O ZIMNIE I ZABIJANIU

 

Ja się, Droga Redakcjo, wypisuję z takiego interesu. Sam mróz jest deprymujący, a co dopiero mróz i do tego DESZCZ, który natychmiast zamarza i na wszystkim leży półcentymetrowy lukier, a już na samochodzie i drodze zwłaszcza. A za dwa dni ma być minus dwadzieścia pięć! Ja… ja sobie nie życzę i poproszę z kierownikiem! W tej chwili! I tak, chciałam sobie od rana kupić pączka na cześć Brendy i co? NIE BYŁO! Czy wkurwiło mnie to? Ha! Zgaduj zgadula.

A w ogóle to skończył mi się pierwszy sezon Brendy i nie ma kolejnych odcinków i gdyby nie moje ciepłe gacie w renifery*, to naprawdę bym dziś kogoś udusiła tymi oto ręcami. A i tak chce mi się bicia w mordę i wbijania na pal, jak Janulce Fizdejkównie.

*- o które N. mnie zapytał „W piżamie dziś jedziesz?”, a później się wykręcał, że niby nie miał okularów.

0 Replies to “O ZIMNIE I ZABIJANIU”

  1. Barbarella, ja może nie w temacie: szukałam w necie info, czy wydałaś już książkę-bloga i nic nie znalazłam – kiedy ją w końcu wydasz???

  2. taka pogoda jest okropieństwem skierowanym przeciwko pieszym i kierowcom, nawet pociągi mają okropne opóźnienia, człowiek wychodzi wywija różne figury taneczne, jest popychany przez niesamowicie chłodny wicher brrrr

  3. A ja dziś zaliczyłam klasyczną glebę. Przed piekarnią – poślizgnęłam się i usiadłam na dupie na środku chodnika. O dziwo, nie zaczęłam przeklinać, ale nawet się ucieszyłam, że nic nie połamałam sobie. Starszy pan jedynie grzecznie skomentował: „Wygląda na to, że ślisko” 😉

  4. -25°C ???!!!! u mnie ma byc -7°C pod koniec tygodnia i juz obmyslam jakiz to skomplikowany system swetrów by tu wykombinowac zeby bylo mi cieplo, ale zebym jednoczesnie mogla jeszcze poruszac rekami. Zeby mi tak nie odstawaly na boki jak balwankowi sniegowemu.
    -25!!! kto to w ogóle wymyslil, to zakazane powinno byc.

  5. Jakie dwadzieścia pięć??? Czemu wszyscy to powtarzają? Co to, jakiś koncert życzeń? Będzie co najwyżej minus pięć. I tego się trzymajmy.

  6. No prawda, jest jak jest. nooooo…..
    Czy w takim razie mogłabyś, kochana Barb, rozgrzać nas troszkę i pokazać zdjęcie reniferków? (na sobie)

    I przypomniało mi się co do kota, uważaj, bo się w Tobie zakocha!
    Moja Bubka obsikała nam w ubiegłym tygodniu kołdrę i kanapę za jednym zamachem. Teraz jak przyjdzie -25, to amory stanowczo jej przejdą, Cholerze Jednej.

    • Moja kicia też mi raz jeden ten numer wykonała, w porze bardzo nie tego, bo przed Świętem Zmarłych, więc musiałam stosowną instancję zawezwać, coby mi kanapę uprała. Plus mrozu (haha!) jest taki, że można taką kanapę nań wystawić i wymrozi te wonne aromaty, tak myślę. Choć u nas jednakowoż jest tak, że gdy – jak to mówią – ma się na deszcz, to jak się wwąchać, zapaszek czuć, niestety.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*