O TYM, ŻE WSZYSTKO MOŻE CZŁOWIEKA ZDENERWOWAĆ

 

Czy ładna pogoda może człowiekowi popsuć humor?

Bba. Mi WSZYSTKO potrafi zepsuć humor (umiejętnie podane, oczywiście). W weekend, zgodnie z prognozami pogody, miało LAĆ. Miało konkretnie lać i ja już sobie rozpisałam plan zajęć i harmonogram, którego głównym punktem było zaleganie na kanapie ze Szczypawką w pozycji omdlałych łabędzic, użalanie się nad sobą i nieco kultury wizualnej. A, no i pocieszanie się pieczonym boczkiem. I co? I CO?

I tak zwane zderzenie oczekiwań z rzeczywistością, bo pogoda była piękna, Szczypawka szalała po ogrodzie z N., a ja się wściekałam i wypatrywałam tych chmur, z których LADA MOMENT miał spaść deszcz. I nic! Żesz jasna cholera, zawsze wszystko na odwrót. (A zaczęło się od tego, że miałam być wysoką brunetką z dużymi cyckami).

Kulturze się niemniej oddałam i wiecie co? Jakoś mi się dziwnie skończył „Sierpień w hrabstwie Osage”. Czegoś tam jeszcze zabrakło. Chociaż oczywiście dziewczyny świetne (panowie mniej mi się podobali). Na miejscu Meryl Streep wygnałabym Julię Roberts pogrzebaczem, gdyby się zabrała za wysypywanie do sedesu wszystkich pysznych pigułeczek. Temat sztuki jest stary jak świat, ale ja lubię stare tematy i podobało mi się, za wyjątkiem tego zakończenia, które albo czegoś miało za dużo, albo za mało.

Natomiast „Sanato”… No więc, zabralam „Sanato” do sypialni do poczytania przed zaśnięciem. Ha, ha. Skończyło się wytrzeszczem oczu i bezsennym leżeniem i nasłuchiwaniem przesuwających się gruźlików w ścianach, chociaż i tak najbardziej, NAJBARDZIEJ mnie przeraziły instrumenty lekarskie do zakładania odmy. Ale zacne straszydełko, zacne. Zawsze to jakaś odmiana po kryminałach, które zrobiły się wszystkie jednakowe.

Chociaż akurat z kryminałów, „Profilage” bardzo polubilam, Chloe polubiłam – nadal zazdroszczę jej sukienek, znalazłam nawet markę Smash – ale tym, co urzeka mnie najbardziej, jest jego europejska bezpretensjonalność. Co najmniej raz na sezon jest odcinek z kazirodztwem, jest bigamista (bardzo miły), jest seryjny zapładniacz kobiet w klinice in vitro, jest wątek romansu 35-latki z 15-latkiem – stare, dobre europejskie klimaty skandali, do których amerykańskie seriale nie podchodzą z kijem.

Aha, no i boczek oczywiście upiekliśmy. Mniam.

Wczoraj N. oznajmił mi, że wychodzi do sąsiada, bo jest zaproszony na degustację domowego wina (z czego to „wino”, wolałam nie pytać, bo i po co mi to). Za dwadzieścia sekund wraca.

– Co, już? – zdziwiłam się.

– A nie, mam przyjść za chwilę, bo na razie sąsiad kąpie psa w beczce.

No i tak sobie żyjemy.

0 Replies to “O TYM, ŻE WSZYSTKO MOŻE CZŁOWIEKA ZDENERWOWAĆ”

  1. W ostatni weekend oglądałam „Sierpień w hrabstwie Osage”. Jestem zachwycona (jak zwykle) grą M. Streep. Mam podobne wrażenie , że film zakończył się za szybko. Też mi czegoś zabrakło.

  2. Nie no, weźcie. Ja myślę, że kąpał psa w beczce z deszczówką, żeby miał miękką, jedwabistą sierść!

    (No przecież nie dlatego, że się pies wytarzał w gównie i zdechłej wronie )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*