O POMYSŁACH KOBIET

 

Pada to białe… Głowa mnie rozbolała ze złości.

Dwa dni temu byliśmy na zakupach w Lidlu i jedna pani się rozebrała na środku sklepu i przymierzała bluzki. Ja jak zwykle niczego bym nie zauważyła (szukałam płynu do tłuszczu, jeżdżąc nosem po półkach, bo ZNOWU POPRZESTAWIALI wszystko), ale N. owszem i bardzo nim to wstrząsnęło. Przeżywał całe popołudnie i wieczór („Ale jak tak można! Na środku spożywczaka!…” – choć zwracałam mu uwagę, że są tam również artykuły przemysłowe) i jeszcze o 22.00 jadł trzypiętrowe kanapki na uspokojenie.

Żeby nie było, że kobiety mają tylko słabe pomysły, to przeczytałam o jednej pani, która odkryła, że jej mąż ma kochankę. I pojechała tę kochankę odwiedzić w miejscu pracy – zakładzie kosmetyczno fryzjerskim. Tam przy pełnej obsadzie na widowni w postaci klientów wysypała przed nią przyniesione z domu brudne gacie i skarpetki męża. Z informacją, że jak bierze Romea, to i gacie – nie ma tak dobrze. No i romans nie przetrwał, mąż wrócił do domu (domyślam się, że wraz z gaciami). Niezły sposób, ale osobiście nie wiem, czy jeszcze bym takiego faceta chciała oglądać. Szczoteczkę do zębów użytą przez kogoś niby można wyparzyć, a i tak bym wyrzuciła, a co dopiero faceta, którego wyparzyć nie idzie, nawet w autoklawie.

Ech, skandale skandalami, a wyskoczył mi przypadkiem przepis na rogaliki, co kiedyś moja Mama robiła: 25 dkg mąki, 25 dkg masła i 25 dkg twarogu zagnieść na ciasto, schłodzić w lodówce, rozwałkować i robić rogaliki z konfiturą. Piec na złoto w 200 stopniach. Jak się trochę posoli ciasto, rozwałkuje grubiej i robi takie herbatniki, to też wychodzą pyszne. Proszę, jakie rzeczy można w internecie znaleźć, nawet gdzieś widziałam przepis na domek z sera i herbatników – obowiązkowy mojej Mamy numer na każdych imieninach.  Ale domku nie zrobię za nic na świecie, bo to cały dzień paprania.

Jak ja nienawidzę śniegu, chyba zjem słoik grzybków na pocieszenie.

0 Replies to “O POMYSŁACH KOBIET”

  1. A ja raz widziałam panią w bardzo małym sklepie odzieżowym, która z całego sklepu zrobiła swoją przymierzalnię. Mierzyła z 40 bluzek stojąc na środku i podziwiając się w lustrze przymierzalni… Obok stał ogonek wkurzonych osób, w kolejce, z czego ona nic sobie nie robiła. (Co za zimna krew!) Najdziwniejsze, że sprzedawczyni nie interweniowała… Cała akcja trwała z godzinę (tak, ja też byłam w tym ogonku;), po czym do sklepu wtargnęła jej mamusia, starsza pani w toczku, która stała obok i wzdychała: „Oooooch jaka ty jeeesteś zgrabna”. Może to był happening?;)

  2. No ale ta heca z trójpoziomowymi kanapkami to jest dla mnie swego rodzaju zagadką. Dlaczego N. tak się tym przejął??? ??? Czy ta pani przymierzała biustonosze? No bo w sumie jaki sklep taka klientela, nie dali przymierzalni, to inteligentna kobita dostosowała się do warunków.
    No nie wiem, nie wiem… Co go tak poruszyło?
    Obstawiam, że pani posłużyła jako pretekst do wielopoziomowych kanapek ;).

    • Kiedyś, jeszcze w czasach Stadionu Dziesieciolecia, byłam świadkiem, jak jedna pani mierzyła przy stoisku górę od kostiumu kąpielowego. W październiku. Osłonięta tylko mężem… Także, w tej dziedzinie NIC mnie nie zdziwi

      • Ja kiedyś (w czasach zamierzchłych) widziałam, jak na bazarze pewna pani oglądała staniki, zastanawiając się, czy będą na nią pasować, po czym odchyliła bluzkę, zajrzała sobie głęboko w dekolt i po chwili konsternacji stwierdziła: „Eeee, będą” 🙂

        • w kwestii staników IMHO nie do pobicia jest mój Ojciec.
          Onegdaj, też na jakimś bazarze, postanowił nabyć mojej Mamusi stanik. Pooglądał kolory, cośtam, a zapytany o wielkość miski, zażądał największej i założył ją sobie na głowę. Skonsternowanej Pani powiedział, że do uszu musi mu wejść, wtedy rozmiar dobry. Moja Mamusia nosiła staniki 100 K pewnie, w obecnej numeracji. W dawniejszej, szyła u gorseciarki.

  3. Droga Pani Redahtor!
    Wracając na chwilę do pomysłu na noworoczne przyrzeczenie… Jeszcze jeden taki pomysł i zamawiam Pani prostytutkę do pokoju. No! żeby mi to było…!

    :*

    Przy czym zaznaczam, ze nie jestem saperem.

  4. Barbarello, myślałaś o tym, żeby wydać swój blog jako książkę? Bo ja już się nie mogę doczekać Twojej blogo-książki 🙂

  5. Podobno przestawianie wszystkiego w sklepach to bardzo subtelny i przemyślany zabieg 🙂 Chodzi o jak najdłuższe utrzymanie klienta w sklepie. Założenie jest takie, że im dłużej posiedzi, tym więcej kupi. Spryt nieznający granic 🙂

    • Kiedyś zakładano, że szybka i rytmiczna muzyka skłania klientów do większych zakupów. Badania pokazały, że niestety tylko żwawiej poruszają się.
      A te poprzestawiane regały to moim zdaniem wszystkich klientów z adhd mobilizują do szybkiego opuszczenia sklepu. W każdym razie ja tak mam :).

      • ja osobiście, po tym jak Tesco i Carrefour zmieniły się, podobno dla mnie na lepsze, przestałam tam uczęszczać, at all. Nie wiem, czy to było zamierzone. Lidl jest następny

  6. U nas, na Podlasiu te rogaliki nazywamy „pompadurki” 😉 Piekę je nie z konfiturami, ale kładę pół śliwki i zawijam w kopertę. Szybkie i bardzo smaczne.

  7. No ja się własnie pytam: co z tym Lidlem? Tam się notorycznie ludzie rozbierają. Ostatnio trzy niewiasty w wieku 70+ wyskoczyły ze spodni i świecąc po oczach barchanami przymierzały sztruksy….odechciewa się wszystkiego.
    Pozdrawiam 🙂

  8. A ja w kwestii wyparzania. Otóż jednak bym wyparzyła, a dopiero potem wywaliła. I niekoniecznie musiałby być cały wyparzany, wystarczyłoby same elementy robocze chwilę pogotować.

  9. zjedz, najlepiej halucynogennych (choc moze niekoniecznie caly sloik) i od razu TO BIALE bedzie taaaakie kolorowe!
    a te rogaliki wydaja sie doprawdy bdb, szkoda ze Germanie nie produkuja takiego twarogu jak w Polsce. Bo bym upiekla. Ale moze u Turka podobny znajde.
    Pozdrawiam z pracy, w ktorej dzisiaj nic sie nie dzieje… zieeew.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*