O TYM, ŻE BEZ PRZEKONANIA CIĄGNĘ SIĘ PRZEZ STYCZEŃ

Co za beznadziejna, przygnębiająca pogoda.

N. w delegacji, więc mam na obiad wyrafinowaną zupę pho w gustownym kartonowym kubku. Cokolwiek poza zagotowaniem wody w czajniku albowiem mnie dziś przerasta. 

Ta pogoda sprawia, że jedyne na co ma się ochotę, to rąbać bliźniego swego siekierą (instrukcja – patrz ostatni odcinek drugiego sezonu „Killing Eve”). A właśnie, widziałam świetnego mema na fejsbuku o tym, dlaczego należy medytować. Przed medytacją: „Chcę kogoś zabić”. Po medytacji: „Dokładnie wiem, kogo!”.

Więc może zacznę medytować – tylko jak to robić w sposób uporządkowany? Bo ja uwielbiam siedzieć i rozmyślać, ale jest to proces niesterowalny i zwykle kończy się w miejscu odległym o lata świetlne od tego, gdzie zaczęłam. Dlaczego u mnie wszystko musi działać od dupy strony? Dlaczego nie mam szansy być dorosłym, poważnym, uporządkowanym człowiekiem, tylko chodzącą stertą potarganego chaosu? 

To było oczywiście pytanie retoryczne. 

Na Netflixie znalazłam klejnocik – sześcioodcinkowy serialik Phoebe Waller – Bridge – „Crashing”. To jeszcze nie jest poziom Fleabag, ale bardzo podobne poczucie humoru i klimat. I oczywiście, MUSI być taki żałośnie krótki, prawda? Tylko cholerne „Suits” czy inne smutne tasiemce bez sensu mają pierdyliard sezonów po trzysta odcinków. 

Nic mi się nie chce. Czy ten styczeń musi tyle TRWAĆ?…

12 Replies to “O TYM, ŻE BEZ PRZEKONANIA CIĄGNĘ SIĘ PRZEZ STYCZEŃ”

  1. majster dal mi dwa dokladnie DWA dni zeby ochlonac, ze to wlasnie juz.przyjezdza i bedzie stawial… kurz tony kurzu , latanie w koleczko do sklepu z … w koncu po 8 dniach zawirowania stanela kuchnia , w sensie blat szafki, i w tym momencie tel ze mam sie stawic 1500 km dalej i to obowiazkowo… sprzatanie tego kurzu – i odkrycie ze jednak kogos pocwiartuje , serio serio.. Nie nie majstra tylko panienke ktora sie rabnela i nie oddala mi 450 euro kaucji ZABIJE … siedze w srodku autobusu i pedze te 1500 nie nie samolotem …po to zeby po 2 dniach pobytu znowu telepac sie te 1500 z przesiadkami …. i i to wszystko z fatalnym bronchitem ..

  2. rzeczywiście klejnocik znalazłam go przez przypadek i zawiesiłam oko ze względu na aktorkę… i się nie zwiodłam.
    Pomyśleć, ze w drugiej połowie kraju tej bardziej południowej świeci słonce mrozi, ludzie się kulają po śniegu ….

  3. W minionym tygodniu popełniłam niechcący menu wielkanocne: pasztety w ilości stawiającej armię chińską na nogi, sałatkę warzywną, galaretę z nóżek oraz żurek z kiełbaską. Córka stwierdziła, że jeszcze machnę mazurka i będzie komplet 😉
    Ale przy TAKIEJ pogodzie i temperaturze to co się dziwić, że mi się pochromoloniło…
    Tak że tego, styczeń u mnie mija interesująco.

  4. Zauwaz ze nasze zycie to jedno Wielkie Czekanie. Najczesciej niesprecyzowane . Wciaz pelne jakichs brakow i niedoborow, wciaz pelne nadziei ze z nowym miesiacem, nowym sezonem…..
    A gdy nadejdzie to jest podobny i zaczynamy od nowa.

    • Bardzo to jest mądre z tym czekaniem i naprawdę układa w głowie. Dziękuję Ci.
      Mimo wszystko numer polega na tym, żeby było na co czekać.

  5. Porąbać bliźniego siekiera? A wiesz ile w to wysiłku trzeba włożyć? Masz jakieś nadmiaru energii? To podziel się sposobem na owy. Bo ja mam sile i ochotę jedynie na przepisanie kilku następnych miesięcy… a uporządkowani ludzie nie istnieją, to mit!

      • Tylko dlatego jeszcze nie zrealizowałam moich tęsknot i marzeń.
        Niedawno N. obciął sobie kawałeczek palca i jeszcze dwa dni później znajdowałam pozasychaną krew. Z palca! A co dopiero z całego człowieka?
        Aż tak mi się nie chce rąbać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*