O… CHYBA O BUTACH?


Zebra mi mówi, że mam niespójny imidż. Ja jej komunikuję, że idę smażyć kotlety, a ta mi wyjeżdza z niespójnym imidżem. No nie wiem. Muszę to przemyśleć (przy rozwieszaniu gaci, albowiem najlepiej mi się myśli przy rozwieszaniu upranych gaci mojego męża; gdyby zmieniał bieliznę ze trzy – cztery razy dziennie, niewykluczone, że miałabym już doktorat z fizyki kwantowej).

Za to mam BARDZO spójną politykę wobec butów. Kupiłam sobie prześliczne buty! Mają tylko jedno, jedyne, maluteńkie „ale”: kompletnie się nie nadaja do chodzenia. I to jest u mnie constans. Mam wyłącznie buty, które się nie nadają do chodzenia (oprócz japonek i emu, ale to jest osobna kategoria zupełnie). Nadają się do zakładania, zachwycania nimi, zachwycania, jak ślicznie leżą na stopie i to by było na tyle. Te na przykład dodają człowiekowi pół metra wzrostu. I przejdę w nich też około pół metra.

Boże, niech mnie ktoś przytuli. Albo zastrzeli.

PS. Nie, no nie wytrzymam! Odpalił kosiarę i goli moje stokrotki!… CZY JEST SENS ratować ten związek? Biorę nóż Karlosa i idę negocjować.

0 Replies to “O… CHYBA O BUTACH?”

  1. oezu! ja też kocham szpile i obcasy pólmetrowe, no ale co z tego jak Bozia nie poskąpiła we wzroście i przy zwykłym 5 cm obcasiku mam już 183. I stoją te szpile jak na wystawie, a ja sie czasem w nie wbijam, zeby J. z aprobatą pokiwał głową. A potem… z powrotem do szafy..
    Co tam zamówienia publiczne. W prywatnych firmach też odbywają się wg reguły: zamawiam wyłącznie u znajomego królika lub u znajomych królika (dopóki szef firmy się nie kapnie).

  2. ufff… myślałam, że tylko ja mam w szafce kiernaście par szpilek i szpileczek, w których można najwyżej siedzieć, bo czasami spacer do biurwowej toalety jest już nie lada wyczynem 🙂
    ale i tak kocham obcas! 🙂

  3. Do tej pory myślałam, ze promiskuityzm jest powszechny wśród szympansów bonobo, a u homo sapiens, najczęściej przyjmowaną strategią, jest seryjna monogamia…
    Ale cóż, najwyraźniej wszystko rozwija bardzo dynamicznie i zanim człowiek zdąży wypowiedzieć -„zdrowy męski osobnik w wieku rozrodczym”, ów osobnik może zmienić strategię;-)

  4. No weź. Jak to czemu nieszczęsnej. Na każdym nomen omen kroku jak nie molestowanie to szklany sufit. Jak nie opresyjne, toksyczne samce to przymusy kulturowe i takież stereotypy. Jak słusznie zauważa profesor Środa powszechny wśród mężczyzn promiskuityzm ciągle jeszcze wzbudza niesłuszne oburzenie jeśli dotyczy kobiety.

  5. …poza tym, byłoby nudnie, bo dzis rano rozmyślałam np. o nieefektywności prawa zamówień publicznych w naszym kraju, że jakośc nie ma szans wzrosnąć, dopóki nie zastosuje się czegoś w rodzaju World Bankowego QCBS albo chociaż odrzucania dwóch skrajnych ofert… No nuda po prostu.

  6. Czemu nieszczęsnej?

    Ja np. uważam, że mam ogromne szczęście, że jestem z tego rocznika, gdzie już nie trzeba stać w kolejkach po chleb od 3 rano, po powrocie z roboty prać ręcznie i zmywac w zlewie, a jeszcze nie pokolenie emo i Hanna Montana. Bardzo fajnie mi się trafiło w sam środek postmodernizmu.

  7. „Rozmowy przy wyrębie lasu” brzmią nieźle, ale „Przemyślenia przy rozwieszaniu gaci” to moim zdaniem gotowy tytuł nowej sztuki o nieszczęsnej doli współczesnej postmodernistycznej kobiety. Do roboty zatem 🙂

  8. Z moich obliczeń wynika, że butów nie kupuje się do chodzenia tylko na nogę i do samochodu.
    Do chodzenia mam kapcie, które leżą w szafie od dnia zakupu.
    Ja też leże, choć nie w szafie, bo tam trochę ciasno.

  9. Mam dokładnie taki sam imidż jeśli chodzi o buty. Cała szafa butów a do pracy chodzę w….japonkach z pianki z dechatlona 😀
    Za to ostatni nabytek noszę w …torebce. W pracy go zakładam, po 5 minutach zdejmuję i siedzę na boso 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*