O NIEBIESKIM KWIECIE. I KOLCACH.

 

Dziś zamknięte z powodu że nieczynne, gdyż:

a)      Boli mnie głowa;

b)      Zimno mi;

c)       Mam plagę muszek owocówek;

d)      Przed wjazdem na autostradę był POŻAR! I strażacy z sikawkami, a my zamiast zawrócić do domu to pojechaliśmy opłotkami (i widziałam wille lokalnego establishmentu… ho, ho hoooo! Niektóre nawet ASYMETRYCZNE) i przyjechaliśmy i Pan Remont piętro wyżej napiernicza jak ten termit – okurwieniec z psa Huckleberry, więc patrz punkt a).

W jakim wieku jest już za późno, żeby zostać seryjnym mordercą?

(Niebieski kwiat i kolce. Niebieski kwiat i kolce. Dwa tygodnie. Niebieski kwiat i kolce).

 

0 Replies to “O NIEBIESKIM KWIECIE. I KOLCACH.”

  1. „Niebieski kwiat i kolce, niebieski kwiat i kolce” od razu przypomina mi się osioł ze Shreka, ha to był film, a nie to co teraz. Bajka jak najbardziej na duży plus. Widzę nie tylko mi się udziela już jesień. Humorki są, pogoda przytłaczająca.

  2. Naprawdę nie wiem o co Wam chodzi. Wyszłam, sprawdziłam, zarejestrowałam – 20 stopni!!!
    Ale głowa też mnie boli i to od jakiś 3 dni. I muszki. One są wszędzie. Wszędzie.

    Wszędzie.

      • Można jeszcze w japonkach z gołymi stopami pomykać. Do 18 stopni można. Znaczy ja mogę. Ale ma być jeszcze podobno 25 stopni w tym miesiącu, także…
        Na muszki nie znam sposobu. Może się rozpłaczę i je na litość wezmę? 😉

        • Na muszki znam dwa sposoby. Jeden niehumanitarny: łapanie odkurzaczem, w którym wciągnięte muszki cierpią dusząc się. Drugi nieestetyczny i chyba też niehumanitarny, ale za to bezgłośny: lep na muchy. Wybór należy do Ciebie 😉

          • Robilam tak, z tym odkurzaczem (potwierdzam, dziala!). Bo jednak niekiedy przychodzi taki moment, ze albo my albo one i trzeba odsunac empatie na bok. Kwestia przetrwania.

          • Pułapka moja na muszki składa się z: łyżeczki (tak mniej więcej) octu winnego, łyżeczki (też na oko) syropu bodajże malinowego do herbaty i kilku kropel płynu do mycia naczyń (przepis wyczytany w necie). Z początku france latały nieufnie nad miseczką, a potem nieśmiało siadały na jej brzeżku i majtały nóżkami. Koniec końców pułapka zadziałała i muszek niet. Ale żeby nie było, że taka cudowna, odkurzaczem też się posiłkowałam. No i nie czarujmy się moje drogie, gruntowne sprzątanie kuchni was nie ominie, takie z naciskiem na wymycie wszystkiego, co miało kontakt z czymś, co one jadają i w czym są w stanie złożyć jaja i rozmnożyć się w ciągu 10 dni podobno.

  3. Ja tez sie tu w pracy telepie z zimna. Jeszcze do tego mamy biurka ze szklanymi blatami, wiec wyobraz sobie jak w rece zimno.
    A co do zostania seryjnym morderca – jesli sil starcza i sie ma dobry pomysl co potem zrobic z trupem, to mysle ze nigdy nie jest za pózno!

    • Trupy, proszę koleżanki, zakopujemy w ogródku. I do tego polecam szpadle Fiskars. Po złamaniu trzonków kilku zwykłych szpadli za 15 zł zakupionych na pobliskim targu, te polecane okazują się niezastąpione.
      Zawsze to przyjemniejsza robota, jak się ma odpowiedni sprzęt 😉

  4. W jakim wieku jest już za późno, żeby zostać seryjnym mordercą?

    Nigdy! Pamiętasz tę staruszkę u Agathy Christie? Tę z perskim kotem?
    No i kobiet po siedemdziesiątce (czy 75?) już chyba nie zamykają…, więc masz jeszcze trochę czasu 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*