O TYM, ŻE Z TĄ KARMĄ TO CHYBA COŚ NIE TEN

 

Miałam taki plan, że ten drań (piec – chodzi mi o stary piec) postoi na podwórku, a ja z kuchennego okna, popijając herbatkę, będę patrzyła jak pada na niego zimny jesienny deszcz. Od czasu do czasu rzucę w niego skorupką jajka albo innym odpadkiem. Czasem walnę młotkiem, przechodząc obok. Na Halloween nalejemy mu do środka nafty i podpalimy, a jak już mi się znudzi, zadzwonimy po serwis odwożący stare graty na wysypisko, MWAAAAAAA HA HAHA HAAAAA!…

I co? I NIE STAŁ NAWET PRZEZ TYDZIEŃ! Ustawiła się do niego kolejka jak do nastolatki z największymi cyckami na szkolnej zabawie! Telefon się urywał, a ludzie zostawiali swoje CV ze zdjęciem i rekomendacjami. W końcu N. oddał potwora jednej rodzinie z naszej okolicznej wsi.

Trochę jestem załamana, bo – gdzie ta osławiona karma? GDZIE? Za wszystko co nam zafundował, powinien w niego co najmniej rąbnąć meteoryt. A tu proszę – dostał nowy, cieplutki dom przy miłej rodzinie, z dziećmi, psami i kurami. Czy to jest sprawiedliwe? W dodatku uważam, że N. popełnił błąd, że nie oddał go komuś mieszkającemu BARDZO DALEKO, żeby zminimalizować prawdopodobieństwo, że zimą odwiedzi nas WŚCIEKŁY TŁUM z widłami i pochodniami, podziękować za piec.

Ale może ja nie wiem wszystkiego; może np. ta miła rodzina trzyma pod podłogą w piwnicy kilku wychudzonych autostopowiczów, a pan domu przybija im rączki i nóżki do listewek i w sobotę sadza dzieci na kanapie i robi im TEATRZYK KUKIEŁKOWY. I może właśnie ten piec należy im się jak przysłowiowemu psu przysłowiowa zupa.

Życie jest skomplikowane.

Kupiłam taramosalatę w Lidlu (no niestety; wiem, że wiele razy przysięgałam, że już nigdy żadnego gotowca, ale… taramosalata!…) i teraz ciekawe, przez ile dni będzie mnie brzuch bolał.

13 Replies to “O TYM, ŻE Z TĄ KARMĄ TO CHYBA COŚ NIE TEN”

    • Niezła, jak na kupną. Bardziej gęsta i majonezowa, niż świeża, ale wiadomo – dużo się tego nie zje, ja podłubałam kilkoma paluchami chlebowymi – smaczna i żadnych dolegliwości nie stwierdziłam, O DZIWO 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*