O KATEDRACH GOTYCKICH*

 

„Pijani jechali furmanką przez miasto. Wieźli kradzione drewno” – znaczy się porządni ludzie, żeby ukraść drewno, musieli się upić, bo na trzeźwo mieli opory. Poza tym, jak jechali furmanką, a koń był trzeźwy, to wszystko w porządku.

Która mnie tu kazała oglądać „Utopię”? Skończę w domu wariatów przez was. Oglądam! Bardzo porąbany serial, ale dobry.

Co do kryminałów – nie czytam, bo nie mogę już, po prostu nie mogę, po iluś-tam przeczytanych każdy następny jest taki sam, naprawdę. Zastanawiałam się, czy by nie wejść w Dorothy Sayers – wiktoriański kryminał to mogłoby być TO, ale mało jest przetłumaczone, a diabli wią, jak u mnie z wiktoriańską angielszczyzną. Więc na razie zamówiłam nowe powieści o Tudorach Philippy Gregory, o kolejnych po Annie Boleyn żonach Wesołego Heńka oraz o Marysi Stuart, zwanej Krwawą (i podobno nie chodziło o sok pomidorowy). Czekając na paczkę z Tudorami, wyciągnęłam stare powieści Ann Tyler i się delektuję. O trupach będzie dopiero, jak dostanę tę książkę o wyprawie Diatłowa i infradźwiękach (tak, zamówiłam -uprzedzałam, że jestem miękka cebula w tych kwestiach).

I odkryłam pyszne chrupki, okrągłe i niby o smaku pomidorków cherry. Pomidorków my ass, ale dwie paczki już wciągnęłam. W końcu nie po to schudłam, żeby nie obżerać się chrupkami, prawda? No i poziom E w organizmie też trzeba czymś uzupełniać.

 * – taki żarcik.

0 Replies to “O KATEDRACH GOTYCKICH*”

  1. Gotyckie budownictwo zawsze było pełne inspiracji, naprawdę warto przyjrzeć się bliżej temu okresowi, architekturze, ale również dzieła czy obrazy z tamtych czasów są bardzo dobre.

  2. Krwawa nie była Marysia Stuart tylko córka Henia VIII, panowała niezbyt długo ale skutecznie wybiła tłum ludzi. Stuart tez ma swoje dokonania, ale w sumie jej nie udowodnili….

    • MOŻE BYĆ. Nawet lepiej pasuje. Uprzedzałam, że jeśli chodzi o historię i geografię, to nawet nie jestem noga, tylko jakieś bóle fantomowe w miejscu kończyny.

    • Ser limburski to pamiętam z opowiadania Marka Twaina, jak wieźli w wagonie trumnę i ser, nie wiedzieli o serze i myśleli, że to nieboszczyk tak zapodaje. A później się okazało, że to nie była trumna, tylko niewinna skrzynia z bronią, ale i tak o mało się nie udusili. Więc chyba dziękuję, postoję.

  3. Ja sie ostatnio wciągnęłam w pistacje (ostatnio, czyli chyba z pół roku już) – przerabiam 3 paczki w każdy weekend. Mogę pomału smiało twierdzic, ze tak z 10% mojego ciała zbudowane jest z pistacji.

  4. Na krety karbid. Wyjmuje się z puszki i utyka w dziury i kopce po kuleczce. Nie podlewać, zostawić. Sporo potrzeba na Wasz trawnik, ale u mojej mamy zdały egzamin. Jest jeszcze druga opcja: można zerwać trawnik, położyć taką specjalną siatkę, co się przez nią kret nie przeciśnie i od nowa położyć trawnik. Albo zasiać, co kto woli 😀

  5. Z tymi kryminałami to trochę racja, ale np. w scenerii „Niewidzialnego strażnika” D. Redondo biega taki hiszpański yeti – basajaun, a na bohaterów „Carnivia. Bluźnierstwo” J. Holta polują drony, więc trochę nowego można znaleźć 😉 A jeśli chcesz coś bardziej oryginalnego, to polecam „Zaginioną dziewczynę” G. Flynn – najpierw wnerwia, a potem rozkłada na łopatki 😉

  6. Jeśli chodzi o wiktoriańskie kryminały to polecam książki Sary Waters – „Złodziejka” i „Niebanalna więź”. Mają klimacik 🙂
    Co do pysznych chrupków polecam chlebki czosnkowe z Lidla. Solidna paczka i starcza na dość długo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*