O TYM, ŻE MAMY LEPIEJ NIŻ HISZPANIE

A teraz wyobraźcie sobie, że po tym ganianiu dookoła własnego ogona, po godzinach spędzonych w kuchni, po opłatku i grzybowej (u kogo grzybowa, u kogo barszczyk?) nie ma prezentów. NIE. MA. PREZENTÓW.

W Hiszpanii prezenty daje się dopiero na Trzech Króli (w sumie jest to dość logiczne, bo Trzej Królowie przybyli z darami, ale niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego dopiero szóstego stycznia, skoro stoją w szopce? Kurierowi się wielbłąd popsuł?). Więc u nich świąteczna gonitwa nie kończy się z pierwszą gwiazdką, bo po trzech dniach jedzenia wszyscy lecą do sklepów po prezenty oraz po losy na noworoczną loterię. I słowo daję, nasze kolejki po karpie czy makowce TO JEST NIC w porównaniu z kolejkami do loterii. Z tym, ze tam się nie biją, bo są porozstawiane barierki i pilnuje Guardia Civil.

Więc jak im zazdroszczę raczej wszystkiego – klimatu, jedzenia, wina, tapas barów i ogólnie podejścia do życia – tak przynajmniej z prezentami my mamy lepiej. Może nie jest to dużo, ale zawsze coś. Że nie musimy po świętach zaczynać kolejnego maratonu zakupów.

A zatem życzę wszystkim pięknych prezentów i zasłużonego odpoczynku.

No i Coca – Coli, bo co to za święta bez Coca – Coli, ale to już zupełnie inna historia.

 

13 Replies to “O TYM, ŻE MAMY LEPIEJ NIŻ HISZPANIE”

  1. To sobie wyobraź,że w Piotrze i Pawle u nas w 3citi zabrakło Coli. Ja 24.12 idę jak po swoje a tam pusto….wywiało… No to jest szok dopiero.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*