O OGÓRKOWEJ (!) I KŁODACH POD NOGI

 

No i przez Was gotuję dziś ogórkową! Roznosicie jakąś ogórkową wściekliznę.

Natomiast również dzisiaj rodzina mi uświadomiła, że Wielkanoc nie jest za tydzień, tylko za dwa. Bo ja byłam święcie przekonana, że za tydzień i już żyłam żurem i zamawianiem bab (zamawianiem, tak? boję się drożdżowego ciasta prawie jak mojego ducha). Znowu się rozminęłam z kalendarzem, ostatnio często mi się to zdarza. Mój mąż utrzymuje, że to dlatego, że pędzę radosny i niespecjalnie obciążony obowiązkami żywot szczęśliwej ostrygi (czytaj: opierdalam się koncertowo). Boli mię, iż muszę przyznać, że trochę racji ma. Cholera jasna.

Szczypawka jest taka słodka i śliczna, że zaproponowałam, żebyśmy w tym roku kupili większy koszyczek i niech wystąpi w roli baranka wielkanocnego. Na co N., że proszę bardzo, ale żebym miała świadomość, że po święceniu będziemy zmuszeni wysłuchać wielu uwag w stylu „Przepraszam bardzo, ale państwa baranek opierniczył kiełbasę z mojego koszyczka” – „I z mojego, i z mojego!”.

Całe życie kłody pod nogi.

PS. No oczywiście, że słodka. Psie selfie z łapki:

szczypiselfie

 

8 Replies to “O OGÓRKOWEJ (!) I KŁODACH POD NOGI”

  1. i jak wasze ogórkowe? bo moja wyszła tak dobra, że zostawiłam sobie jeszcze na dzisiaj (bardziej się przegryzła smakiem) a przez to zaćmienie to słońce zaszło zupełnie i od rana pada ….
    weźcie z Szypawki nie róbcie barana ! chyba, że cukrowego bo ona taka słodka jest

  2. Odpowiesz wtedy jak Niania: „bo wierzę w piękno bez okrucieństwa!” i może jeszcze „ale czy kiełbasa nie była aby czosnkowa? to proszę jej zabrać, po czosnkowej ma okropne wzdęcia!” (właśnie sobie wyobraziłam miny otoczenia).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*