O WYRAFINOWANYCH NOWOJORCZYKACH I LICZBIE ZIEMNIAKÓW PER CAPITA

 

Byłam przekonana, że afera z kronatami została wymyślona przez scenarzystów „2 Broke Girls”, żeby jak zwykle bezlitośnie zrobić sobie totalne jaja z nowojorskich hipsterów. O jakże się zdziwiłam, kiedy internet mi powiedział, że to wcale nie fikcja jest, tylko najprawdziwsza prawda. Naprawdę koleś wyciął z ciasta na kruasanty kółko z dziurką (stąd nazwa – cronut) i usmażył w głębokim tłuszczu i people OSZALELI. Się ustawiają w kolejkach od ciemnej nocy, na te pączkosanty są zapisy, wydawane są po dwa na głowę i ogólnie po prostu histeria i rozdeptywanie bliźnich na chodniku. To wiele mówi o sławetnym wyrafinowaniu nowojorczyków – francuskie ciasto z głębokiego tłuszczu (brzmi apetycznie jak smażony majonez).

A moi rodacy muszą stać w kolejce po wizę do tego kraju. Kraju, w którym reglamentuje się smażonego rogala. Nigdy tego nie rozumiałam, a teraz po cronutach tym bardziej.

W IKEA już pełno dekoracji choinkowych. Stosy bombek przy kasie. Nie kupiłam! Nie jestem jeszcze psychicznie gotowa! (Jakie Boże Narodzenie, a wakacje już były? Naprawdę były?…) Za to dwa mięciutkie pledy po 5 złotych – owszem, kupiłam. Na polarowy pled zawsze jestem psychicznie gotowa.

Się powyrabiało w „Żonie idealnej”, aż pogryzłam łyżeczkę o herbaty ze zdenerwowania. I nie mogę się nadziwić, jak mega słabo wyglądała Christine Baranski w „Mamma Mia”, a jak olśniewająco w „Żonie”. No chyba bym skopała dupy wizażystom z „Mamma mia” na jej miejscu, naprawdę.

Z nieprzemijającego cyklu „kocham fora internetowe” – panie na Gazecie pokłóciły się o to, ile ziemniaków na osobę. Przepiękny kilkusetpostowy wątek, w którym jedne wymyślają drugim od anorektyczek, a drugie tym pierwszym od patologicznych rodzin jedzących jak ta… za przeproszeniem… zwierzyna hodowlana. Bo to przecież NIEMOŻLIWE żeby komuś normalnemu zmieściło się w żołądku pół litra jogurtu NARAZ! Przecież to zboczenie jakoweś! Bardzo się zrelaksowałam przy tym wąteczku, tym bardziej, że mamy taką koleżankę, która potrafi zjeść więcej, niż mój mąż, a jest szczuplejsza ode mnie o połowę. Ale wąteczek hilarious, polecam.

I przyszła nowa Bridget. Ha. HA!

0 Replies to “O WYRAFINOWANYCH NOWOJORCZYKACH I LICZBIE ZIEMNIAKÓW PER CAPITA”

  1. Ja podejrzewam, że to francuskie w głębokim tłuszczu może być podobne w smaku do faworków… To się jakoś nie dziwię tej histerii. No bo w końcu, co oni tam jedzą dobrego, no co?! Z ziemniakami mam dylemat, bo córka nie lubi w ogóle a mama zjada w ilościach hurtowych i jak nie ma ziemniaków na obiad, to się obiad nie liczy 😉 Więc patologię z obu biegunów mam w domu na co dzień… Pozdrawiam

  2. kontestuję 😉 Christine – Tanaya – idealna. moja ukochana. one tam są takie jak powinny być, jak normalne kobiety, a nie sztuczne dzieła sztabu wizażystów, makijażystów, szmaciarzy i innych tupeciarzy. i na tym polega urok tego właśnie filmu 🙂

    • To owszem tak, ale pooglądałam jej zdjęcia starsze i nowsze i w blondzie mi się najbardziej podoba. Jakby miała tego boba potarganego, a nie ułożonego na kask hokeisty, to też by jej było ładnie. A w tych ciemniejszych to jakośtak…
      I w Mamamiji była za chuda! O!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*