O ZAGADNIENIACH BYTÓW UKRYTYCH

 

A było tak (bociana dziobał szpak).

Jakiś czas temu obejrzałam na jutubie filmik – kolesiowi ginęło jedzenie z lodówki i postanowił zostawić na noc ukrytą kamerę w kuchni (tytuł dla zainteresowanych – „Creeper in my apartment”). I co się okazało – nad mieszkaniem miał coś w rodzaju stryszku i w nocy, jak już zgasły światła, z tego stryszku do kuchni przełaziła bezdomna baba, która się tam urządziła. Na filmiku nasikała do zlewu, splądrowała lodówkę i wlazła z powrotem na stryszek.

Od tamtej pory jestem PRZEKONANA, że na naszym stryszku ktoś siedzi (co prawda nie jest nad kuchnią, tylko nad sypialniami, w spiczastej części dachu, ale co to za różnica?) i jak zostaję sama w domu, to przez pół nocy leżę i nasłuchuję. I oczywiście WYRAŹNIE słyszę skrzypienie schodów, stukanie deski klozetowej i tak dalej. A ostatnio to już w ogóle prawie NABRAŁAM PEWNOŚCI, bo w łazience zaczęło śmierdzieć kloszardem.

Normalnie ściągało niedomytym brudasem. Nie moim szamponem czy żelem pod prysznic N., czy płynem do mycia terakoty, jak zawsze. Kloszardem. Przestał się maskować i normalnie bez krępacji zasmradza łazienkę. Podczas ostatniej delegacji N. prawie dostałam histerii i mu oświadczyłam, że gówno mnie to obchodzi, więcej sama nie zostanę w tym nawiedzonym domu, gdzie brudny bezdomny psychopata na stryszku tylko czeka, żeby mnie przerobić na salceson, a z resztek bigos (oj, tłusty by mu wyszedł). Sytuacja nabrzmiewała, aż weszłam w sobotę rano do łazienki umyć zęba („Esme, umyłaś zęba?”), a tu pod moją umywalką KAŁUŻA. Prawie z płaczem pobiegłam do N. (świnia się tak rozbisurmaniła, że rozlewa wodę!) i co się okazało po przeprowadzeniu śledztwa – pod umywalką puściła jakaś uszczelka czy złączka. Od jakiegoś czasu musiało kapać coraz śmielej i stąd się brały niewybredne i coraz mniej subtelne aromaty rodem z wozu asenizacyjnego.

Uff. Na szczęście już wymieniona i kloszarda ze strychu przepraszam za insynuacje (ale byłoby miło, gdyby się wyniósł).

Slogan na dziś z czeluści internetów: „Pijak, dziecko i legginsy zawsze powiedzą ci prawdę”.

Materiał graficzny – sedes Kandinsky’ego z aranżacją; nie na temat, ale uważam, że całkiem ładnie wyszło.

SedesK

Przemiłego tygodnia wszystkim życzę.

4 Replies to “O ZAGADNIENIACH BYTÓW UKRYTYCH”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*