O SERIALACH I KREDENSIE

 

Ponieważ jednak nie samym żarciem człowiek żyje – jest jeszcze opieprzanie się w internetach i oglądanie seriali – to dziś małe sprawozdanie z serialowych aktualności na tapecie. „Orange is a New Black” sezon drugi – skończył się takim wodotryskiem, że A NIECH MNIE, „Penny Dreadful” – proszę, niech będzie ciąg dalszy!… Oraz widzę, że jest nowy sezon „The Killing”? MNIAM.

A tak na bieżąco:

– „Major Crimes” – bardzo się przyjemnie ogląda, tylko uwaga – wejście w trzeci sezon mają dość mocne. Oczywiście ta cała kapitan nie ma szans zastąpić Brendy, ale są Flynn i Provenza, Sanchez i Tao, no i nie zapomnijmy o uroczym patologu. Bardzo porządny procedural.

– „Unforgettable” – w sumie to mnie wkurza, ale się wciągnęłam. Ruda i bardzo seksualna pani detektyw, napompowana do nieprzytomności silikonem w tkanki miękkie, ma taki walor, że wszystko pamięta przez całe życie, oprócz dnia w którym zamordowano jej siostrę. W związku ze swoją pamięcią nie musi wracać na miejsce zbrodni, tylko je metaforycznie odwiedza w pamięci i to są bardzo dobre sceny, bo ma wspaniałe nogi w epickiego iksa. Że nie wspomnę o tym, że cały czas przygryza swoje napompowane usta, a mnie ciarki przechodzą, bo to musi cholernie boleć?… Maltretowanie takiej opuchlizny?… I tylko patrzę, czy jej silikon nie siknie spomiędzy zębów. A na dodatek, żeby już było całkiem zabawnie, to ruda ma skomplikowany związek z Seanem MacNamara z „Nip / Tuck” (niby jej partnerem). Co Sean wchodzi w kadr, to mam ochotę wysłać mu SMSa „Człowieku, widziałam twój goły tyłek oraz kobieta narobiła ci do jacuzzi”.

– „Black Box” – tak od czwartego odcinka dżampią szarka za szarkiem, no już jak akurat operowany w mózg pacjent dawał z sali operacyjnej koncert na saksofonie, to dostałam czkawki i o mało nie udławiłam się śliwką suszoną, którą się posilałam równolegle do akcji. Oglądam, bo (znowu) ruda jest fajna, muzyka jest fajna i parada wynaturzeń neurologicznych jest fajna. Ale mogliby się trochę uspokoić z tym romantyzmem.

– „Pozostawieni” – no nie wiem, czy pociągnę dalej, na czwartym odcinku o mało nie wprowadziłam się w indukowaną śpiączkę z nudów. Skrzywdzony szeryf się miota, jego córeczka się miota, banda ubranych na biało, co się nie odzywają, za to jarają fajek od fajka snuje się po mieście, a jeden bandyta z krzywą gębą strzela do psów. W sumie może ja się nie znam, ale przydałaby się jakaś akcja i może od czasu do czasu dialog, a nie tylko przeżycia wewnętrzne.

– „Extant” – Halle Berry jako kosmonautka, która wróciła z samotnej – podkreślam samotnej – rocznej misji w Kosmosie w ciąży z halucynacją jej zmarłego narzeczonego. W domu czeka na nią zakochany Luka Kovac, który konstruuje androidy, a nawet jednego wspólnie wychowują (Haley Joel Osment był ładniejszy, no ale jak skończył). W tle kosmiczny spisek i zły, ale bardzo bogaty Japończyk. Po trzech odcinkach jestem bardzo na tak, bo nareszcie choć odrobinę SF.

No i oczywiście czekam niecierpliwie na „The Knick”. „Akcja serialu osadzona jest w Nowym Jorku, w szpitalu Knickerbocker, w pierwszych latach XX wieku, gdy nie istniały antybiotyki, a umieralność pacjentów była zatrważająco wysoka. Dr John Thackery wprowadza własne, pionierskie rozwiązania medyczne, jednocześnie zmagając się z uzależnieniem od kokainy” – jakieś pytania?…

Ja mam jedno: kto mi posprząta kredens? (Jest tam już taki bałagan, że w sobotę jak wyciągałam jakąś salaterkę, to spadający półmisek o mało nie odciął mi łapy w nadgarstku).

 

0 Replies to “O SERIALACH I KREDENSIE”

  1. Uwielbiam Twoje recenzje seriali!!!! A ja od wczoraj wciągam się w „House of lies” 🙂 Kto świadczy jakiekolwiek usługi, ten koniecznie musi obejrzeć 🙂

  2. a ja jakoś za tą rudą z „Black box” nie przepadam, bardzo mnie irytuje, za to nowy sezon The Killing nie jet zły. Zgadzam się też, że The Fall jest świetny, nawet przełknęłam Jamiego Dornan’a…który nieco zbyt metroseksualny jest jak dla mnie. Tu pragnę podziękować za serialowe inspiracje 🙂

        • Widzisz, widzisz? Mówiłam! My teraz do lodówki po boczek z chrzanem, a ona się śmieje zza śliwek suszonych!

          (…)
          Gdzie mój chrzanik?

          • Noooo, kiedys to Barb była fajnaaa….
            Miała duży tyłek (przynajmniej subiektywnie), w tym tyłku cały sport tego świata, I KOMU TO PRZESZKADZAŁO?! A teraz co ? XS!!!
            masakra
            Tylko czekam jak z markową torbą zacznie biegać na fitnes.
            Zdenerwowałąm się, idę po pifffko i orzeszki.

          • Odnośnie recenzji „Pozostawionych” > wiem, ze się powtarzam, ale kocham Cię :)))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*