O PAKOWANIU

 

„Pan Mercedes” bardzo się interesująco zaczyna. Ciut za ciężki jest do zabrania, ale przecież może go zdążę przeczytać, czekając na męża! Który oczywiście na dzień przed wyjazdem ma jakąś krwawą jatkę na rubieżach i jak zadzwonił na pięć sekund, to słyszałam tylko strzykającą adrenalinę. Nie wiadomo, o której wróci. Muszę nas spakować na czterdziestostopniowy upał – o dziwo, ma nie padać! Ale znowu się nie obeżrę tak, jak bym chciała.

Pilnujcie internetów – akurat rozwija się piękny wąteczek „Szwedzki stół w hotelu a wynoszenie jedzenia” – forumowicze obiecująco się wzięli za łby, więc mam nadzieję, że dobije do co najmniej 700 postów, ku chwale rodzimej turystyki zorganizowanej. (Od razu się przyznam – WYNOSIŁAM! Bułkę dla ryb).

0 Replies to “O PAKOWANIU”

  1. nie żebym złośliwą francą była, ale się nie spodziewaj po kingu nie wiedzieć czego…. też mi smutno łokrutnie, ale po walhalliii to kiepsko, kiepściutko…buuuu

  2. Uwielbiam sobie przy śniadaniu podczytywać to forum 🙂 Tyle się dowiaduję o innych światach. Czasami walczę z przemożną, niską i pożałowania godną chęcią dopuszczenia się niecnej prowokacji – ale może lepiej nie, bo paniom tam poziom agresji rośnie z imponującą prędkością i mogłabym złą karmą oberwać…

  3. W jednym hotelu w Bawarii na śniadaniu niemiecka stumbarfuhrerFrau wydzielała Polakom po dwie kajzerki na łba. Słownie dwie i ani kruszyny więcej. Inne nacje mogły zagarnąć na talerz całą zawartość kosza, nasza była pilnowana zawzięcie. Zapytałam o przyczynę. Bo Polacy wynoszą…
    Ja też wynosiłam. Po kryjomu, w serwetkach, kieszeniach, torebkach. Bo ruszaliśmy na wycieczkę bladym świtem a mój żołądek budzi się ok. 10. Wszystko mnie skręcało, czułam się upodlona, ale… może sami sobie na taki wizerunek zapracowaliśmy?
    Smutne…

    I bardzo proszę bez spoilerów, bo Pan Mercedes jeszcze czeka na półce 😉

    • Sama pracuję w hotelu i wiem, jak to wygląda. Bufet na śniadanie i kolację. Obiad serwowany do stołu. Ludzieeeeee! Wynoszenie żarcia ze śniadania, to zwyczajna kradzież! Zapłaciłeś za nocleg ze śniadaniem, jest bufet, możesz zjeść do wypęku. ALE NIE WYNOSIĆ! Chcesz więcej? Nie żyduj, kup obiad. Albo kolację. To, że masz zapłacone za śniadanie, nie oznacza, że KUPIŁEŚ CAŁY BUFET!! Żenada, jak trzeba cofnąć gościa spod drzwi, bo ma tylko śniadanie i wynosi po kryjomu kanapki w reklamówce. Każda nacja to rozumie, tylko Polacy próbują „zaoszczędzić”:-( Smutne.

  4. kocham emaciory jak się za łby biorą 🙂
    wąteczek przedni.
    a ja wynosiłam plaster arbuza-po każdym posiłku, w łapie,bo akurat musiałam go sobie zeżreć,a pan i władca nie miał ochoty już czekać bezczynnie 😛
    ale nigdy nie dotrwał (plaster,nie pan i władca) do pokoju

  5. „Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, samotny kierowca w kradzionym mercedesie wpada w tłum. Wycofuje się i uderza ponownie”

    czy akcja Pana Mercedesa rozgrywa się w Sopocie ? …..
    (kiepski żart mi wyszedł)

      • O, napisała Panna Mądralińska! A Ty za to jesteś brzydka i na pewno nikt Cię nie kocha i się dlatego na malej wyżywasz, Ty! I sama nie umiesz pisać!

        ;))
        (to niezłe, mogłabym się chyba w tym spełnić 😉 )

          • A Ty co??? Przecież Ci mówiła, że oddzielnie SIE PISZE!

            Obie jesteście boskie! 😉

  6. Aż z ciekawości zaczęłam czytać to forum – na początku wszyscy grzecznie i z kulturą, potem są przechwalanki „nie wiem, po jakich hotelach ty jeździsz, ale w pięciogwiazdkowych to coś tam”, a w końcu wszystko przechodzi do pyskówki w stylu „czytaj ze zrozumieniem” i „‚niezbyt’ pisze się razem, oślico”. Ludzie są durni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*