O MARYNATACH

 

W sobotę Szpilmanowa pożyczyła sobie spryskiwacz do kwiatków, oddała w niedzielę rano. Żeby nie było nudno, to N. obciął sobie heblem pół palca – a to ważne, żeby w związku z długim stażem nie było nudno. A na zakończenie weekendu Stoch zdobył medal, bardzo miły młodzieniec.

A ja się wściekłam na ogórki, chociaż w zasadzie to ogólnie na marynaty. N. przyniósł z targu słój przepięknych ogórków i już sobie wizualizowałam, jak je opierniczę pod jakąś kanapeczkę albo i bez, gdy nagle WTEM! Okazały się na słodko.

Jasna cholera niech to strzeli i piorun kulisty, dlaczego od jakiegoś czasu WSZYSCY robią marynaty na słodko? Jestem w tej części ludzkości, dla której słodkie nie równa się pyszne. A wszyscy się uparli, żeby ogórki słodzić. I grzybki słodzić. I śledzie słodzić. I paprykę słodzić. I sypać curry, czy to ma sens, czy nie. Człowiek by wciągnął najzwyklejszego kwasielucha, takiego, że aż strzyka za uszami, a tu wszystko przerobione na kompot. Ech, od samego pisania zachciało mi się takiego srebrnego, wykręcającego twarz rolmopsa.

I odkryłam jednego chilijskiego autora kryminałów, zainteresował mnie jego tom opowiadań, głównie ze względu na tytuł: „Dziwki morderczynie”. Prawda, że od razu w tle słychać klepanie kastanietów i chlupot tequili? A nie tam te skandynawskie miągwy.

 

0 Replies to “O MARYNATACH”

  1. Najgorsze jest mięso na słodko, brrrr. Ale marynaty na słodko to też porażka, kiedyś kupiłam grzyby w occie i były słodkie, fuj.

  2. Ogórek na słodko może być, jak sie WIE, ze będzie słodki. Jak sie chce octowiaczka klasyka, a tu cukrowy, to pawie zaprzezone

  3. kolejny rewelacyjny wpis;)
    Co do Stocha – zrobił prezent nam wszystkim:)
    Co do ogórków, jeśli nie przepadasz za takim połączeniem, jak ogórki z curry (jedne z moich ulubionych), to polecam ogórki z oliwą z oliwek. PrzePyszne:)

  4. Polecam ksiazke „El Paciente” Juan Gomez -Jurado-chyba jeszcze nie jest przetlumaczona na polski,ale chyba po hiszpañskiu tez Pani przeczyta.
    Dla mnie ta ksiazka to bomba-cudna.Juz dawno tak dobrej ksiazki nie mialam w rekach.

    • Ha! Po hiszpańsku to ja mogę poczytać – horoskopy i ogłoszenia towarzyskie w El Pais. Ale dzięki za namiar na autora, widzę, że w Merlinie jest kilka jego książek, zaraz je dziabnę 🙂

    • Tak go podpisali, a ja jeszcze NIGDY NIC NIE CZYTAŁAM jego autorstwa (wstyd) – bardzo chętnie po lekturze padnę na kolana, mam ostatnio niedosyt padania na kolana przed pisarzami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*