O JESIENI I PRANIU


Świetnie, Billy chodzi na spotkania Anonimowych Meskich Szowinistycznych Świń – wyglądał mi na takiego! Nigdy nie ufałam brunetom. Nigdy. Gilbert Blythe tez niby taki romantyk, a zrobił Ani Shirley osmioro dzieci. OSMIORO. Zabiłabym pogrzebaczem przy czwartym.


Tymczasem mamy piękną jesień, nawet dość ciepłą, ale to jest niestety jesień. Na tarasie mam po kostki suchych liści, jarzębina się szczerzy, no i nie mogę spokojnie wypić lampki wina, bo zaraz mam mnóstwo kumpelek. Przylatują sobie chlapnąć i porozmawiać o życiu, bo mają chandrę. Obowiązkowo muszę mieć na wyposażeniu łyżeczkę i serwetkę, bo inaczej mnie owocówki w gardło łaskoczą przy przełykaniu. Chociaż podobno chityna odchudza, bo absorbuje tłuszcz. Hm. 


I znowu muszę zrobić pranie. Skąd się tego tyle bierze, skoro zupełnie nie mam w co się ubrać?… (chyba, że mój mąż znosi do domu brudne ciuchy kochanki i podrzuca, ale to bym zauważyła przy rozwieszaniu?… nic już nie wiem, pralnictwo to delikatna dziedzina życia).



0 Replies to “O JESIENI I PRANIU”

  1. @zlosnica: a ja jeszcze Rille ze Złotego Brzegu pamiętam czy jakoś tak. Czyli kolejna latorość. Razem z tym pierwszym, zmarłym, to wychodzi osiem jak w pysk strzelił.

  2. Tak? A z czego jak nie z romantyzmu?! Z rozsądku, z rozumu może? 🙂

    Jak tam Zebra? Ma już w końcu jakies objawy? No bo to niesprawiedliwe, żeby nie miała nic a nic. I w ogóle kto sie urodzi?

  3. Naprawdę, tylko sześcioro?
    Przyznam się, że nie miałam cierpliwości żeby przeczytać ostatni tom, tak tylko przekartkowałam i wyniosłam wrażenie potwornej hordy dzieci Ani, a sama Ania gdzies pod nimi zniknęła.
    Ale czapki z głów dla znawczyni tematu 🙂

  4. To nie może być kochanka, wtedy nie brakłoby Ci rzeczy do założenia na siebie.

    Chociaż tak teraz myślę, że znalazłam najprostsze wytłumaczenie skąd u mnie tyle rzeczy zbyt małych – widocznie mój za kochankę jakąś osę sobie wybrał.

  5. jakie znowu ośmioro?? wyliczam w kolejności od najstarszego:
    1. Joyce – zmarła chwilę po narodzinach
    2. Jim
    3. Walter
    4. Anna
    5. Diana
    6. Shirley
    7. Berta Marilla
    ze pierwsze zmarło przy narodzinach to daje 6. Nie to, żebym się czepiała ale w dzieciństwie chronicznie ją uwielbiałam. Anię tę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*