O DALSZYM CIĄGU BRAKU SENSU PLUS ROSÓŁ

 

Jest tak bez sensu, że nie mam słów. Ciągle mi się chce spać. Albo wyć.

Siekier przybyło trzy sztuki (and counting, jak sądzę). No ale to było jakby do przewidzenia, więc pretensje mogę mieć tylko do siebie (MOJA PANNO).

Od Bożego Narodzenia boli mnie głowa i nie chce przestać. Mój stary nie chce przestać jarać cygaretek. A na dodatek pies zaczął mnie w nocy budzić, jak jej się pić chce.

Bo tak – jak obudzi pańcia, to pańcio ją pod pachę, wstaje i schodzi na dół do miski. Piją i wracają. A ja – o nie, nie, ja jestem za leniwa. Mam na takie okazje miskę z wodą przy łóżku i suka się zbiesiła – wie, że jak obudzi MNIE, to ma full serwis z dostawą prosto pod pysk i to na leżąco, a nie jakieś wycieczki po nocy, w dodatku po schodach. Więc budzi mnie. Wchodzi mi na głowę i zaczyna mlaskać, jak nie przymierzając prezes takiego jednego ugrupowania politycznego, najważniejszego na świecie. I tak już byłam całoetatowym odźwiernym mojego psa, to teraz jeszcze jestem podczaszym. Naprawdę, kto tu kogo tresuje?…

No i tak. Sensu nadal za grosz, a na Walentynki gotuję rosół. To znaczy, nie na Walentynki – bo Walentynki mam w dupie. Ale rosół gotuję.

 

PS. Ja to jednak jestem głupia. Przecież było w jakimś serialu, ze heroiny nie trzeba wstrzykiwać, tylko można nasypać sobie do oka! Do oka MOGĘ SYPAC – po dziesięcioleciach wtykania soczewek kontaktowych mam słabe odruchy obronne. Gdzie się kupuje heroinę? TYLKO DUZO!

12 Replies to “O DALSZYM CIĄGU BRAKU SENSU PLUS ROSÓŁ”

  1. Łączę się z Tobą w bólu, bo u mnie w środku nocy też taki jeden od dwóch lat mlaska nad głową i też się nauczył, że dostaje full serwis wprost do dzioba bez opuszczania ciepłego łóżeczka.

  2. Mój 4 letni syn też budzi mnie w nocy, bo pragnie wody! I na dodatek pragnie płaczliwie, natychmiast! Może to Cię choc trochę pocieszy 🙂
    Pieknie napisałaś Ważniaku – mlaskaczu!

  3. Rosół na bezsens to bardzo dobry sposób. Zawsze gotuję w takich momentach. To powolne pyrkanie wielkiego gara jakimś cudem przywraca mnie do pionu. Nie wiem o co chodzi, ważne, że działa.

  4. Mój pies (owczarek dobre 45 kg) też upodobał sobie „nocne picie”. Gdy chce mu się pić w nocy, to nie raczy zejść na dół do swojego wodopoju, tylko podchodzi do łóżka (zawsze z mojej strony – nigdy męża), kładzie głowę na poduszce i tak długo sapie albo piszczy mi do ucha, aż wstanę, pójdę z nim do łazienki i odkręcę kurek od bidetu… I gdy bestia ugasi już pragnienie świeżą wodą „prosto z wodospadu”, to następuje wyścig – kto pierwszy się „umości” w łóżku… Nadmienię, że te przepychanki dotyczą tylko mojej połowy łóżka. Ta mężowa jest nietykalna 😉

  5. W związku z bezsensem zanim zdecydowałam się pójść w alkoholizm i inne używki poszłam do lekarza. Kazał mi zrobić badania różne z wit D3 na czele. Zobaczymy, może alkoholizm wyjdzie taniej. Albo eutanazja…

    • Coś z tym bezsensem jest na rzeczy. Umiarkowany alkoholizm pewnie wypada weselej, ale po witaminie D3 można auto prowadzić a po kielichu nie bardzo. Roweru w sumie też nie można, chyba że pieszo.
      W eutanazję bym nie poszła, bo skoro się żyje to trzeba jeszcze innych powkurwiać 😉 Co to za frajda kopnąć w kalendarz, obgadają na pogrzebie i zapomną.

  6. Kurka, mnie też ciągle boli głowa a tak nie było. Pewnie kosmici coś na nas testują, ewentualnie dalekie echo zderzenia czarnych dziur tak na nas działa, no sama nie wiem na co się zdecydować. Dochodzą testy koncernów farmaceutycznych, jakiś kolejny wirus wypuszczony mimochodem w centrum handlowym i poooszłooo.
    To ciągłe zmęczenie już mnie dobija. Dobrze, że nie urodziłam się w Finlandii, bo ze swoją pomysłowością i świrowaniem z braku słońca stałabym się świetnym bohaterem jednej z tych skandynawskich książek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*