O INTRUZACH I PREZENTACH

 

Od wczoraj wyniosłam z chałupy dwie rusałki admirał (w rondelku z pokrywką), a dzień jeszcze młody.

Oraz wyegzekwowałam najważniejsze prezenty tydzień wcześniej, tak na wszelki wypadek, bo za tydzień nas nie ma i jeszcze wezmą i zapomną albo jeszcze gorzej! A co w garści, to w garści.

snoop

0 Replies to “O INTRUZACH I PREZENTACH”

  1. I książka, i kapcie przecież!
    Dobra książka. Kawał solidnego siedzenia w bibliotece. Czasem trochę subiektywnie, no ale to autorka zastrzega na początku (np. uwielbia „Psy”, ja niekoniecznie, ale nie możemy się nie zgodzić, że to nie był ważny film dla tamtych czasów). Człowiek niby pamięta, ale szczegóły się pozapominały, a to szczegóły są najsmaczniejsze (serio, ślub Ibisza w Katedrze Warszawskiej był transmitowany w telewizji?) (serio, Alicja Resich – Modlińska reklamowała JOGURT na problemy z jelitami? ONA MA JELITA?…)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*