O TERAPIACH SZOKOWYCH I RECEPCIE NA KRÓTKOWZROCZNOŚĆ

 

„Dobry dzień. Zwłaszcza jeśli domeną Twojej działalności są inwestycje. Sukces możliwy jest także w innych dziedzinach życia. Najwięcej osiągniesz spokojem i dyplomacją. Miłość: Nie daj się uwieść byle komu. Praca: Ryzyko tak, ale kontrolowane. Zdrowie: Pomóż organizmowi zregenerować siły.”

No i co?… Tylko sądem postraszyć i od razu uprzejmiej! Boże, co za czasy – nie opierdolisz, nie pojedziesz, jak to mówią.

Dobrze, że się zrobiłam na ten blond, to nie widać jak osiwiałam. Wczoraj – wracamy sobie do domu, N. się upiera, że widzi bociana (to nie był bocian!), wtem telefon:

– Dzień dobry, tu firma ochroniarska! – zasuwa panienka w telefonie, głosem dźwięcznym i jasnym jak pięćdziesiątka wódki czystej. – Pan N.? Mamy  zgłoszenie, że u państwa jest pożar.

– CO?

– Pożar! – wyjaśnia entuzjastycznie panienka. – To dziękuję, do widzenia.

Jak nam minęła reszta drogi, to chyba nie muszę mówić. Trochę się trzymałam za serce i wizualizowałam moment wyłączenia żelazka (NA PEWNO WYŁĄCZYŁAM). Zajeżdżamy, N. bohatersko wchodzi, a ja się martwię, czy zachował środki ostrożności – trzeba twarz obwiązać mokrą ścierką i iść na czworaka, przy ziemi. Po kilku minutach wychodzi bynajmniej nieokopcony i mówi, że był zanik prądu, bo kuchenka miga, a tak to nic.

Często mamy zanik prądu, ale wtedy dzwonią i mówią, że mają sygnał zaniku prądu. No, raz zadzwonili nad ranem i powiedzieli, żebyśmy sprawdzili, czy jest prąd, bo jak jest, to znaczy że ktoś się do nas włamuje. Ale z pożarem to był pierwszy raz. I proszę, niech już nie będzie następnych! Za stara jestem na takie terapie szokowe! (I niby czemu one miałyby służyć? Wyleczyć mnie z lenistwa? Nie sądzę).

Dziś rano wysłuchałam materiału o krótkowzroczności – że coraz więcej ludzi ma i że w 2050 to już będą mieli prawie wszyscy. Jestem krótkowzroczna i nigdy mi to specjalnie w niczym nie przeszkadzało – a nawet pomagało, można wyjąć szkła i świat od razu pięknieje! (Zwłaszcza przed lustrem). Jeśli to choroba cywilizacyjna, to z całego serca dziękuję, że trafiła mi się tylko taka, nieuciążliwa, skutkująca najwyżej obrażeniem się na mnie kilkorga znajomych, kiedy ich nie poznam na ulicy czy w sklepie (albo poznam, ale nie chce mi się im kłaniać, taaak? i mam na co zrzucić winę, hehe). Rozczuliła mnie natomiast recepta na zapobieganie krótkowzroczności: otóż, należy trzy godziny dziennie przebywać na zewnątrz, w DOBRZE NASŁONECZNIONYCH MIEJSCACH. Urzekająca porada, zwłaszcza jeśli się wyjrzy przez okno w Polsce jakieś 315 dni w roku.

Oraz zakochałam się w sandałach Les Tropeziennes, chociaż oglądanie ich TERAZ to wyrafinowany masochizm.

I nadal nic mi się nie chce.

23 Replies to “O TERAPIACH SZOKOWYCH I RECEPCIE NA KRÓTKOWZROCZNOŚĆ”

    • No tak, ale te co pokazałaś to jest kategoria „do wyglądania”, ewentualnie „do bycia noszoną w lektyce”. A ja sobie obiecałam, że będę kupować wyłącznie buty w kategorii „DO CHODZENIA”!

  1. sandałki kilery-tez mi się takie kiedyś marzyły, i tyle ile pasków razy dwa ( bo dwie krawędzie) tyle możliwości na bąble, plus skóra pod stopa, kosmos i never ever takie dla królewnów. aczkolwiek kojarzą się z ciepłem dużo bardziej niż kaloszki

    • Hiszpańskie sandałki zazwyczaj nie robią bąbli, przetestowałam.
      A skórzana podeszwa to źle? Od kilku lat jestem uzależniona od japonek Hilfajera ze skórzaną podeszwą, nie ma lepszych butów na upały dla mnie. Jakby się chodziło po piasku albo po kamieniu. Może to też kwestia tego, jak ta skóra jest wyprawiona.

  2. poszłam obejrzeć te buty. kupiłam wczoraj jedne, ale kupię jeszcze dwie kolejne pary.
    w związku z powyższym zaczął padać śnieg.

  3. Ojććć, a Szczypawka w domu była podczas tego domniemanego pożaru?niezłe sposoby na podniesienie ciśnienia, takie radosne telefony…

  4. no panny (znaczy znaku panny) mają przegwizdane horoskopy
    już ich nie czytam gdyż na wstępie dostaję nerwa 🙂
    a poza tym to Cię uwielbiam zouzowato niesamowicie no i to nie tylko dlatego żeśmy ten sam znak 🙂

  5. Bardzo chetnie poddam sie tej terapii przeciw krótkowzrocznosci – zaraz jak tylko bedzie na to dofinansowanie. Jedna panna u nas sie domagala dofinansowania na odsysanie tluszczu, to kto wie, moze i na wakacje dadza.

  6. sandały, kozaki…. to wszystko pikuś w porównaniu z globalną krótkowzrocznością! Recepta na jej leczenie rzeczywiście urocza… ale ja w młodych latach chyba przegiąłem lekko. Godzinami na podwórku gapiłem się gdzieś w dal i… jestem dalekowidzem… zeza niestety też miałem ale chyba nie od gapienia się gdzieś tam, tylko pewnie jakiś kolega w przedszkolu dał mi po prostu w cymbał i jedno oko schowało mi się w rezultacie częściowo za nos… więc nie przesadzałbym z tym wpatrywaniem się w horyzont…

    • Ładne, botki też mają łądne, ale sandały – po prostu ZJAWISKOWE – podeszwa i mikropaseczki, w dodatku wszystko skórzane, uwielbiam takie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*