O TYM, ŻE SPADŁO I NIENAWIDZĘ

 

Pies nadal jeździ z nami do biura i najlepsze jest to, że wraca WYKOŃCZONA. Wczołguje się do Groty Łokietka i śpi kompletnie nieprzytomna, no chyba, że ma ofertę cielęcinki z kaszą, to na chwilę wyjdzie i się poczęstuje i śpi dalej. Tak to biurokracja wysysa siły witalne do imentu nie tylko z człowieka, ale i z psa, się okazuje.

Umęczyłam wreszcie to „Przebudzenie”.

Stephen King, jak to słusznie zauważyła pani Fredzia, ma świetny styl i warsztat; i tym świetnym stylem i warsztatem przez pięćset stron robi WRRRUM, WRRUUUUM! – jak jaki Harleyowiec pod monopolowym. W sensie, przygotuj się czytelniku, bo będzie jatka i zgroza, o jaka straszna zgroza będzie, COŚ SIĘ STANIE, auuuu, ale się wystraszysz, sprawdź czy masz wkładkę na wypadek nietrzymania moczu.

Teraz ci, co nie czytali, zamykają oczy, albowiem będzie SPOJLER. A już wczoraj NIECHCĄCY poinformowałam kolegę, że powieszą Rudego z Homelandu, czego on wyobraźcie sobie WIEDZIEĆ WCALE NIE CHCIAŁ, bo nawet nie zaczął tego sezonu i teraz nie chce ze mną rozmawiać w ogóle, a o serialach w szczególności. Więc ostrzegam.

No więc po tych pięciuset stronach przygotowań okazało się, że po śmierci są duże mrówki.

Trochę #niewiemcootymmyslec. W każdym razie oklapłam.

O wiele straszniejsze były dla mnie opisy umierania matki na raka. Czy tragedia jego siostry.

Naprawdę, facet od Lśnienia i Miasteczka Salem, przez którego NIE WIEM ILE nocy nie przespałam, bo bałam się zamknąć oczy i wyłączyć lampkę – duże mrówki?…

Koniec spojlera.

To się wzięłam i trochę obraziłam oraz zabrałam za Gillian Flynn, tę od „Zaginionej dziewczyny”: „Mroczny zakątek” – póki co bardzo świetna. I odkryłam nowy serial, z tą ładną rudą z „Luthera” – „The Affair” się nazywa. Obyczajowy, bez trupów (na razie), ale taki mroczny i zapowiada się nieźle.

A teraz państwo pozwolą, z uwagi na fakt, iż spadł śnieg, chwilowo nienawidzę tak ogólnie całokształtu. Idę się zamienić w Hulka.

15 Replies to “O TYM, ŻE SPADŁO I NIENAWIDZĘ”

  1. Pan od „zwierzęta są głupie” – sugeruję zmienić lokal i to rączo.
    Czujecie? włazi taki i ani dzień dobry, ani po ile ziemniaki, tylko MÓWIĄ ŻE ZWIERZĘTA SĄ GŁUPIE. Kto konkretnie mówi?… Bo ja np. w życiu nie spotkałam ani jednego zwierzęcia zdebilałego chama, a dla odmiany ludzi całe mnóstwo.

  2. The Affair fajnie się zaczął, potem trochę oklapł, ale pod koniec przyspieszył. Mnie się podobał, tylko nie wiem czemu one wszystkie tak na niego leciały. No nie rozumiem fenomenu niestety.

  3. Mam dokładnie to samo odczucie co do Przebudzenia. Duże rozczarowanie końcem. I pomyśleć, że dwa tygodnie czekałam, żeby czytać jak nie będę sama w domu.

  4. Kiedyś będąc w szoku po obejrzanym na gorąco odcinku poleciałam do koleżanki i powiedziałam, że Willa Gardnera zabili. Ależ mnie objechała. Słusznie zresztą.
    Oglądałaś „Helix”?

  5. No ja nie wiem. Kinga długo znałam tylko z filmów, aż w końcu przeczytałam „Smętarz dla zwierzaków” i nawet trochę było straszno i ten snujący się ożywiony kot, ale zanim się cokolwiek wydarzyło, to trzeba było przebrnąć przez pół tomu. Ja chyba nie jestem aż taka cierpliwa i choć mam dostęp do półki z kingami, to jakoś się nie garnę.
    Za to pani Highsmith i owszem, zwłaszcza „Strangers on a Train”. Autorka była mocno pokręcona i takich też kreowała bohaterów. Smakowite.

  6. Można powiedzieć, że opisany pies to arystokrata, który stwierdził, że w tym świecie warto jest jedynie odpoczywać i się najeść. Mówi się, że zwierzęta są głupie, a podejście tego psa jest naprawdę bardzo mądre. Jeść dadzą ciepło ma więc, co pozostaje jedynie być zadowolonym czworonogiem i cieszyć się każdą chwilą, która polega na jedzeniu i spaniu.

  7. Odkryłam, że najbardziej niebezpieczne dla mnie zadanie to „Mam dla Ciebie nowy serial” . I tak dzięki koledze odkryłam ostatnio lekki łatwy i przyjemny „Madam secretary” z bfajną Teą Leoni (co to dla mnie zawsze była żoną Duchovnego) . W sam raz na wieczór z winem i zachalpany śniegiem świat 🙂

  8. Tym Kingiem to mnie rozczarowałaś. Po Miasteczku Salem nie tylko ja nie spałam przez kilka nocy, ale nawet mojego drogiego ojca przyłapałam, że czytając krzyżyk sobie położył przy łóżku, tak na wszelki wypadek. A tu mrówki… W sumie śnieg gorszy – w Gdyni też pada, niestety. Pada i obrzydza życie, pieszym, bo muszą brnąć w brudnej, posolonej brei, kierowcom, bo trzeba się najpierw nakopać, by gdzieś potem dojechać.

    P.S. Polecam Listę Pana Rosenbluma. Ostatnio każdemu ją polecam, nie ma psychopatycznych morderców, ale i tak dobrze się czyta.

  9. ja wciąż męczę „Jej wszystkie życia”, zacięłam się na wojnie… bomby spadają na nią, albo na nią i dziecko, albo obok niej, albo obok dziecka… a ja mozolnie strona za stroną i już chyba nawet nie jestem ciekawa jak to się skończy. Ciekawe, że „zagadki przeszłości” wciągnęłam nosem niemal na raz…

  10. Mam tylko jedno zastrzeżenie do Kinga. Jak rozpoczyna opis przez pewnych kilka stron, wtrąca nagle zupełnie inną sytuacją albo dialog (nie daj Boże jedno i drugie) co się ciągnie przez następnych kilkadziesiąt stron i potem ni z gruchy ni pietruchy nagle dalej kontynuuje opis z poprzednich kilkunastu stron.
    Mimo tego i tak czytam. Ostatnio „Miasteczko Salem”. „Lśnienie też znam”, „Smętarz zwierząt”, „Christinne”… oj jest tego i każda ma niesamowity klimat. Ze sobą zabrałam teraz „Bezsenność” i „To” + film. Jak przebrnę przez powieść o Heterze, to się za to wezmę.
    Polecam Ci z czystym sumieniem takiego autora: Dean Ray Koontz.

  11. tez nie lubie sniegu, ale gwarantuje ci, ze to juz lepsze niz deszcz, który padal u nas teraz 4 tygodnie bez przerwy. Teraz od kilku dni nie pada i normalnie nie wiem o co chodzi. Tak SUCHO jakos jest. Buty suche, kurtki suche, rozlozone mokre parasole znikly z wystroju biur i mieszkan. Inny swiat po prostu!

    Ale duze mrówki ze co? Ze po smierci zamienimy sie w duze mrówki? A czy sposób zycia ma wplyw na to, czy sie bedzie mrówka-robotnica, wojownikiem, albo sprzataczka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*