzba cala i……szczesliwie dwa botki ialam…..najgorsze ze wacek widzial jesoooooooooo jaki obciach, ja z noskiem do nieba udawalam, ze niby mam dwa…..ojtam

  8. ze mna bylo gorzej mianowicie uciakalam, najnormalniej w swiecie zawsze planowalam ucieczki i tak pozostalo mi do dzisiaj psiakosc…..a kiedys wpadlam nozka w gline i za cholere nie moglam wyjac jesoooooooo jakiego piera mialam ze tam na stale zostane qurde

  9. a co najdziwniejsze większość moich znajomych też!Ja nie wiem jak taka grupa osób SAMA przy tym stole…Napewno nikt nie męczył się z towarzyszem??
    Zawsze sami???

  10. No proszę, to tak jak ja!Ja też sama zawsze w przedszkolu przy stole zostawałam.Ubijając ziemniaczki, hipnotyzując nauczycielkę, a nawet kotleta upychając w rajtuzkach…ohhh

  11. on jak jog, medytuje…… i co s tego ze mu zajmuje, tak? pozatym widzial, jak te rury obracasz, czy inne dudy….nie ma ze boli, trudno swiat ma swoje prawa, ta?

  12. gadajo, ze problemy chodzo parami, moze ten N, czy inna literka, uniknac kce, czy jak? no co? co? martfi siem i tyle chopina, znaczy cie kocha i jusz! nie maruc…. zreszto niech ci kupi jakiegos dzaguara i inne takie, co bys miala pewnosc, ze to prafda, ta? phi

  13. ale dzielenie par tez nie zawsze pomaga, bo czlowiek moze trafic na byla niedoszla tesciowa, ktora zadzwoni i zapyta sie, czy by czlowiek nie chcial wpasc na wigilie, bo ona juz upiekla piernik ulubiony moj, tesciu nalewkami chce sie pochwalic i…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*