O (PRAWDOPODOBNIE) KOŃCU ŚWIATA

 

Zatkałam zlew. I prysznic. N. przywiózł bardzo fajne granulki, z których idzie dym i piana, aż miło popatrzeć.

(Jeśli przez przypadek się tu plącze mój przyszły ewentualny biograf – przepraszam, ale na rynku jest tyle biografii beznadziejnie nudnych i nic nie znaczących ludzi, że niby dlaczego ma kiedyś nie być mojej? – to bardzo proszę o wyraźne zaznaczenie, że byłam dość sprawna w zatykaniu rur, ale również ich udrażnianiu. I że zdarzało mi się dostawać w prezencie koguty).

Oraz – znalazłam świetny brytyjski sitcom „Vicious” – o dwóch uroczych gejach w wieku ELEGANCKIM. I ich szalonej przyjaciółce Violet (Frances de la Tour w roli zalotnej kocicy, bardzo ją lubię). Panowie są ze sobą od 38 lat, przy czym ten młodszy nadal jeszcze nie powiedział mamie (która codziennie do niego dzwoni).

Z OSTATNIEJ CHWILI: Mój mąż zabrał się za lakierowanie takiego jednego krzesełka, o co proszę go od zaledwie siedmiu lat. Jeśli to nie jest zwiastun końca świata, to już nie wiem, co jest.

0 Replies to “O (PRAWDOPODOBNIE) KOŃCU ŚWIATA”

  1. Gdybym miała prosić męża od 7 lat o polakierowanie krzesełka, to już bym je sama 10 razy polakierowała. Nie jestem taka cierpliwa.
    Przypomniał mi się dowcip:
    „Jeśli mężczyzna obiecał, że coś zrobi, to to zrobi. I nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku.” 😉

  2. Koniec świata nadchodzi jak nic- wywaliłam dzisiaj stos pysznych żeberek na jasną kanapę i dywan. Koniec świata ze sprzątaniem tego bajzlu… Dziękuję za wszystkie inspiracje serialowe!!! Zaraz poszukam, żeby obejrzeć 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*