O KRABACH

 

Te kraby, co się urwały z chińskiego statku w Szczecinie i rozlazły po mieście, to ja serdecznie zapraszam do mnie. Chodźcie, chłopaki, chodźcie! Mniam. Z majonezem aioli – mniaaaam. A i bez majonezu też.

(No już, już. Za momencik. Jeszcze tylko tydzień i trzy dni).

Mimo, że skandynawskie kryminały znudziły mi się dość dokumentnie, to zahaczyłam zębem o „Krzyk pod wodą”. Można przeczytać, jak ktoś ma wolne dwie godzinki; nie, żeby coś ten, ale nie zgrzyta w zębach. Najciekawsze, czego się dowiedziałam, to że jest taka choroba, w wyniku której człowiekowi przez całe życie rosną dłonie, stopy i uszy. Zresztą, uszy przez całe życie to chyba rosną wszystkim, ale jakoś pomału, a choremu – szybko i nieproporcjonalnie. No widzieli państwo. Ja mam taką chorobę, że rośnie mi dupa, nazywa się lenistwo.

Wczoraj mnie „Wiedza bezużyteczna” poczęstowała informacją: „Ludzie, którzy chodzą późno spać, są inteligentniejsi od ludzi, którzy kładą się wcześnie i wstają z samego rana”. HA. Natychmiast wysłałam to SMSem do mojego ukochanego męża  – pobudki o 5.30 w weekendy i na urlopie oraz „Zgaś to światło!” o 22.30, podczas gdy ja uwielbiam zarywać noce i oglądać wschód słońca od drugiej strony. Właśnie niedawno zarwałam noc z „Metro 2033” – rosyjska fantastyka jednak ma coś w sobie. Drugą część też mam, koleżanka łuczniczka mi pożyczyła, ale trochę sama nie wiem, bo piszą, że już nie taka dobra.

Tak czy siak, krabika bym opędzlowała. Fajnie macie w tym Szczecinie.

 

PS. A Hiszpanie mówią między sobą na Młyn Pod Mariaszkiem „Diablo pequeno” i jedzą tam głównie drożdżówki z kruszonką.

0 Replies to “O KRABACH”

  1. Metro polecam również w wersji audiobooka czytane przez pana Gosztyłę, który jest królem lektorów. Brakowało mi tylko wizualizacji poszczególnych stacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*