O SNOOPYM I MUSZTARDZIE

 

W Lidlu mają rzucic koszulki i kapcie ze Snoopym, no to piszę SMS-a do Zebry, że ja chcę na imieniny. Jedną ze Snoopym i jedną z Hello Kitty.

Na co dostaję odpowiedź „A konsultacji u psychiatry nie chcesz?”.

Co za ludzie. Ostatnio szwagier pytał, czy przypadkiem nie mam bąblowca w mózgu (chodziło o flamingi trawnikowe). A kiedy się dowiedział, że moim ulubionym daniem z dzieciństwa był chleb z musztardą, popijany ciepłą colą z kaloryfera, to uznał, ze jestem reptilianinem.

Nadal lubię chleb z musztardą, ale to musi być dobry chleb. I dobra musztarda, co nie jest takie proste w dzisiejszych czasach. Ale ostatnio znalazłam naprawdę pyszną – czeską, w sporych słoikach bez naklejek. Jest w dwóch wersjach – ciemna i jasna. To ta jasna. Ze świeżym chlebkiem. Yum.

Jaka piękna, piękna pogoda – cała śmierdzę złotym olejkiem i NARESZCIE nic mi nie marznie!…

0 Replies to “O SNOOPYM I MUSZTARDZIE”

  1. O cholera, żeby się nie okazało, że o te Snoopy będzie w Lidlu bitwa na miarę Crocsów!

    Kanapki z ogórkiem – UWIELBIAM! Pamiętam, jak się zdziwiłam, jak się okazało, że to bardzo popularny klasyczny angielski sandwicz do herbaty: kanapka z ogórkiem. Bo myślałam, że to mój autorski wynalazek.

    A co do połączeń – hiszpański bardzo bardzo ostry ser cabrales z miodem. A z kolei “zwykłe” niebieskie sery popijane porto – Hiszpanie mówią, że smakują jak besos (pocałunki).

    • A te angielskie fajfy są chyba z surowym ogóreczkiem czy kiszeniakiem?

      Nigdy! PRZENIGDY nie całujcie się po mieszance żółty ser z białym winem! Chyba, że ze Shrekiem ;).
      Pewnie po niebieskim jest inaczej.

  2. A ta musztarda nie jest aby słodka? Ja najbardziej lubię sarepską.
    Koszulki ze Snoopym w lidlu przeoczyłam, pewnie już pozamiatane 🙁

    • Nie jest słodka, ja też lubiłam sarepską, ale coś mi ostatnio nie pasowało w polskich musztardach, a ta czeska jest w sam raz. Nie za octowa, nie za gryząca. Na placu Wacława sprzedawali tzw. parek w rohliku z DOKŁADNIE taką musztardą.

  3. Tylko trzeba jeszcze dobrze posolić taką musztardę. Pycha! W wieku ok. 15 lat pojadałam chleb z masłem i herbatą. Taką chrupka. Najlepsza wonczas była gruzińska :). A znasz Barb, kanapeczki z mięciutkiego białego chlebka z masełkiem i plasterkami ogórka kiszonego/ małosolnego

    Ale bardzo zdziwiłam się, kiedy jeden młodzieniec jadł u nas na sniadanie chleb z żółtym serem i musztardą. No i co? Miałam rację, wkrótce okazało się, że cierpi na schizofrenię.
    Ciekawe co ze mnie wyrośnie…

    PS. Za to Wampirzaka wyrasta prawdziwy Wampirz! Będąc z mamcią na basenie ugryzł jedną panią w pupę (sic!).

      • Ty to masz cierpliwość! # dni zwłoki w szamaniu kanapeczek z ogóreczkiem. Tylko pamiętaj, chlebuś ma byś biały, mięciutki i prawdziwe masełko.
        Kromek tak z … osiem/ osobe.

        Do usług :)))

  4. Też uwielbiam, prawie tak, jak Twojego bloga:) Tylko ja wolę ciemniejszą /kremska/. Jak jej nie ma w sklepie, nie kupuję żadnej. Ja ją wcinam z jajkiem na miękko bez chleba.

  5. Barbarello, jesteś wielka! W sensie metafizyczno-mentalno-empiryczno-empatycznym oczywiście, żeby nie było, że jakaś fizyka tu wchodzi w grę 😉 Oczywiście, że koszulka i kapcie ze Snoopym muszą być. Już sobie ustawiłam przypomnienie w komórce 😀
    A co do wariacji smakowych to znam takich, co zajadają się żółtym serem z dżemem.

  6. Tak, chleb z musztarda to jest coś. Zwłaszcza ze w dzieciństwie jeść nie mogłam, bo miałam jakoby nabawic sie anemii-oczywiście wg moich rodziców

  7. Phi, chleb z musztardą, też się miał czym szwagier ekscytować. Jakbyś jadła chleb maźnięty np. towotem, albo bułeczki maczane w paście do podłogi, tudzież wytłoczki od jajek z nutellą to ja rozumiem, apetyt spaczony, przyczyn neurologicznych można szukać.
    U mnie do tej pory na topie jest żółty ser z musztardą albo z miodem (muszę jeszcze spróbować łącznie, jakoś do tej pory na to nie wpadłam), może być bez chleba. Świeżutki chleb za to koniecznie do truskawek ze śmietaną i cukrem.
    A, i sałatka z arbuza z fetą jest dobra.

  8. Po 1 – u mnie występowała jeszcze wersja z białym serem i musztardą.
    Po 2 – koszulkę upatrzyłam sobie z Garfieldem.
    Po 3 – na razie testuję tę ciemną musztardę, jasna jest następna w kolejce.
    Po 4 – z powodu ciepełka chodzę wreszcie z uśmiechniętym ryjem.

    Wniosek – to nie my jesteśmy dziwne.

    • Przecier, o tak! W siermieznych, komunistycznych czasach, jak juz skonczyly sie pomidory przechowywane w gazetowych zawiniatkch, byl u nas w domu substytutem tychze wlasnie. Z plastrami cebuli, obficie posypany pieprzem i sola – do dzis czasem stosuje, na swiezym chlebku, oczywiscie. I tylko z takim malym, puszkowym koncentratem Dawtony lub Pudliszek. Poezja!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*