O MARYNATACH

 

W sobotę Szpilmanowa pożyczyła sobie spryskiwacz do kwiatków, oddała w niedzielę rano. Żeby nie było nudno, to N. obciął sobie heblem pół palca – a to ważne, żeby w związku z długim stażem nie było nudno. A na zakończenie weekendu Stoch zdobył medal, bardzo miły młodzieniec.

A ja się wściekłam na ogórki, chociaż w zasadzie to ogólnie na marynaty. N. przyniósł z targu słój przepięknych ogórków i już sobie wizualizowałam, jak je opierniczę pod jakąś kanapeczkę albo i bez, gdy nagle WTEM! Okazały się na słodko.

Jasna cholera niech to strzeli i piorun kulisty, dlaczego od jakiegoś czasu WSZYSCY robią marynaty na słodko? Jestem w tej części ludzkości, dla której słodkie nie równa się pyszne. A wszyscy się uparli, żeby ogórki słodzić. I grzybki słodzić. I śledzie słodzić. I paprykę słodzić. I sypać curry, czy to ma sens, czy nie. Człowiek by wciągnął najzwyklejszego kwasielucha, takiego, że aż strzyka za uszami, a tu wszystko przerobione na kompot. Ech, od samego pisania zachciało mi się takiego srebrnego, wykręcającego twarz rolmopsa.

I odkryłam jednego chilijskiego autora kryminałów, zainteresował mnie jego tom opowiadań, głównie ze względu na tytuł: „Dziwki morderczynie”. Prawda, że od razu w tle słychać klepanie kastanietów i chlupot tequili? A nie tam te skandynawskie miągwy.

 

13 Replies to “O MARYNATACH”

  1. Najgorsze jest mięso na słodko, brrrr. Ale marynaty na słodko to też porażka, kiedyś kupiłam grzyby w occie i były słodkie, fuj.

  2. Ogórek na słodko może być, jak sie WIE, ze będzie słodki. Jak sie chce octowiaczka klasyka, a tu cukrowy, to pawie zaprzezone

  3. kolejny rewelacyjny wpis;)
    Co do Stocha – zrobił prezent nam wszystkim:)
    Co do ogórków, jeśli nie przepadasz za takim połączeniem, jak ogórki z curry (jedne z moich ulubionych), to polecam ogórki z oliwą z oliwek. PrzePyszne:)

  4. Polecam ksiazke “El Paciente” Juan Gomez -Jurado-chyba jeszcze nie jest przetlumaczona na polski,ale chyba po hiszpañskiu tez Pani przeczyta.
    Dla mnie ta ksiazka to bomba-cudna.Juz dawno tak dobrej ksiazki nie mialam w rekach.

    • Ha! Po hiszpańsku to ja mogę poczytać – horoskopy i ogłoszenia towarzyskie w El Pais. Ale dzięki za namiar na autora, widzę, że w Merlinie jest kilka jego książek, zaraz je dziabnę 🙂

    • Tak go podpisali, a ja jeszcze NIGDY NIC NIE CZYTAŁAM jego autorstwa (wstyd) – bardzo chętnie po lekturze padnę na kolana, mam ostatnio niedosyt padania na kolana przed pisarzami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*