KATARY, PSY I OGOLNE ZDENERWOWANIE ZIMĄ

Wczoraj do godziny 16.00 N. tylko skrzypiał, a jak zadzwonil do mnie po 16.00 to już bulgotal jak spory indor. Trzeba go było zapakowac pod koldre z wielblada, a ja zrobilam po rodzinie sonde dotyczaca przeziebień u mężczyzn. Poradzono mi, ze na meskie przeziebienia dziala:
– wódka
– czosnek, duzo czosnku (mój tata)
– krem z zoltek, miodu i spirytusu
– wódka
– wódka z pieprzem
– inhalacja jakims mentolowym swinstwem
– smarowanie amolem
– wódka
– miód z cytryną i wódką
– herbata z miodem, cytryną i wódką
– wódka z cytryną, miodem i pieprzem
– pieprz z wódką
– wódka z czosnkiem

Jak wiadomo, mezczyzna przeziebiony zaraz umiera. To jest, lezy i mowi co chwile: „UMIERAM! Przynies mi… (lista zyczen) BO UMIERAM!”. N. wczoraj zatem lezal i spektakularnie UMIERAŁ (bardzo grzecznie, musze przyznac, nie był meczacy, czytal sobie Off-Road i od czasu do czasu trąbił jak albatros), a ja… A JA NURZAŁAM SIĘ W ROZPUSCIE.
Przyniosłam sobie do lozka portugalskie winko.
Przynioslam sobie deser w postaci „ZLEGO” Tyrmanda.
I upajałam się podwojnym aromatem wina i przygod zabójczo przystojnego doktora Halskiego, demonicznej Olimpii Szuwar (prywatna inicjatywa), zlotowlosej dziewicy o imieniu Marta, jej (już wkrótce byłego) narzeczonego – hokeisty Zenona, parkieciary Romy Leopard oraz calej bandy czerniakowskich oprychow, dziennikarzy i poruczników MO (tak tak, drogie dzieci, taka instytucja kiedys była i bynajmniej nie oznacza to Monika Olejnik).

Wczoraj w Trojce popludniowa audycje zdominowaly agresywne psy. Ja wiem, ze na to nie ma uniwersalnej recepty, bo chociaz ZAWSZE winni sa ludzie, którzy stworzyli potwora, to pozniej na takiego biednego, zwariowanego psa nie ma innej rady, tylko go uspic. Ale jak slysze pana, który dzwoni i az się zachłystuje z nienawisci i dyszy „ZABIJAĆ! Z broni PALNEJ! Na miejscu! Każdy powinien mieć broń palną NA PSA!” – to wlasnie TEN PAN albo jego brat wyrzucil do rowu przy drodze szczenną suczkę, a Bogu ducha winnego rottweilera czy pitbulla wychowa na morderce.

Zawsze mialam psy, nie boje się psow i wiem, jak niestety niektorzy ludzie nie potrafią spokojnie przejsc obok płotu, za którym biegają sobie nasze jamnice. Nie przejdzie jeden z drugim spokojnie ulicą – nie, musi łapę wsadzic, patykiem drażnić, a dzieci to już w 90% przypadkow. Plus mądra mamusia robi przystanek – „O JAKIE PIESKI – WIDZISZ? O jak SZCZEKAJĄ! Widzisz! O POPATRZ!” – i hałasują zabawkami, a suki o mało ze skóry nie wyskoczą przy płocie i trzeba je łapać pod pachę i zanosić do domu, chociaż przecież TO ICH ogródek, ogrodzony, i mają pełne prawo sobie biegać. I co z tego.

Ale wiem tez, ze dalmatynczyk mojej babci jest radosnie zabierany na spacery BEZ SMYCZY i BEZ KAGAŃCA, chociaz w ogole się nie slucha i rzuca się na dzieci. Coz. To chyba tylko kolejna ilustracja prostego twierdzenia: winni sa ludzie, nie psy. Ludzie.

I co robic z bezmyslnymi ludzmi? Starac się o pozwolenie na broń palną?…

PS. Wczoraj WYRZUCIŁAM DO ŚMIECI trzy torebki w których przynieśliśmy zakupy. Wyrzuciłam precz. Czekam na komplementy.

27 Replies to “KATARY, PSY I OGOLNE ZDENERWOWANIE ZIMĄ”

  1. Masz jak w banku! konterfekt – a jakże! na łyso, z porostem siwym – po łykendzie tym.
    Jeszcze byś nie doczekałaś otwarcia knajpy… bo może mi się odmienić, albo zejść po drodze…

  2. dobra, czuję się zaproszona. chyba nawet dlatego, że siwa szczecina na wygolonej pale to widok bardziej zastanawiający, niż trywialny topless :o)

  3. Ja to już niejedno przeżyłem i niejedno widziałem. Ta siwa szczecina na wygolonej pale to niby skąd? Z rozpusty?
    Ni! z bagażu lat, co ich ze sobą taszczę…

  4. A to przylezę w muszce jak korwin z mikkim i co? I jajco! Pudernice jedne!
    A jak się bedę chciał czilnąć, to się do lodówki schowam! Już niedługo pewnikiem – ale się nie obawiajta: zdążę przedtem narozrabiać jak stado pijanych zajęcy.
    Baśka! pamiętaj szantrapo jedna, że jesteś od puszczania muzyki – tylko tak, żeby (cytuję) „się wszystkie mewy zesrały”.
    Eia już nabyła odpowiednie obuwie w celu wykonania kopa w puszkę po faxe, w której się będę mieścił po opuszczeniu lodówki.
    No! mi tu!

  5. Kurwa! to jest blog B. czy zlot jakichś popapranych quasi-ekologów?
    Torebki bedą w kosteczki, śmieci każden jeden w osobny woreczek, torebkami papierowymi się będą obkładać Ekologi od boleści siedmiu!
    A niech się który quasi-ekolog wysłowi wieli to drzewków, zielonym do góry oczywiście powtykał w glebę! A niech zamelduje który wieli to rezerwatów w celach porządkowania (a tak! rezerwaty się porządkuje – np. od-leszczynia, żeby leszczyna wspomniana bluszczyka skurwysynka kurdybanka przed słońcem nie zasłaniała) zwiedził? A niech zwerbalizuje który jak to odgównienia ścieku pt. zatoka się na ten przykład dokładał!
    I caetera!
    A nie – śmieciemi segregowanymi w papierowych torebkach się będą! Albo nie braniem foliowych!
    Ech…!
    Idziemy BARDZO nieekologicznie z BARDZO nieekologicznym kundlem w celach BARDZO nieekologicznych!

  6. Kurwa! to jest blog B. czy zlot jakichś popapranych quasi-ekologów?
    Torebki bedą w kosteczki, śmieci każden jeden w osobny woreczek, torebkami papierowymi się będą obkładać Ekologi od boleści siedmiu!
    A niech się który quasi-ekolog wysłowi wieli to drzewków, zielonym do góry oczywiście powtykał w glebę! A niech zamelduje który wieli to rezerwatów w celach porządkowania (a tak! rezerwaty się porządkuje – np. od-leszczynia, żeby leszczyna wspomniana bluszczyka skurwysynka kurdybanka przed słońcem nie zasłaniała) zwiedził? A niech zwerbalizuje który jak to odgównienia ścieku pt. zatoka się na ten przykład dokładał!
    I caetera!
    A nie – śmieciemi segregowanymi w papierowych torebkach się będą! Albo nie braniem foliowych!
    Ech…!
    Idziemy BARDZO nieekologicznie z BARDZO nieekologicznym kundlem w celach BARDZO nieekologicznych!

  7. a wiesz ze mozna tych torebek WCALE nie brac?? Co prawda patrza sie na mnie jak na idiotke – „jak to, TOREBKI nie chce?”, ale jestem twarda. No chyba ze daja takie jadne papierowe np w perfumerii, albo z Gap – to garsciami;)

    I wierz mi – zycze Ci tej grypy z serca:)

  8. barbarello! ależ NIE WYRZUCAJ torebek!! a jak będą ci potrzebne? a jeśli jutro będziesz rozpaczliwie poszukiwać torebki foliowej? to co wtedy?? zapłaczesz jeszcze gorzkimi łzami nad tymi wyrzuconymi lekkomyślnie, zaprawdę powiadam ci.

  9. w kwestii reklamówków – popieram Chrabjego, ja też używam ich na śmieci, ale i tak de-ekologizuję środowisko czarnymi torbami na śmiecie, albowiem tylka takie, o pojemności 60l pasują na odpady ze szczynszyloklatki.

    w kwestii broni na ludzi – ja jestem za, ja podpiszę petycję. bardzo chętnie nawet podpiszę.

  10. a! jeszcze torebki.., ja mam jedna szuflade w qchni gdzie leza reklamowki (te wieksze) poskladane w kosteczke tych samych wymiarow wszystkie, ale ja to podobno jestem popierdolony..

  11. a tak ladnie sie zaczynalo.., bylem przekonany, ze bedzie o wodce i o jej leczniczych wlasciwosciach na wszelkie przypadki.., wtedy bym sie mogl zywo wlaczyc do dyskusji..

    a psy? bron na ludzi to bardzo dobry pomysl..

  12. Gópia? czy jak?
    A dać herbatę mocną jak 150 + pół cytryny w niej + 2 łyżeczki miodu w to + 50 gorzały – niech wypije tak gorące, jak tylko może.
    I dobić grzanym piwem z miodem i korzeniami (goździki, gałka muszkatołowa, cynamon).
    Zaśnie jak dziecko nieletnie, a obudzi się zdrów równiutko.

    UWAGA!
    Nie skutkuje na uporczywy katar. Także kiszek.

  13. W kwestii piesiów się wypowiadał ponownie nie będę, bo o tem dziś se można w Poślizgu poczytać (Barb! włącz htmla w komentarzach, to będzie można linka puścić, niech się ludzkość edukuje i poważną prasę czyta).
    W kwestii torbów zakupowych – bardzo ładnie; ja to – wicie B.? – w takie torby to wtykam śmieci bieżące, co ich pod dostatkiem jest zawsze (czemu? no czemu?!) i w ten prosty sposób NIE DE-EKOLOGIZUJE szrodowiska w temacie zaśmiecania go czarnymi śmieciowymi torbami! Ot co!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*