O INFRASTRUKTURZE I NARZEKANIA NA SAMOPOCZUCIE CIĄG DALSZY

W niedzielę musieliśmy przyjechać do biura. I nawet dobrze się stało, bo miałam okazję zobaczyć, jak po Francuskiej przewalały się tłumy. TŁUMY. Wszystkie miejsca w ogródkach pozajmowane, a kolejki do lodziarni i po kebab EFES – kilometrowe. Aż mi się miło zrobiło, że tak się u nas robi kolorowo i europejsko. A później przeczytałam artykuł o spacerowiczach sikających w bramach na Powiślu, no ale to na pewno nie byli ci z Francuskiej, bo tak daleko by nie poszli (chyba). Swoją drogą, kto oddaje do użytku kilometry bulwarów nad rzeką bez stosownej liczby toalet, to tez jest interesujące pytanie.

A w chałupie i opłotkach syf, bo remontują nam drogę. Z miłego prowincjonalnego skrzyżowania zamierzają zrobić pieprzone rondo, na razie od szóstej rano hałasują i kurzą maszyny budowlane. Mam wrażenie, że wszystko jest pokryte promieniotwórczą rudą uranu z azbestem. Jestem mega wkurwiona, nawet jeśli później faktycznie będzie równo, a nie jak teraz – przy wyjeżdżaniu takie garby i muldy, że jak się gdzieś idzie na składkową imprezę, to nie daj Bóg z zupą albo czymś w sosie, bo się wyfiknie z gara na tym wyjeździe. Tak że chwilowo mam za złe, a dziury drogowe wspominam z rozrzewnieniem (chociaż Kanionek mówi, a raczej pisze, żebym się cieszyła z infrastruktury, bo nie każdy ma to szczęście). Najwyżej będziemy się przeprowadzać.

Aha, i witam kolejne osoby w klubie „wypijam trzy redbulle i idę spać”. Niby się ociepliło, ale dalej pokładam się po meblach jak umierający łabędź, a raczej luzowana kaczka. A w taki deszczowy dzień jak dziś to prawie żuchwa mi wypada z zawiasów od ziewania. Drukarce w robocie chyba tez ta cała wiosna nie służy, bo zaczęła wydawać dźwięki jak maszyna do szycia Singer mojej prababci.

A „Tabula rasa” – świetna, tylko ostatni odcinek mi został. O córce to WIEDZIAŁAM od drugiego odcinka. Natomiast nieodmiennie mnie rozśmiesza, że główna bohaterka ma na imię ANEMIA.

 

8 Replies to “O INFRASTRUKTURZE I NARZEKANIA NA SAMOPOCZUCIE CIĄG DALSZY”

  1. Przeprowadzac? NAJWYZEJ?? Really???
    Ja jestem swiezo po i tylko ostrzegam, bo tak rzucone teksty lubia sie, jako zyczenia, spelniac:) Wole budowe 10 rond w okolicy, niz kolejna przeprowadzke;)

  2. Byłam na przedstawieniu, w którym jedna z głównych bohaterek, zakonnica, została pozbawiona pamięci wskutek oberwania po łbie krucyfiksem ściennym, co się był od ściany odspoił.
    Dziwnym trafem ma ona na imię AMNEZJA.

  3. Ja mam od zawsze wrazenie, ze w pracy nikogo poza mna nie dotyczy ta pogodowa zwala. Wszyscy zdaja sie funkcjonowac normalnie – i tylko ja wiecznie w stanie zomboidalnym… Wiec ten. Dobrze ze jestescie. Serio.

  4. U mnie z samopoczuciem „odpogodowym” jest na odwrót – szczęśliwym jak świnia w błocie i pławię się, dopóki mogę, skoro nadeszła moja ulubiona pora roku. 🙂 Gdzieś w okolicach temperatury na zmianę opon na letnie organizm też mi się przestawia na letniaka – koszulki i szorty zapewniają komfort cieplny, a ewentualne zdziwione ludzkie spojrzenia nigdy na mnie wrażenia nie robiły. Nawet z deszczu się cieszę, skoro tak pięknie wyręcza mnie w podlewaniu ogrodu (nie po to z Żoną wybieraliśmy rośliny maksymalnie samoobsługowe, żeby jeszcze codziennie z wężem latać). Niestety (dla mnie) taki miły stan zbyt długo nie trwa: powyżej 20°C włącza mi się żółte światło, powyżej 25°C ciało zużywa hektolitry wody na chłodzenie, a powyżej 30°C mózg mi się roztapia i strajkuje. Dlatego teraz próbuję się nachapać tej miłej pogody na zapas. 🙂

  5. Ostatni odcinek spowoduje opad szczęki, ostrzegam!

    A ronda uwielbiam, świetnie rozładowują korki (choć pewnie akurat korki nie są u Was jakimś dużym problemem). Słuchaj Kanionka, dobrze gada.

      • Rondo? Litości…
        Szczególnie jak DK nr 50 jedzie karawana 10-15 TIRów „zderzak w zderzak”, a rondo trzeba przejechać w poprzek 50-tki… Można stać i zakwitnąć, żaden nie przepuści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*