O TYM, DLACZEGO NIENAWIDZĘ ELEKTROWNI I ŻE ZAMIENIŁ STRYJEK

 

Ciepła woda objawiła się wczoraj o 22.47 – jeszcze sześć minut, a chyba bym eksplodowała.

To chyba oczywiste, że jeśli przychodzą fachowcy zainstalować i uruchomić piec, na co czekaliśmy pół roku (specjalne podziękowania dla gazowni), to WŁAŚNIE TEGO AKURAT DNIA, a nie innego, nasz cudowny zakład energetyczny ma PLANOWE WYŁĄCZENIE PRĄDU? Od 8 do 17? I chłopaki zamiast od rana, to mogli instalować i uruchamiać od siedemnastej.

To tyle, jeśli chodzi o zbiegi okoliczności.

Pomarańczowy drań, który napsuł mi przez te wszystkie lata tyle krwi i nerwów, stoi wywleczony przed garażem i wygląda jak bardzo zły i podły starszy kuzyn Wallyego.  Wczoraj jeszcze marzyłam o tym, że obleję go benzyną i podpalę, ale podobno to niewiele da, bo on jest cały z metalu i ceramiki. Więc po prostu chwilę się popali, pośmierdzi i nic więcej. Czy jest może w internecie jakaś strona dla zboczeńców… to znaczy, ludzi o określonej orientacji, którzy lubią uprawiać perwersyjny, wyuzdany seks z  dużymi, metalowymi urządzeniami? Na pewno jest, w internecie jest WSZYSTKO. Bo miałabym dla nich propozycję.

(I nie, że od razu tak kocham ten nowy, że niby zrobił ciepłą wodę i już go uwielbiam – o nie, kochasiu, już ja was znam, drani; pożyjemy, zobaczymy. Pogadamy po pierwszych mrozach.)

A na urodziny upiekłam sobie przepyszny tort:

brthcake

Przepis: ciasto francuskie, niebieski ser, gruszka. Bardzo przyjemne zestawienie.

I mam taką refleksję: jeśli na tarasie coś wydaje odgłosy, jakby łuskało suchy słonecznik, to nigdy, przenigdy nie podchodzimy i nie przyglądamy się TEMU. ODWRACAMY SIĘ I ODCHODZIMY od źródła dźwięku! Ponieważ okazuje się, że odgłosy identyczne z łuskaniem suchego słonecznika wydaje pająk, brutalnie wpieprzając muchę. Od wczoraj żałuję, że to wiem.

10 Replies to “O TYM, DLACZEGO NIENAWIDZĘ ELEKTROWNI I ŻE ZAMIENIŁ STRYJEK”

  1. Cześć! Trafiłem na tego bloga szukając informacji o człowieku o nazwisku Witalis Pędzik, który kilkanaście lat temu sprowadzał z USA do Polski jaja żółwi. 12/07/2002 (czas szybko leci) pojawił się na blogu wpis „I sami tego chcieliście”, gdzie napisałaś m. in. :
    „Przyjezdzam do pracy, odpalam kataryne i dowiaduję się, ze – cytuję:
    „Mężczyzną rozdającym jaja na lotnisku był Vitalis Pędzik z Lindenhurst.”
    Będę bardzo wdzięczny za kontakt na solarz@iop.krakow.pl Ta sprawa mnie bardzo interesuje, bo „zawodowo” zajmuję się żółwiami. Dzięki i pozdrowienia, Wojtek

    • Wlazłam, oczywiście, do tego wpisu sprzed 13 lat i muszę Ci powiedzieć, Barb, że miałaś wtedy zajebistych komentujących (nie, żeby aktualnym czegoś brakowało 😉 ). Eia i Alias mnie po porostu rozczulili 😉

    • Szanowny Panie Wojtku,
      Po pierwsze – bardzo dziękuję za komentarz, dawno się tak głośno nie śmiałam.
      Po drugie, mam niestety smutna informację – tematyka gadzich jaj jest mi zupełnie obca, a komunikat o Vitalisie Pedziku zainteresował mnie wyłącznie z powodu walorów językowo – humorystycznych. To było moje jedyne zetknięcie z panem Pędzikiem (w dodatku trzynaście lat temu! Toż to już chyba każde jajo by się przeterminowało po takim czasie).
      Niemniej jednak serdecznie pozdrawiam.

      • Dziękuję! Tak, mam nadzieję, że jaja się przeterminowały. Gorzej, jeśli się tak nie stało i wylęgnięte z nich żółwie jaszczurowate czają się w naszych wodach żeby coś komuś odgryźć. A niestety są do tego zdolne…
        Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki!

  2. A ja – z całym moim wstrętem do pająków – uważam, że trzeba się o nich dowiedzieć jak najwięcej, bo np. gdybym nie przeczytała o rozmiarach, jakie osiągają kątniki, to nie wiedziałabym, że ten, którego ubiłam miotłą na drzwiach zbliżał się już do maksymalnej wielkości i większych już (raczej) w domu ani w obejściu nie zobaczę 🙂
    I szczerze mówiąc, przy nim wszystkie inne wydają mi się jakieś mikre, a taki np. krzyżak, co grzecznie siedzi za oknem i tka, a nie plącze mi się pod nogami, to już prawie przyjaciel…

  3. To zakonczenie bylo, zeby szybko przeszla cieknaca slinka na widok torciku?
    Nie, zebym za muchami przepadala, ale OMG! Pajak byl wielkosci sporego psa, sie domyslam?
    I przy okazji-spoznione zyczenia-najlepszego! I zadnych pajakow, kun i kretow oraz psujacych sie piecow:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*