O, SOLE MIO

 

Prószy śnieżek, prószy.

Króliczkowi marzną uszy.

Może mu marchewkę dać,

kurwa jego mać?…

(To jest wierszyk Hanki sprzed stu lat i patrzcie Państwo – ciągle aktualny! Ponadczasowy, zupełnie jak „Czarna mewa goni białą mewę”).

Mój mąż biega po ogródku z jakąś straszliwą rurą i ryczy (rura ryczy, nie on, naturalnie). Boże, jak ja zazdroszczę facetom podejścia do życia. Im wystarczy, że narobią hałasu i bałaganu dookoła siebie i są szczęśliwi.

We wsi ruch, wszyscy latają z wielkimi łopatami. Zima jest bez sensu.

 

0 Replies to “O, SOLE MIO”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*