O ZIMNIE I CHANDRZE

 

(Cały czas powraca do mnie we wspomnieniach TORT, a raczej zelówka trampka nasączona męskim dezodorantem; nie mogę oglądać zdjęć, bo aż mnie otrząsa).

Zimno mi. Cały czas mi zimno. W domu noszę dwie pary skarpet i zastanawiałam się wczoraj nad trzecią. Skwierczę N. do telefonu, żeby szybciej wracał i napalił w kominku, gdyż uświerkam, na co on ma dla mnie dwie rady: a) wyjdź do ogródka, b) zjedz szprotkę. Totalnie chce się mnie pozbyć.

Na fali lekkiej chujni obejrzałam pierwszy film Almodovara, który zupełnie mi się nie podobał: „Drżące ciało”. Nic. Niczym na mnie nie zagrał. Wpadł jednym okiem i wypadł drugim. I wiecie, ja nie rozumiem fenomenu Javiera Bardem. Ze taki przystojny. Serio? Ale, serio serio? Jako aktor oczywiście świetny, ale wizualnie to ja się go trochę boję. Boris Karloff to przy nim był miły, puszysty króliczek.

I „Dwa dni w  Nowym Jorku” też w ogóle nie. No przepraszam, ja bardzo lubię żarty ze stereotypów kulturowych, ale jakieś minimum wyrafinowania by się przydało. Z „Dwóch dni w Nowym Jorku” wynika, że Francuzi śmierdzą, a spokrewnione kobiety zachowują się jak opóźnione w rozwoju tchórzofretki i wyzywają od dziwek. Na głos.

No więc nie wiem, czy to przez pogodę nic mi się nie podoba, czy to depresja związana z wiekiem, czy trafiły mi się wybitne gnioty. Chyba sobie trzeciego Iron Mana obejrzę na pocieszenie, Tony Stark leczy wszystkie chandry (prawie, PRAWIE kupiłam sobie lalkę „Tony Stark the Mechanic” w dresowej bluzie i dżinsach, już ją miałam w koszyku).

 

0 Replies to “O ZIMNIE I CHANDRZE”

  1. jesień kochana 🙂 tak działa jesień na ludzi właśnie, ale to przejdzie, także nie przejmuj się tak bardzo bo to minie, znajdź sobie jakieś hobby, to chyba najlepszy sposób mimo wszystko 🙂 ale coś innego niż czytanie, coś nowego

  2. Bo Javier jest straszny! Może przez te wyłupiaste oczy, sama nie wiem.
    ALE.
    Ma amerykańskiego sobowtóra i ten jest już okej. Nazywa się Jeffrey Dean Morgan.

  3. właśnie spożyłam zimne piwko. nogi się ogrzały, ku zdziwieniu. bez piwka w skarpetkach ŚPIĘ. Havier bardzo, bardzo. przystojny? po co? wystarczy, że dreszcz wzbudza (hm, ale te zimne stópki to nie od TYCH dreszczy…)

  4. Zdecydowanie Gnioty. Dwa dni w NY to jest ten rodzaj filmu, podczas oglądania którego wstydzę się za jego twórców. Natomiast nie wiem, czy Tony Stark cię pocieszy. Jak pocieszał mnie zawsze wcześniej, tak trzecia część nie szura nicanic. A nawet odrobinę się za twórców wstydziłam, kurde. może ja tak już mam (z wiekiem), w sumie to nie oglądam nic w TV bo samobójstwo przez zawstydzenie się na śmierć miałabym murowane.

  5. =>Wiollinka. Mam miodówkę, idę robić herbatę, bo na stopy nie pomaga absolutnie nic! Ani dwie pary skarpet, ani dodany do nich koc, ani narzucony wierzchem futrzak (narzuta futrzana, znaczy, bo kot mi uciekł…). Mam zamarznięte stopy na wylot! Dzięki za radę, jak pomoże, to dam znać. Pozdrawiam

  6. Po „Dwóch dniach w Paryżu” od razu rzuciliśmy się na „Dwa dni w NY” i nawet nie zmęczyliśmy połowy filmu, bo był koszmarny

  7. Barbarello, na zimne stopy – dobra , mocna i gorąca herbata z pięćdziesiątką miodówki/cytrynówki/wiśniówki (słodkiej wódki lub nalewki).po 2 kubeczkach nawet w stopach wraca krążenie…wiem, bo mam tą sama przypadłość…działa. Winko trzeba zastawić na cieplejsze dni i wieczory:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*