O OKROPNYM STYCZNIU

Drogi Pamiętniku, po tym tornado, co nam prąd włączyli po czterech dniach (i to na początku tylko dwie fazy), to mieliśmy pogrzeb. W najbliższej rodzinie N. Po prostu koszmar. I od razu po pogrzebie, żebyśmy się nie nudzili – kolejna wichura, która ZNOWU zerwała druty i prądu nie było, ale już tylko dwa dni. I znowu hałas i smród generatora i przedłużacze o które można się zabić, i gotowanie wody na herbatę w łazience, bo tylko tam działa gniazdko.

Podsumowując – po tym styczniu czuję się jak kojot Willy (ten od Strusia Pędziwiatra) (który nb. nie jest żadnym strusiem), na którego spadło kowadło z napisem ACME.

Troszkę, ociupinkę mi się kąciki ust podniosły, jak przeczytałam o aferze w Ordo Iuris. Niewiele, ale zawsze coś. Jak podłym ludziom przytrafiają się niemiłe rzeczy, to świat odrobinkę wraca do ekwilibrium.

No i jeszcze obejrzenie na odtrutkę „Humanity” Ricky’ego Gervais to też był dobry pomysł – chociaż nie wiem, czy tak do końca podnoszący na duchu („Czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak głupia jest przeciętna osoba? Widzieliście te napisy „DO NOT DRINK” na butelkach z wybielaczem?”). Bardzo mi się podoba, jak Ricky przeklina i jak się wścieka na ludzi, którzy nie widzą problemu w tym, że ktoś kradnie, torturuje ludzi albo zwierzęta, niszczy środowisko, rozwala cały kraj dla własnego widzimisię, nie – problem jest wtedy, kiedy ktoś użyje BRZYDKIEGO SŁOWA mówiąc o tym. Japierdolę, uwielbiam takich zakłamanych skurwysynów 🙂

„Cryptonomicon” mi się kończy, zostało raptem kilkanaście karteczek (miałam skończyć wczoraj, ale usnęłam jak pies, bo cały dzień bolała mnie głowa). Niesamowita książka, muszę pogłębić znajomość z autorem. 

Nawet nie mam siły się cieszyć, że styczeń się już skończył.

9 Replies to “O OKROPNYM STYCZNIU”

  1. Śniłaś mi się dzisiaj. Spotkałyśmy się gdzieś przypadkiem, przejazdem obie, z przerwą na nocleg. Oczywiście Cię rozpoznałam i powiedziałam coś w stylu „wiem, że nie przepadasz za ludźmi zajmującymi więcej niż jedno miejsce w kolejce podmiejskiej, ale może masz ochotę na wino w wolnym czasie?” 😂 I miałaś! Dobrze się bawiłyśmy pijąc i rozmawiając, a potem rozeszłyśmy się każda w swoją stronę 😉
    I to była najfajniejsza część nocy, bo o 1 obudził mnie łomot na zewnątrz (a siedzę teraz w głuszy) i miałam stan przedzawałowy.

  2. Styczen sryczeń. Dwa pogrzeby, rocznica śmierci i moje urodziny. I Polski kurrr Ład. Luty jakby nie lepszy. Niech już będzie maj. Albo chociaż marzec, bilety na samolot mam od listopada, odliczam dni do spotkania z Oceanem.

  3. Zodiak był dosko, podobnie Zamieć, chociaż oba bez aż takiego rozmachu. Natomiast najbardziej ucieszyłam się ze „Wzlotu i upadku D.O.D.O”, czyta się to jak połączenie „Cryptonomiconu” i Connie Willis.

    Oraz tak, do dziś łezka mi cieknie (NOT!) jak pomyślę, jak bardzo flusiami są ordoiuryści.

  4. A js polecam Margaret Atwood ,,Ślepego zabójcę”. Pierwsze 100-200 stron może trochę ciężkawo wchodzi , ale potem coraz smakowitsze , końcówka przepyszna . Feminizm w mądrej wersji , jakby równoległy świat względem otaczającego nas dna, ciemnogrodu , syfu i ogólnie PiSu,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*