O TYM, ZE TO LISTOPAD JUŻ – RĘCE OPADAJĄ


Na pamiątkę tych ładnych, ciepłych dni cos mnie rypie w okolicznościach pierwszej krzyżowej. Pewnie od tego kucania ze ścierką przy grobie, zupełnie jak na początku „Volver” (tylko tam jest JEDNAK cieplej). Jedyne co, to pumpkina nie wykarwingowałam, ale to bym musiała piłą łańcuchową, co w moim stanie psychicznym NIE JEST wskazane. Nie jest. Mój mąż z przyjacielem zajmowali się natomiast redystrybucją pierdolnika w ogrodzie – udało im się zlikwidować jeden pierdolnik i utworzyć trzy nowe.

Jak to dobrze, że telewizor się włączył, jak TEN samolot już był bezpiecznie wylądowany, bo normalnie nie mam już ani jednego nerwu, który mogłabym naciągnąć chociaż milimetr bardziej i nie zwariować. (Chociaż dlaczego ja się tak opieram, niech mi ktoś wytłumaczy? A może by właśnie zwariować i mieć już z głowy? Już się chyba nie trzyma wariatów w nieogrzewanych celach w piwnicy ani nie myje się ich zimną wodą z węża na dziedzińcu, prawda? Ubezwłasnowolnią, jeść dadzą, gacie upiorą, czego więcej chcieć?…).

Piecyk się naprawił (sam!), a likier kawowy został odbezpieczony i przelany do butelek. Droga przez mąkę, powiadam państwu, z tym cedzeniem przez filtry do kawy. Już nie wspomnę, że lepiła się cała kuchnia, my obydwoje, a wszystkie muchy owocówki schlały się aromatem i latały zygzakiem ze szczęścia. Ale wyszedł pyszny, zupełnie galicyjski.

Biedna Zebra ciągnie tę swoją ciążę; mówi, że po tych przygodach to już wszystko zniesie, żeby tylko nie był wrażliwiec.

– A ja? – mówię do niej. – Ja jestem wrażliwa i co? Nie znosisz mnie?

– Znoszę jako siostrę. Jako własne dziecko ukatrupiłabym cię. Poza tym, ty nie jesteś wrażliwa, tylko psychiczna – pocieszyła mnie.

A dziś rano na drodze ciężarówka wymalowana w świeże owoce i warzywa oraz adres internetowy www.grucha.pl – i od razu jest wesoło, choć to już listopad.

Czytam „Klub koneserów zbrodni” – wspaniała książka obfitująca w przesmaczne zdanka typu „Był bezpośrednim, wiodącym szczęśliwe życie seksoholikiem i jasnowidzem”, albo „Kręcę żydowski film pornograficzny. Składa się w 10% z seksu i w 90% z poczucia winy”.

0 Replies to “O TYM, ZE TO LISTOPAD JUŻ – RĘCE OPADAJĄ”

  1. Wiecie co, ja może jestem jakaś starej daty, ale wolę zagadki detektywistyczne w stylu sherlocka holmesa, a nie jakieś okropieństwa jak w tych koneserach zbrodni. No a ten opis zmaltretowanego, zadźganego dziecka – wybaczcie, ale to jest obliczone na jakąś perwersyjną ciekawość. Plus ta narracja w amerykańskim stylu, dla mnie nyndza.

  2. Bardzo zachęcające cytaty. A ten o żydowskiej pornografii przypomniał mi pewien dowcip:
    „Stary Żyd zastaje swojego syna na oglądaniu pornosa. Patrzy przez chwilę z dezaprobatą, w końcu mówi:
    – Ale dlaczego oglądasz ten film od końca?
    – Bo mnie najbardziej podnieca, jak ona mu po wszystkim oddaje pieniądze.”

    A w ogóle to chyba też zrobię ten likier, bo u mnie się ostatnio jakoś nic nie klei.

  3. Mam „Ptasznika” Mo Hayder – mocna rzecz, a „Skórę” obwąchuje od jakiegoś czasu i… afrykańskie okaleczenia rytualne?… No nie wię, nie wię… Zastanawiam się.

    (kod: qgeja, doprawdy? U mnie na blogu? hm)

  4. …powtórzę się:

    Skóra” Mo Hayder,
    podobno szwedzcy „kryminaliści”
    ze swoim budowaniem atmosfery to małe pikusie!
    czy JUŻ CZYTAŁAŚ Skórę???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*