ROZMYSLANIA PRZY MYSZY

Zjadam truskawkową mysz i rozmyslam sobie na modny temat wydajnosci jednostkowej pracownika. Czy gdybym, dajmy na to, była krową mleczną, to by mnie wynosili na piedestał z uwagi na dostarczaną ilość surowca i nazwali jogurt regionalny moim imieniem (np. MEĆKA) czy tez wprost przeciwnie – wylądowalabym jako befsztyk tatarski, nostalgicznie zieleniejący na polmiskach, z cebulką, na najblizszym sobotnim weselu?…

No i wlasciwie nie wiem.

Wydaje mi się, ze opierniczam się w granicach normy i mimo liczby otwieranych dziennie witryn internetowych nic, co moje – ze tak powiem – nie leży odłogiem, pokwikując.

Z drugiej strony, może nalezaloby czesciej epatowac wywieszonym jęzorem i wypruwaniem flaków? Czy to się godzi w dzisiejszych czasach nie padac na ryj o siedemnastej, a noce zarywac z zupelnie niezawodowych powodow?

A w ogole to doszlam do wniosku, ze aparatow LEICA namietnie uzywaja lesbijki. Ciekawe, dlaczego.

4 Replies to “ROZMYSLANIA PRZY MYSZY”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*